8. kadencja, 82. posiedzenie, 2. dzień (13-06-2019)
18. punkt porządku dziennego:
Pytania w sprawach bieżących.
Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Jan Krzysztof Ardanowski:
Szanowna Pani Marszałek! Państwo Posłowie! Wysoka Izbo! Bardzo dziękuję za te pytania, szczególnie to dotyczące sytuacji rynkowej, bo to jest zbieżne również z moim przekonaniem, że dochody rolników przede wszystkim powinny pochodzić ze sprzedaży wytworzonych przez nich produktów na dobrze zorganizowanych rynkach rolnych. Oczywiście wszystkie możliwości wsparcia ze środków publicznych, czy to krajowych, czy unijnych - różnica jest niewielka - należy wykorzystywać i Polska bardzo twardo walczy również o przyszłą wspólną politykę rolną, wieloletnie ramy finansowe, czyli środki dla rolnictwa, ale przede wszystkim dochody rolników powinny pochodzić z tego, żeby mieli zapłacone w sposób godny, w sposób adekwatny do poniesionego ryzyka i nakładów za ich ciężką pracę.
W tym kontekście bardzo ważna jest polityka i sytuacja na rynkach międzynarodowych. Polska jest liczącym się producentem żywności na świecie, jest krajem, który w sposób strukturalny jest, jeżeli tak można powiedzieć, skazany na eksport. Bez eksportu polskie rolnictwo by się po prostu zadusiło. Produkujemy ogromną ilość produktów, których nie bylibyśmy w stanie wchłonąć na rynku wewnętrznym. To dotyczy mięsa i jego przetworów, to dotyczy również produkcji roślinnej. Radzimy sobie w miarę dobrze na rynkach międzynarodowych. Poszukujemy cały czas nowych rynków zbytu. Ubiegłoroczny eksport, ok. 30 mld euro samej produkcji rolno-spożywczej, pokazuje, że jesteśmy coraz bardziej liczącym się udziałowcem, uczestnikiem tej międzynarodowej również gry, jaka się toczy. I może z tego powodu wobec polskiej żywności pojawiają się próby dyskredytowania, hejtu, dewaluowania czy dezawuowania jej wartości.
Proszę państwa, handel zagraniczny. Ja tu przedstawię dane za II półrocze ubiegłego roku i do kwietnia, czyli te dane najbardziej aktualne, bardzo krótko. Jeżeli chodzi o zboża, to wyeksportowaliśmy 1,5 mln t pszenicy, tj. o 5% więcej niż w tym samym okresie poprzedniego roku, przede wszystkim do Arabii Saudyjskiej, Egiptu i do Niemiec. Chcę na te dwa pierwsze kraje zwrócić szczególną uwagę. Dla nas rynkami zbytu są przede wszystkim te kraje, które poszukują zboża i w sposób trwały ze względu na klimat tego zboża nigdy u siebie w odpowiedniej ilości mieć nie będą, czyli kraje północnej Afryki, kraje Zatoki Perskiej, generalnie kraje tamtej części świata. Problemem, który występuje, jest to, że my nie mamy sprawnego portu do przeładunku nasion, w tym zbóż. Istnieją nabrzeża prywatne, które generalnie same decydują o tym, komu pozwolą zboże sprzedawać. Dlatego podjęliśmy decyzję, ona jeszcze w tym roku będzie realizowana, o uruchomieniu państwowego nabrzeża do przeładunku zbóż i innych nasion rolniczych. To rozwiąże problem, bo wtedy zorganizowane grupy rolników, podmioty, duzi producenci będą mieli możliwość sprzedaży poprzez ten państwowy port. Saldo jest korzystne, 14% więcej niż rok wcześniej, więc jeżeli chodzi o zboże, sytuacja nie jest najgorsza. Ceny są wyższe oczywiście niż przed rokiem, ale to nie jest tylko i wyłącznie kwestia regulacji na rynkach międzynarodowych, ale i tego, że mieliśmy zboża mniej. W zeszłym roku polskie rolnictwo zostało dotknięte ciężką suszą, więc to miało wpływ. W tej chwili pszenica jest droższa mniej więcej o 16%, żyto nawet o ponad 20%, jęczmień paszowy o ok. 17%. To może i cieszy rolników, tych, którzy to akurat sprzedają, ale trzeba brać pod uwagę również ceny, które mogą się przełożyć na ceny żywności.
Rynek owoców i warzyw jest rynkiem trudnym. W zeszłym roku przede wszystkim warzywa gruntowe z racji niewielkiej ilości systemów nawodnieniowych okazały się uprawą zawodną, sprzątnęliśmy zdecydowanie mniej warzyw gruntowych, co przełożyło się na ceny m.in. mitycznej pietruszki, o której tyle się mówiło. Ale też nie wolno porównywać rzeczy nieporównywalnych. Jeżeli słyszę i widzę w mediach wielki hałas z powodu wzrostu cen żywności i jest podawany przykład importowanych czereśni z Hiszpanii po 70 zł za 1 kg, to jest to nieuczciwe po prostu, bo trzeba porównywać to, co będzie z polskiej produkcji, z polskich sadów.
Jak się ten rok ułoży, jeżeli chodzi o produkcję warzyw i owoców, sprawa nie jest do końca jasna. Susza wiosenna sprawiła, że część upraw trzeba było przesiewać. Również będą gorzej plonowały sady, m.in. dlatego że w niektórych odmianach wystąpiły straty związane z przymrozkami. Ale również konsumenci muszą rozumieć, że jeżeli chodzi o produkcję polową, to ta produkcja jest zależna również od przyrody i mogą występować różnice i wahania cen.
Rynek mleka jest stabilny, eksport rośnie, ceny się utrzymują na przyzwoitym poziomie. Niestety rośnie import i to jest również zła informacja, ponieważ przetwórcy mleka, w tym niestety spółdzielnie mleczarskie, które powinny zabiegać o interesy rolników, importują mleko bądź produkty mleczne, psując polski rynek.
Rynek mięsa jest generalnie korzystny, jeżeli chodzi o drób i wieprzowinę. Niestety ponieśliśmy ok. 10-procentowe straty przy wołowinie, kiedy te sprawy, które dotyczyły nielegalnego uboju w jednej z rzeźni, zostały wyolbrzymione i z nich zbudowano młot, który (Dzwonek) bardzo zaszkodził wizerunkowi polskiej wołowiny.
Jeżeli pani poseł pozwoli, to po pytaniu uzupełniającym odpowiem odnośnie do warunków przyrodniczych. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia