8. kadencja, 79. posiedzenie, 2. dzień (04-04-2019)

28. punkt porządku dziennego:

Informacja bieżąca.

Poseł Urszula Augustyn:

    Dziękuję bardzo, pani marszałek.

    Będziemy żądać dzisiaj w tej informacji bieżącej odpowiedzi na pytania dotyczące kryzysu w oświacie i planowanego protestu nauczycieli. O prądzie chwilowo nie rozmawiamy.

    Wicemarszałek Małgorzata Kidawa-Błońska:

    Taki tekst mam tutaj, w scenariuszu.

    Poseł Urszula Augustyn:

    Ktoś gdzieś coś źle wkleił.

    Wicemarszałek Małgorzata Kidawa-Błońska:

    Też się zdziwiłam, dlaczego mam prąd.

    Poseł Urszula Augustyn:

    Ale szkoda czasu, mamy tylko 5 minut na uzasadnienie tego wniosku. Natomiast żeby powiedzieć o tym, co pani minister Zalewska i rząd PiS-u zrobili w edukacji, potrzeba by było 3 dni, a i tak nie zdołalibyśmy opisać tego, jak bardzo zepsuliście edukację, co zrobiliście.

    (Poseł Teresa Wargocka: To nie marnuje pani czasu, tyko mówi.)

    Nigdy jeszcze w historii edukacji nie było takiego momentu, żebyśmy mieli taki chaos, taki bałagan i żebyśmy mieli do czynienia z taką arogancją. Sytuacja w polskich szkołach z dnia na dzień staje się coraz trudniejsza, coraz bardziej napięta i coraz bardziej nerwowa.

    (Poseł Teresa Wargocka: Przez Broniarza i ZNP.)

    Nauczyciele zapowiadają przystąpienie do strajku, a państwo uważają, że tego problemu nie ma. W referendum za przystąpieniem do protestu opowiedziała się znacząca część nauczycieli. Co zrobiła pani minister Zalewska? Wystąpiła i powiedziała, że to nieprawda, bo w połowie szkół tego protestu nie będzie, ale że w połowie będzie, to to już nie jest problem? No dla pani minister Zalewskiej to niestety już nie jest problem.

    Wygląda na to, że rząd nie chce rozwiązać problemu, ponieważ zasiada do rozmów ostatniej szansy ze związkowcami zupełnie nieprzygotowany, bez żadnej nowej oferty. Dzisiaj jest czwartek. Czy państwo sądzicie, że w tym napiętym momencie te rozmowy dzisiaj trwają? Nie. Zakończyły się wczoraj, będą jutro.

    Rząd ma czas, rząd się nie przejmuje, a pani Zalewska powtarza jak mantrę, że nauczyciele dostają podwyżki. Nawet kiedyś się jej wyrwało, że ona da takie podwyżki, że nauczyciele będą zarabiali o 1000 zł więcej. W ten sposób tylko jeszcze mocniej zdenerwowała nauczycieli, bo jak pokazali swoje dochody, to się okazało, że dostali 100 zł tej podwyżki. Między 100 a 1000 jest różnica. Nawet jeśli pani Zalewska zlicza wszystkie dodatki, a niektóre z nich nauczyciele biorą tylko raz w życiu, np. kiedy biorą odprawę, to jak to wszystko się razem zliczy, na pasku płac i tak jest tylko o stówkę więcej. To są kłamstwa. To jest dzielenie zarówno nauczycieli, jak i związkowców. I tutaj brawo np. dla nauczycieli z Głogowa, którzy potrafili po imieniu nazwać to, co zrobiła nauczycielska ˝Solidarność˝. Mówię tu tylko o zarządzie ˝Solidarności˝, bo nauczyciele, którzy należą do związku zawodowego ˝Solidarność˝, razem z wszystkimi pozostałymi nauczycielami po prostu mówią, że na takie traktowanie się nie zgodzą. Nie zgodzą się, bo się czują oszukani. Nie ma się co dziwić, że się czują oszukani, bo te kłamstwa, które codziennie się rozlewają, obliczone na to, że opinia publiczna da się na nie nabrać, że nauczyciele nie wiadomo ile zarabiają, nie wiadomo jak leniuchując, są po postu ohydne. To naprawdę jest kombinatorstwo, manipulacja opinią publiczną. Jakoś dziwnym trafem 40 mld na tuszowanie afer PiS-owskich ze Srebrną w roli głównej znalazło się z dnia na dzień, a kilku miliardów na podwyżki dla nauczycieli znaleźć się nie da, bo się po prostu nie chce. Po prostu się nie chce.

    Co robi pani minister Zalewska zamiast poszukiwać rozwiązania? Nasyła na szkołę Państwową Inspekcję Pracy. Czy to jest pomysł na rozwiązanie problemu? Właśnie nie. I żeby pani poseł Wargocka nie wiem jak sobie tutaj głową kręciła - po prostu nie.

    Państwo bardzo często macie usta pełne frazesów i mówicie o tym, że tak bardzo troszczycie się o dzieci. Organizujecie komisje egzaminacyjne w taki sposób, że w tej komisji nauczyciela może zastąpić po prostu każdy. Przed chwilą rozmawialiśmy o tym na posiedzeniu komisji edukacji. Chcę zapytać: Gdzie jest ta wasza prawdziwa troska o dzieci? Kiedy rodzice tegorocznych siódmo- i ósmoklasistów, mówią o tym, jak te dzieci są przemęczone, jak jest przeładowany program, w jakim żyją stresie, jakie mają koszmary, lęki, depresje i schorzenia na tle nerwowym, wasza troska się nie odzywa? Nie martwicie wtedy się o to, że nabałaganiliście tak, że te dzieciaki w 2 lata uczą się tego, czego ich rówieśnicy uczyli się w 3 lata? Teraz tej troski po prostu nie widać. Szkoda. Przykro...

    Gdyby nie samorządy, nic dobrego by się nie wydarzyło. Samorządy, mimo że mają ponad 600 mln zaległości, bo wypłaciły podwyżki, które państwo hucznie zapowiadali, organizują sztaby kryzysowe, starają się zorganizować opiekę dla dzieci. Gdzie w tym wszystkim jest pani Zalewska? Nie ma jej. Nie ma jej, bo nawet rząd uznał, że lepsza będzie w negocjacjach pani premier Szydło, która odniosła sukces w postaci 27 do 1, i uważa, że teraz problem rozwiąże. Jest czwartek. Z nikim się nie rozmawia, negocjacji się nie prowadzi. Pani minister Zalewska się spakowała i wyjeżdża.

    Mam nadzieję, proszę państwa, że za to, że spakowała wcześniej polską edukację, wyborcy wystawią jej rachunek. Uważam, że parlament powinien dzisiaj otrzymać od pani minister Zalewskiej, której nawet nie ma dzisiaj na sali, która nie chce z nami rozmawiać, informację, co zrobi, żeby tę sytuację uratować. Za chaos, za obrażanie nauczycieli, psucie edukacji i haniebną próbę ucieczki pani minister powinna odpowiedzieć. 1 września powinna stanąć przed uczniami i popatrzeć im głęboko w oczy. Ja wiem, że to jest marna satysfakcja, ale jeszcze gorzej będzie, jeśli pani minister Zalewska stąd po prostu wyjedzie, a cały ten bałagan zostawi rodzicom i uczniom na głowie. Dziękuję. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia