8. kadencja, 83. posiedzenie, 1. dzień (03-07-2019)
18. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych o przedstawionym przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej projekcie ustawy o zmianie ustawy o wsparciu kredytobiorców znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej, którzy zaciągnęli kredyt mieszkaniowy oraz ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych (druki nr 1863 i 3247).
Poseł Tadeusz Cymański:
Nie chciałbym powtarzać argumentów, ale myślę, że te pytania, które były kierowane do mnie... Chciałbym powiedzieć rzecz elementarną. Parlament, większość parlamentarna stanowi polityczne zaplecze dla rządu. Nie słyszałem, przez 20 lat nie spotkałem się z sytuacją, żeby jakakolwiek konstelacja polityczna dochodziła do sytuacji, kiedy wbrew stanowisku swojego rządu rozpoczyna prace i robi swoje, nie patrząc na nic. Tak to niestety działa. Podjęliśmy pracę nad tym projektem, który został pozytywnie zaopiniowany przez rząd.
Chciałbym odnieść się do pytania o to, dlaczego nie wzięliśmy innych projektów. Nie znam powodów, dla których nie dostały one tego zielonego światła, ale chyba z lekkim ryzykiem mogę sobie pozwolić na stwierdzenie, mówiąc nawet kąśliwie, że to dlatego, że autorytet opozycji jest na tyle wysoki, że na serio wzięto - proszę nie traktować tego jako żart - wypowiedzi, które padły w przeszłości i są zanotowane. Stare powiedzenie mówi, że żeby kłamać, trzeba mieć dobrą pamięć. Dzisiaj można sobie bardzo używać, na nas też. Wszystko to jest zapisane w stenogramach, na nagraniach, w Internecie. O czym mowa? My - w celu uzyskania środków na projekty społeczne - powiedzieliśmy tak: banki nie są takie bogate, nie są takie tłuste, ale mają trochę tej kasy, niechby tak wprowadzić podatek bankowy. Wielkie 2 mld zł. Jaka była awantura? Kto był przeciwny i dlaczego? Kto mówił głośno - i to jest wszystko zapisane - że przecież to Kowalski za to zapłaci, banki podniosą prowizję, zmniejszą oprocentowanie wkładów, zwiększą kredyty. Tak, mówiliście to państwo z pasją. Teraz składacie projekty na 20 mld, na 18 mld. Kto z kogo ściągnie te pieniądze? Udziałowcy będą rezygnować z zysków?
(Głos z sali: Z VAT-u.)
Nie chcę tego rozwijać, już kończę. Tak samo było... Mówię, nie narażając się, bo to było dyskutowane i nie chcę tego rozwijać, idąc śladem wypowiedzi, bo Trybunał prawdopodobnie ...
(Głos z sali: Rekordowe zyski były w 2018 r.)
I dobrze, bo skoro brali pieniądze, na spreadach zwłaszcza, niektóre praktyki faktycznie były naprawdę skandaliczne, zwłaszcza te niesprawiedliwe, bo głównie spready, ale nie tylko. To są tematy prawnicze, one będą rozstrzygane, ale bez wielkiej wiedzy i doświadczenia można przyjąć, że banki, działając na rynku, na którym jest pewna konkurencja, ale świat jest zamknięty... To niestety jest tak, że sytuacje makrogospodarcze, stopy, inflacja przekładają się na to wszystko. To są procesy. Tu nie ma zmiłuj się. Pieniądz na portfelu się rodzi i kończy. Przypominam to dlatego, żeby to troszeczkę stonować i urealnić. To brzmi nieładnie. Nikt nie broni banków. Najważniejsi są wyborcy, obywatele, ale nie można, zwłaszcza mając na swoim koncie takie wypowiedzi, takie poglądy, udawać dzisiaj Greka. Poglądy można zmieniać, ale chwiejność poglądów... wiatr zmienia się w zależności od pozycji. Przepraszam i życzę koleżankom i kolegom z opozycji, żeby tej refleksji im tutaj nie zabrakło.
Chciałbym odnieść się do konwersji. Jeszcze raz podkreślam, to też przypomnę, bo jest jeszcze pewien szczegół bliski mi... Muszę się przyznać, że nie udało mi się do tego przekonać, ale z żelazną logiką będę to postulował ku rozwadze. Można się zastanowić. Otóż w projekcie, który państwo przyjęli, żeby dostać tę małą pomoc, którą my teraz zwiększamy, trzeba było spełnić jeden z trzech warunków dotyczących wysokości dochodu na osobę, wskaźnika, stosunku raty do wysokości dochodów w rodzinie i trzeciej okoliczności - bezrobocia jednego z małżonków. Nie koniunkcja, tylko alternatywa. To znaczy, wedle tego, co mamy tu na wierzchu, że małżeństwo z dwójką dzieci, które ma przychód na poziomie 6 tys. zł, nie załapie się na tę pomoc, mimo tej poprawy. Za to dostaną ją wasi bohaterowie z bajki, małżeństwo bez dzieci, w którym jedno z małżonków zarabia 30 tys. zł, a drugie jest bezrobotne. I to jest okej? Jak to mogło przejść? Tak, pani przewodnicząca, przykro mi to powiedzieć, można mnie nazywać socjalistą, ale to jest niesprawiedliwe, to jest elementarne. Ale mówią tak: nie róbmy szaszoru, tyle ludzi brało. Po prostu zmieniły się czasy. My też robimy różne błędy, nie wszystko mi się podoba, nawet u nas, ale trzeba pomagać tylko tym, którzy mają ciężko, a nie tym, którzy są wypasieni. Przepraszam za te emocjonalne słowa, ale to mówiłem również w komisji...
(Poseł Krzysztof Gadowski: Nie powtarzaj się.)
Dobre powtórzenie nie jest złe.
Myślę, że ta ustawa będzie poparta też przez was. Poprzecie to. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej. Ceną byłaby jednak cena hańby. Nie wierzę w to po prostu dlatego, że to jest ustawa, która jest pomocna. (Oklaski)
(Głos z sali: 9 minut jeszcze.)
Przebieg posiedzenia