8. kadencja, 82. posiedzenie, 1. dzień (12-06-2019)

9. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy o funduszach promocji produktów rolno-spożywczych (druki nr 3455 i 3508).

Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Jan Krzysztof Ardanowski:

    Pani Marszałek! Szanowni Posłowie! Bardzo dziękuję za uznanie dla tego projektu. Te uwagi, które państwo przedłożyli, bardzo poważnie traktuję. Chodzi o to, żeby nie tworzyć bytu, który będzie niepraktyczny, tylko podejmować takie działania, takie rozwiązania, które będą skutecznie wspierać promocję określonej części naszej produkcji spożywczej. Ten fundusz będzie gromadzony ze środków pochodzących od rolników, zresztą wszystkie fundusze promocji to są fundusze, które są własnością rolników, ja to bardzo mocno chcę podkreślić. Przetwórcy są tymi, którzy pobierają tę groszową składkę i odprowadzają na konta prowadzone kiedyś w Agencji Rynku Rolnego, a w tej chwili w Krajowym Ośrodku Wsparcia Rolnictwa, natomiast są to środki rolników.

    W czasie ciekawej dyskusji, która była w komisji, głosy z tej dyskusji się powtarzały... Generalnie dyskusja dotyczyła nie tylko tego konkretnego funduszu, ale całej ustawy o funduszach promocji, czy ona działa dobrze. Chcę odpowiedzieć posłowi Pyzikowi, że w lutym przygotowaliśmy i przekazaliśmy do komisji rolnictwa bardzo szczegółowy raport dotyczący efektów działania funduszy promocji od 2009 r., można się z nim zapoznać. W związku z tym, że były i są w dalszym ciągu uwagi ze strony części organizacji rolniczych przede wszystkim co do efektywności wydatkowania pieniędzy z funduszy, co do sensowności i celowości finansowania poszczególnych programów promocyjnych, podjąłem decyzję, że od 2 miesięcy, nie pamiętam dokładnie, pełna informacja na temat wydatków funduszy promocji jest zawieszona na stronie internetowej ministerstwa rolnictwa i można dokładnie sprawdzić, jaka organizacja społeczna, jakimi środkami dysponowała i jaki program realizowała. Tak mi się trochę wydaje, że najczęściej krytykują fundusze promocji te organizacje, które z protestu uczyniły swój znak rozpoznawczy, ale jednocześnie nie są w stanie same przeprowadzić skutecznej akcji promocyjnej. Zachęcam tych wszystkich, którzy krytykują fundusze, do tego, żeby na terenie całego kraju, czy też regionów, terenu gdzie mają swoje struktury, wystąpili o sfinansowanie jakiś akcji promocyjnych dla konsumentów, dla społeczeństwa i pokazali, że mogą te środki wykorzystać lepiej niż ci, których krytykują.

    Jest pewna wątpliwość, czy tworzyć jeden fundusz, to jest postulat posła Sachajki z ruchu Kukiz’15. Wydaje mi się, że nie byłoby to celowe, ponieważ środki funduszy promocji pochodzą od rolników. Niestety wśród rolników dominuje przekonanie: moje pieniądze mają trafić na taką promocję, która dotyczy moich produktów. Ten, kto produkuje mleko krowie, nie jest zainteresowany sprzedażą mięsa końskiego. To pierwszy z brzegu przykład. Jest tutaj jednak to myślenie sektorowe i niekoniecznie byłaby możliwość sprawnego zarządzania tym funduszem.

    Zasada, która została przyjęta w ustawie z 2009 r. - ustawę przyjął czy był jej inicjatorem minister Sawicki, zresztą jej projekt pozostawiliśmy, on pochodzi z czasów naszych pierwszych rządów, rządów Prawa i Sprawiedliwości, i jestem wdzięczny, że podjął prace nad tym projektem - zakłada, że zarządzanie funduszem odbywa się kolegialnie przez osoby wskazane przez dwa środowiska, których ten fundusz bezpośrednio dotyczy. To rolnicy producenci - nie chodzi o jakichkolwiek rolników, z jakichkolwiek organizacji, tylko o rolników reprezentujących producentów - a druga grupa to przetwórcy, którzy są zainteresowani efektem promocyjnym, bo sprzedają produkt finalny. Jest cztery do czterech, a jedna, dziewiąta osoba to przedstawiciel Krajowej Rady Izb Rolniczych, czyli rolnicy mają przewagę pięć do czterech w komisjach zarządzających funduszami i mogą, nawet jeżeli nie ma konsensusu, uzyskiwać poprzez głosowania realizację takich działań, jakie są potrzebne.

    Jasność wydatkowania środków z funduszy, która wynika z transparentności informacji zamieszczonych przez ministerstwo rolnictwa, wiedza, jakie konkretnie osoby, z imienia i nazwiska, zasiadają w funduszach, w komisjach zarządzających, wydaje się, jest wystarczająca, żeby mieć przekonanie, czy to jest dobrze wydatkowane, czy nie. Nie mam podstaw, by kwestionować kierunek myślenia czy zasady wydatkowania. Owszem sprawdzamy, również służby kontrolne państwa to sprawdzają, czy te pieniądze nie są marnowane, czy są w odpowiedni, racjonalny sposób wydatkowane.

    Natomiast co do celów to te komisje je określają, wybierając z katalogu tych propozycji, tych projektów, które zgłaszają organizacje społeczne. Chyba lepszego uspołecznienia nie ma. Bardzo przestrzegam zasady, żeby ministerstwo rolnictwa starało się nie ingerować, nie nakazywać, jak tutaj sugerowała pani poseł Niedziela, nie zmuszać komisji zarządzającej do podjęcia jakichś określonych działań. Uważam, że reprezentanci społeczni, zakładając, że zostali wybrani jako reprezentanci grup interesów, które są w to mocno zaangażowane, najlepiej wiedzą, na co wydawać.

    Wydaje mi się, że te fundusze są w tej chwili wydatkowane w sposób rozsądny, ale zapewne wszystko jeszcze można poprawić. Duży efekt eksportowy Polski też nie wziął się z niczego. To również praca osób zaangażowanych w fundusze promocji, to te środki, które także wpływają na rozpoznawalność polskich produktów na świecie, to udział w tych wszystkich eventach wystawienniczo-targowych itd.

    Fundusze promocji dają nam jeszcze jedną, bardzo istotną przewagę. Notabene tych funduszy zazdroszczą nam rolnicy w innych krajach. Fundusze dają możliwość wyasygnowania bez łamania przepisów unijnych, w zgodzie z przepisami unijnymi, środków krajowych na współfinansowanie pozyskiwania dużo większych środków unijnych. Gdybyśmy nie mieli tych funduszy, tych prywatnych funduszy rolników, nie bylibyśmy w stanie współfinansować pozyskiwania środków z Unii Europejskiej.

    Nie jest też tak, że rolnicy konkurują między sobą o tego samego klienta. No na całym świecie jest taka zasada, że konkuruje się o tego samego klienta, bo jak on zje więcej mięsa, to mniej chleba, jak zje więcej mięsa wieprzowego, to mniej drobiowego, mniej ryb, to się wzajemnie w jakiś tam sposób wyklucza, to oczywiste, natomiast próbujemy docierać do tych konsumentów poprzez promocję. Promocja finansowana ze środków polskich funduszy promocji to również walka z importem, to przekonywanie do kupowania polskiej żywności, to także wspieranie eksportu. To są te działania, na które idą środki z funduszy.

    Cieszę się bardzo, bo pojawiło się pewne nowe zjawisko, które bardzo wysoko oceniam. Mianowicie organizacje zajmujące się różnymi produktami zaczynają współpracować ze sobą w zakresie promocji. W tej chwili jest realizowany przez siedem organizacji zajmujących się owocami miękkimi projekt: polski superowoc. One nie walczą ze sobą, tylko ustaliły, że razem promują owoce, od truskawek poprzez maliny, borówki, jagody kamczackie, aronie... Już nie pamiętam, co tam jeszcze. Wspierają się wzajemnie, a nie walczą ze sobą. To też pokazuje pewne nowe myślenie.

    Proszę państwa, ten fundusz ma wspierać wykorzystanie oleju - oleju z różnych roślin oleistych. Przecież Polska jest wielkim producentem nie tylko oleju rzepakowego. Znakomitą jakość mają oleje zimnotłoczone, czy z lnianki, zwanej rydzem, czy z lnu, czy też z innych roślin. Promocja oleju, nie tylko rzepakowego, to jeden z podstawowych celów. Wykorzystanie tego oleju zarówno na cele konsumpcyjne... Tutaj możemy jeszcze wiele zrobić, żeby ludzie mieli przekonanie, że to nie odpady, oleje arachidowe czy z palmy, gdzieś tam z krajów Azji Wschodniej, tylko z polskich surowców. To są oleje bardzo zdrowe, służące wzbogaceniu naszej diety, z odpowiednią zawartością i proporcjami kwasów omega-3, omega-6. Nie jestem dietetykiem, więc nie do końca się na tym znam. To jest jeden z elementów.

    Drugi element, dla mnie niezmiernie ważny, to było podkreślone również przez posła sprawozdawcę, to promowanie śruty rzepakowej i śruty z innych roślin oleistych jako ważnego komponentu zastępującego modyfikowaną soję amerykańską, śrutę poekstrakcyjną. To jest budowanie polskiego rolnictwa, to jest zapewnianie dochodów polskim rolnikom. To jest znakomita rola tych roślin, jeśli chodzi o płodozmian, o poprawianie żyzności gleby. To jest również pochłanianie dwutlenku węgla, to działania związane z sekwestracją dwutlenku węgla, czyli działania proprzyrodnicze. To są bardzo ważne elementy, abyśmy mogli również wykorzystać dodatkowe środki, które zostaną zgromadzone na promocję.

    Ale ważne jest również to, o czym wspomniał jeden z panów posłów: jak przekonać rolników, żeby chcieli kupować polską paszę, bo do tej pory przekonanie bardzo znacznej części producentów drobiu i wieprzowiny niestety było takie, że soja jest bezalternatywna i tylko idiota będzie promował polskie źródła białka. Ktoś w ten sposób przez parędziesiąt lat wszystkim możliwym uczniom i studentom szkół rolniczych tak to tłumaczył. Jak przekonać tych rolników, żeby domagali się od producentów pasz właśnie takich pasz, których komponentami białkowymi będą polskie rośliny uprawiane w gospodarstwach ich kolegów i sąsiadów rolników zajmujących się produkcją roślinną? Na to również potrzeba pieniędzy.

    Dla mnie wręcz historycznym wydarzeniem jest to - i za to jestem wdzięczny przedstawicielom środowiska producentów rzepaku i roślin białkowych, krajowego zrzeszenia, byłem jednym z założycieli tego zrzeszenia w 2002 r., więc cieszę się, że moje dziecko w sposób tak kreatywny, mądry, podchodzi do korzyści wynikających z uprawy rzepaku - że po raz pierwszy w historii, w sytuacji gdy oceniamy, że 20% wzrostu plonów rzepaku, a nawet więcej, pochodzi od owadów zapylających, rolnicy produkujący rzepak i uzyskujący dodatkowe dochody godzą się, przy niewielkiej mojej sugestii, na to, żeby przeznaczyć część pieniędzy dla pszczelarzy. Można dyskutować, czy 15%, czy 10%, były jakieś próby wprowadzania poprawek, czy 20%, to nie jest istotne. To jest coś niesamowitego - rolnicy, producenci rzepaku składają się. Ta składka nie jest duża, 0,2% to jest 3 zł od tony. Tona kosztuje od 1500 zł do 1600 zł, czyli 0,2% to jest ok. 3 zł od tony. To nie są środki, które spowodują pogorszenie rachunku ekonomicznego rolnika, a takie środki zgromadzone w skali kraju dają około 8, 9, a daj, Panie Boże i więcej, bo chcę, żeby rzepak rozwijał się jeszcze bardziej dynamicznie, środków, które będą przeznaczone w części dla pszczelarzy, na programy, które sami pszczelarze zaproponują. Również dlatego w komisji zarządzającej będzie jeden przedstawiciel świata pszczelarzy, środowisk pszczelarskich. To jest coś naprawdę wyjątkowego, że rolnicy zaczynają dostrzegać rolnictwo jako system naczyń połączonych, a nie na zasadzie: każda sroczka swój ogonek chwali i każdy widzi swoje.

    Proszę państwa, kilka odpowiedzi na pytania, bardzo szybko.

    Konopie siewne. Nie mam na ten temat własnego zdania, powiem szczerze. Słyszę ze strony ministra zdrowia obawy, że lekkie puszczenie konopi w Polsce - oczywiście Cannabis sativa, nie Cannabis indica - może doprowadzić do tego, że nie opanujemy spraw związanych z narkomanią. I ja wierzę ministrowi zdrowia. To jest trochę męczące, bo ostatnio byłem bombardowany hasztagiem #wolnekrowy, teraz będzie, rozumiem, #wolnekonopie, #uwolnickonopie. Może kiedyś Polska do tego dojrzeje, na razie nie ma zgody, by bez kontroli zajmować się promowaniem konopi.

    Natomiast jeśli chodzi o program, o który pytała pani poseł Masłowska, tak, chcę żeby konopie, z których pozyskujemy surowce do przemysłu, jak również znakomitej jakości oleje, były w Polsce rozwijane. Zajmuje się tym Instytut Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich w Poznaniu. Są programy, jest to bardzo ważna roślina, która znakomicie oczyszcza glebę ze skażeń przemysłowych.

    Poseł Pyzik, analiza funduszy. Odsyłam do dokumentu. Tak, staramy się wyeliminować wszystkie błędy czy patologie, które gdzieś tam się przemknęły, i sprawić, że to będzie bardziej transparentne.

    Czy fundusze mogą otrzymać środki unijne? Nie, nie mogą, są elementem współfinansowania ubiegania się o środki unijne, a nie są wspierane z funduszy unijnych.

    Problem badań rynkowych. Proszę państwa, każda komisja zarządzająca funduszem może wybrać z tego menu, z tego katalogu, którym dysponuje, również badania rynkowe dotyczące spożycia danego produktu. No, ale te badania są ogólnie dostępne, prowadzi je GUS, badając koszyk konsumencki w Polsce, więc po co wydawać po raz drugi pieniądze na to samo, co zostało już przebadane. Ja tego nie rozumiem. Jeżeli natomiast komisje chciałyby przeznaczyć na to środki, to przecież nikt nie będzie im w tym przeszkadzał. Widocznie uważają, że środki wydawane bezpośrednio na promocję krajową czy zagraniczną są środkami istotniejszymi. (Dzwonek)

    Czy rozszerzyć źródła finansowania? To jest pytanie pana posła Polaka.

    Pani marszałek, staram się już kończyć.

    Wicemarszałek Małgorzata Kidawa-Błońska:

    No, bardzo proszę.

    Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Jan Krzysztof Ardanowski:

    Tak, możemy szukać dodatkowych źródeł, rozszerzając również o inne grupy, natomiast chyba nie miałoby sensu rozdrabnianie funduszy, tworzenie malutkich funduszy, bo koszty obsługi funduszu często byłyby na tyle duże, że nie uzasadniałyby w ogóle uruchamiania tego funduszu.

    Czas na wdrożenie jest wystarczający. Nie podzielam opinii czy obaw środowiska producentów oleju. Dołożyliśmy jeszcze miesiąc, spokojnie do tego się przygotują i te grosiki z każdej faktury odprowadzą, będą wiedzieli gdzie.

    Cukier z Krajowej Spółki Cukrowej. Pszczelarze, którzy zwrócą się do Krajowej Spółki Cukrowej, tak jak to już miało miejsce na Lubelszczyźnie, będą mogli zakupić cukier, natomiast nie słyszałem tego głosu od pszczelarzy, żeby to miał być jakiś inny cukier, cukier o jakichś szczególnych parametrach. Jeżeli takiego sobie pszczelarze zażyczą, wtedy możemy nad tym pracować.

    Kończę i bardzo dziękuję za dobre słowo i za poparcie tej ustawy. Mam nadzieję, że jutro czy w piątek...

    (Głos z sali: Jutro.)

    ...wszyscy za nią zagłosujemy. Dziękuję bardzo. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia