8. kadencja, 82. posiedzenie, 1. dzień (12-06-2019)
8. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi o rządowym projekcie ustawy o oznakowaniu produktów wytworzonych bez wykorzystania organizmów genetycznie zmodyfikowanych jako wolnych od tych organizmów (druki nr 3262 i 3446).
Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Jan Krzysztof Ardanowski:
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Dziękuję za te wszystkie uwagi. Cieszę się, że pomimo różnego rodzaju uwag, mniej lub bardziej ważnych, co do tej ustawy większość klubów stwierdziła, że projekt ustawy poprze. Martwi mnie trochę to, że nie usłyszałem takiej deklaracji ze strony Platformy Obywatelskiej.
(Poseł Artur Dunin: Powiedziałem - popieramy.)
To dobrze, cieszę się, że również popieracie, że to nie jest tylko na zasadzie ˝nie, bo nie˝ i negowania, które notabene jako taktyka polityczna przynosi raczej straty.
Ta ustawa odpowiada przede wszystkim oczekiwaniom konsumentów - to było podnoszone - nie mitycznych organizacji społecznych, tylko konsumentów, którzy chcą mieć wybór w sklepie, wybór, podkreślam, a nie chcą przesądzania za nich, co mają kupować. Wielu konsumentów nie przywiązuje żadnej wagi do pochodzenia żywności czy też jej składu, sugerując się przede wszystkim ceną, łatwością dostępu, ale pojawia się grupa konsumentów dbających bardziej o swoje zdrowie, może i zamożniejszych, którzy chcieliby kupować żywność, która ich zdaniem jest żywnością zdrowszą, chociaż zgadzam się z panem posłem Maliszewskim, że to określenie ˝żywność zdrowa˝ jest pojęciem nieostrym, niejasnym. Każda żywność powinna być zdrowa. Są jednak pewne wyróżniki, które dla ludzi są istotne. W polskim społeczeństwie, podobnie zresztą jak w większości krajów Unii, chociaż nie na świecie, narasta niechęć do żywności zawierającej modyfikacje genetyczne. Jest z jednej strony niechęć do takich upraw - i, wydaje się, skutecznie w Polsce wyeliminowaliśmy takowe innymi aktami prawnymi - ale społeczeństwo w znacznej swojej części oczekuje również, że żywność, która jest na półce, będzie oznaczona w sposób precyzyjny, tak by można było ustalić, czy zawiera GMO, to dotyczy produkcji roślinnej, czy też przy wytwarzaniu produktu pochodzącego ze zwierząt czy od zwierząt, bo subtelna różnica w tym jest, nie wykorzystywano pasz czy innych komponentów zawierających GMO. I ta ustawa ma taką możliwość zapewnić. Ustawa jednocześnie w sposób oczywisty, zgodny z prawem określa, że tak jak nie można decydować za konsumenta, tak samo nie można decydować za producenta. Jest to oznaczenie dobrowolne, które oczywiście, jeżeli producent taką deklarację złoży, będzie kontrolowane. To jest oczywiste.
Dlaczego mają to robić instytucje państwowe? Ano dlatego, że w coraz większym stopniu na świecie narasta przekonanie, że to państwo ma gwarantować bezpieczeństwo żywności. Będziemy jeszcze w tej kadencji dyskutowali nad zmianami dotyczącymi weterynarii. Zresztą to było pytanie ze strony pani poseł Niedzieli chyba wykraczające poza zakres tej ustawy. Jest takie oczekiwanie, że to państwo poprzez swoje instytucje zagwarantuje bezpieczeństwo żywności, nie zaś prywatne instytucje, prywatni lekarze weterynarii. Dlatego wskazaliśmy trzy inspekcje, które będą tym się zajmowały. To są pewne dodatkowe działania, ale przecież te instytucje mają źródła finansowania. A więc obawy o to, czy będą one miały środki na prowadzenie badań, są nieuprawnione.
Nie za bardzo widzę tu również związek z ograniczeniem środków dla instytucji rolniczych działających w innych obszarach oraz sugerowaniem, że to będzie miało wpływ na skuteczność kontroli tych instytucji. Wydaje mi się, że to jest obawa przesadzona. Środki na kontrolowanie proporcjonalnie do natężenia występowania tych produktów na rynku będą wystarczające.
Bardzo ważne jest również to, że chcemy nie tylko wprowadzić żywność pochodzenia roślinnego, ale również zachęcić rolników do stosowania w coraz większej ilości niemodyfikowanych krajowych źródeł białka. Tak, macie państwo rację, że sam zapis, samo znakowanie, znak graficzny, który zostanie określony w ministerstwie rolnictwa - on będzie czytelny, wyraźny, nie będzie to jakiś emblemacik niedostrzegalny dla ludzi o słabszym wzroku, będzie czytelny i wyraźny - jeszcze nie przesądza o tym, czy konsumenci będą chcieli z tej żywności korzystać. Potrzebna jest również akcja promocyjna. I chociaż denerwują się ci, którzy nigdy nie zamierzają zajmować się produkcją żywności wolnej od GMO i uważają, że ich dyskryminujemy, wyróżniając ten typ żywności, to biorę na siebie takie ryzyko. Klienci sami zadecydują, co zechcą kupić.
Natomiast w akcję promocyjną powinny włączyć się nie tylko instytucje podległe ministerstwu rolnictwa czy szerzej rządowe. Proszę mi wierzyć, taka akcja będzie prowadzona przez ośrodki doradztwa i będzie finansowana ze środków z szeroko rozumianej promocji. Ale może również powinni się w nią zaangażować wszyscy posłowie w swoich biurach. Bardzo bym sobie życzył, żeby ci wszyscy, którzy pokazują palcem i mówią: zajmij się promocją, w swoich biurach taką promocję żywności wolnej od GMO również prowadzili. To będzie bardzo praktyczne edukowanie tej części społeczeństwa, która z różnych powodów trafia do biur poselskich. Jest to również moje osobiste zobowiązanie wynikające z przedstawienia ˝Planu dla wsi˝, w którym zapewniłem, że będą takie rozwiązania. Ten plan wpisuje się w strategię na rzecz odpowiedzialnego rozwoju premiera Morawieckiego i my to, proszę państwa, realizujemy.
Stwierdzono tu, że to nie było konsultowane społecznie. No, trzeba prześledzić proces legislacyjny. Ustawa ma już trochę długą brodę, natomiast konsultacje społeczne odbyły się dwukrotnie, wszyscy mogli się wypowiedzieć. Zostało uwzględnionych mnóstwo uwag, w związku z tym ten zarzut dotyczący braku konsultacji jest moim zdaniem nieprawdziwy. Przyjęliśmy poprawki dotyczące kar, penalizacji szerszej niż do tej pory. To również pokazuje, że jestem otwarty na różne sugestie dotyczące poprawienia ustawy, chociaż muszę powiedzieć, że nie upatruję w ostrości kar jedynego sposobu na uczciwość na rynku. Chodzi o nieuchronność kary, karę proporcjonalną do uzyskiwanych korzyści, w większym stopniu oddziaływanie, edukowanie i apelowanie, również odwoływanie się do etyki niż tylko i wyłącznie stosowanie kar, szczególnie że Polacy są narodem przez wieki doświadczonym różnymi karami, od czasów zaborców, i umieją tak postępować, żeby kar unikać.
Sposób określenia, czy produkt jest wolny od GMO i czy jest wyprodukowany bez użycia GMO, wynika z tego, czy to jest produkcja roślinna, czy produkcja zwierzęca. Trudno powiedzieć o mięsie, że jest bez GMO, jedynie można stwierdzić, że w procesie wytwarzania mięsa nie użyto żadnych substancji ani pasz, które zawierały GMO.
O jednostkach certyfikujących już mówiłem, ale powtórzę, że tendencja jest taka, iż to państwo ma przejmować odpowiedzialność, a nie jakieś upoważnione jednostki, co do których wiarygodności nie mam wątpliwości, ale w ostateczności przed społeczeństwem, przed instytucjami zewnętrznymi Unii Europejskiej odpowiada państwo, natomiast nie odpowiadają jednostki certyfikujące. Dlatego uważam, że kwestionowanie tego czy podważanie zaufania do własnego państwa, co wybrzmiało tu w wystąpieniu w imieniu klubu Platformy, że nie wiadomo, czy państwo sobie poradzi...
(Poseł Artur Dunin: Za waszych czasów tak niestety jest.)
No, jak można kwestionować, nie mieć zaufania do własnego państwa i jeszcze opowiadać, że dopiero po zmianie władzy państwo uzyska zaufanie? To jest taka retoryka, która przy każdej okazji jest widoczna, natomiast z tą ustawą to nie ma nic wspólnego.
Czy mechanizm zadziała? Będziemy to obserwować. Będziemy obserwować, ilu producentów będzie chciało wypromować w sposób szczególny swoje produkty, uzyskać dostęp do tej niszy, która będzie wynikała ze świadomości społecznej, z oczekiwań społecznych. Mam nadzieję, że coraz więcej osób będzie chciało z tego korzystać. Różne programy, które wprowadzamy, dotyczące oznaczeń dobrowolnych, z różnym natężeniem wchodzą. Program dotyczący oznaczenia chorągiewką ˝Produkt polski˝ już zaczyna być dostrzegalny. Pewnie można było powiedzieć, że może Polacy hurtem rzucą się do sklepów, szukając znaczków z napisem ˝Produkt polski˝, bo tak wzrosła ich świadomość konsumencka, patriotyzm konsumencki, patriotyzm gospodarczy. To tak szybko nie działa.
(Poseł Artur Dunin: Bo nie ma akcji promocyjnej.)
Ale docierają do mnie informacje ze strony niektórych producentów, którzy wprost mówią: Dzięki temu programowi nasze produkty, z naszej firmy, produkowane właśnie w taki sposób, że można je tym dobrowolnym znakiem ˝Produkt polski˝ oznaczyć, zaczynają mieć wreszcie uznanie na rynku. To jest dla mnie istotne. Mieliśmy wątpliwości, obawialiśmy się, czy inny program - mówię to, by poszerzyć odpowiedź - jeśli chodzi o rolniczy handel detaliczny, sprzedaż bezpośrednią i MOL-e, zadziała czy nie zadziała, czy będą chętni. Proszę państwa, rozwija się to w stopniu bardzo dobrym. Bardzo dobrym. Tych, którzy sprzedają nieprzetworzoną żywność i których sprzedaż nazywamy sprzedażą bezpośrednią, jest w tej chwili ok. 11 tys. Tych, którzy przetwarzają żywność, która trafia na rynek w ramach rolniczego handlu detalicznego - to te ostatnie 5 miesięcy funkcjonowania ustawy - jest w tej chwili ok. 4 tys. Może mało, ale to zaczyna nabierać jakiegoś tempa. A więc sądzę również, że tych, który będą chcieli właśnie to szczególne wyróżnienie związane z brakiem GMO w swoich produktach wykorzystać, będzie coraz więcej.
Krótko, jeżeli chodzi o odpowiedzi na pytania, które się tu przewijają, i pana posła Lorka, i innych posłów.
Kwestia znakowania produktów zagranicznych. Przecież jeszcze raz trzeba podkreślić, że to jest dobrowolne znakowanie produktów polskich. Dobrowolne znakowanie produktów polskich po to, żeby polscy konsumenci, pozytywnie odnosząc się do tego typu produktów, szukali tych produktów. Natomiast uznajemy, bo jest to absolutny wymóg acquis communautaire, oznakowania z innych krajów. Nie możemy ich nie uznać. To jest zasada wzajemnego uznawania oznaczeń, obowiązuje w Unii Europejskiej.
Nie bardzo wiem, czego dotyczy tutaj wrzutka o proteście weterynarii. Tak, ja się tym protestem martwię, szukam również środków. Natomiast co do oznaczenia GMO związek jest dość luźny.
Troska o pieniądze dla instytucji certyfikujących. Przygotowujemy założenia budżetowe na 2020 r. i odpowiednie środki dla tych instytucji w budżecie zostaną zawarte. Oczywiście skończyły się złote czasy finansowania wszystkiego również w zakresie badań naukowych bez oglądania się na efekty. Trzeba racjonalizować wydatki, również szukać dochodów z rynku - przede wszystkim dotyczy to świata nauki - uwiarygadniać swoje badania zainteresowaniem podmiotów gospodarczych, tam uzyskiwać część dofinansowania. Wtedy państwo nie będzie żałowało środków. Natomiast zasady finansowe, jakie funkcjonowały przez lata, dotyczące właściwie finansowania w 100% bez konieczności później weryfikowania efektów tych badań, się kończą.
Jednostki certyfikujące, dlaczego nie. Już mówiłem: państwo będzie odpowiadało.
Pytanie posła Mężydły, zasadne, bo to jest jeden z elementów dyskusji, jaka się toczy. Chodzi o to, czy GMO jest złe z zasady, czy gdyby je zastosować, to dzięki temu ograniczylibyśmy lub wyeliminowalibyśmy np. stosowanie środków chemicznych, oprysków, czyli, w ten sposób myśląc, może by się okazało, że modyfikacje genetyczne są wybawieniem dla świata.
(Poseł Antoni Mężydło: I dla pszczół.)
Tak, tylko że dotychczasowe badania i genetyczne ulepszenia, jeżeli można tego słowa użyć, nie odnoszą się do wyprodukowania rośliny mocniejszej, odporniejszej, dającej większe plony przy zasoleniu, przy braku wody, tylko służą generalnie uzależnieniu od stosowania jednego środka chemicznego. Dziewięćdziesiąt parę procent modyfikacji dotyczy tolerancji rośliny na glifosat. Może kiedyś metody badań genetycznych będą rzeczywiście elementem postępu. Na razie są elementem uzależniania rolników od potężnych koncernów międzynarodowych. Ja się na coś takiego nie godzę. Ale ten kierunek myślenia bardzo mi odpowiada, dlatego jestem przekonany, że pan poseł bardzo popiera zastosowanie przeze mnie zapraw neonikotynonidowych, które w mikroskopijnej ilości chronią siewki rzepaku, tak że rolnik może zrezygnować z czterech oprysków powschodowych, dolistnych. Czyli to działanie, które podjąłem, ale które pana klub bardzo krytykuje, jest, wydaje się (Dzwonek) korzystne.
Proszę państwa, dziękuję za te wszystkie uwagi. Ustawa wejdzie w życie i jakichś opóźnień nie przewiduję. Będziemy razem oceniali, czy ona jest skuteczna, czy może trzeba jeszcze jakieś szczególne wyróżniki wprowadzić. Natomiast zasada jest taka, że konsumentowi trzeba dostarczyć szeroką gamę produktów i on - tak jak w każdym wolnym kraju, a Polska wręcz wśród nich przoduje - sam zadecyduje o tym, co chce kupić. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia