8. kadencja, 84. posiedzenie, 1. dzień (17-07-2019)

Oświadczenia.

Poseł Andrzej Melak (tekst niewygłoszony):

    Wysoki Sejmie! Pragnę przypomnieć nieznane okoliczności upamiętnienia zbrodni ludobójstwa dokonanego na polskich oficerach - jeńcach wojennych.

    W czerwcu 1990 r. Komitet Katyński i jego prezes Stefan Melak zorganizowali do Katynia kolejną pielgrzymkę rodzin zamordowanych oficerów. Poprzednia, jak wspomina ks. Józef Maj, odbyła się pod koniec lat 70. W drodze do Katynia płk. Antoni Heda pseudonim ˝Szary˝, sławny partyzant z Kielecczyzny, opowiadał o niewoli, jaką znosił w okolicach Brześcia. Dotarliśmy do Smoleńska 16 czerwca 1990 r. Następnego dnia autokarem dojechaliśmy do stacji Gniezdowo. Stąd w szyku pielgrzymkowym, ze zrobionym z brzozy krzyżem, z modlitwą głoszoną przez kapłana ze Stanów Zjednoczonych, przeszliśmy drogę, którą w 1940 r. jechali ˝czarnym woronem˝ polscy jeńcy na egzekucję.

    Na miejscu zastaliśmy krzyż postawiony dwa lata wcześniej, noszący ślady podpalenia. Krzyż przywiózł i poświęcił ksiądz prymas Józef Glemp. Na kamiennych elementach memoriału wyryty był napis: ˝Polskim żołnierzom zamordowanym w 1941 roku przez hitlerowskich nazistów˝.

    Tu, w pobliżu zaznaczonych mogił, ksiądz odprawił polową mszę świętą.

    Wraz z braćmi Stefanem, Sławomirem, Arkadiuszem Melakami oraz Janem Wasiem i pułkownikiem Antonim Hedą odnaleźliśmy ogrodzoną płotem willę NKWD w miejscu, gdzie pierwotnie znajdowały się zbiorowe mogiły jeńców. Terenu tego pilnowali wojskowi. Gdy zbliżaliśmy się, odeszli do lasu. Dotarliśmy do metalowej bramy. Była zamknięta. Pod naszym naporem ustąpiła. Znaleźliśmy widoczne ślady zbiorowych mogił, w których rosły kiełkujące jodły. Wyrwaliśmy wraz z ziemią kilka sadzonek i zawieźliśmy do Polski.

    Dziś jedna z przywiezionych sadzonek ma ponad 20 m wysokości i rośnie w moim ogrodzie. Nosi imię ˝Katyń˝.

    Ta wizyta zakiełkowała myślą, aby w innych miejscowości też postawić podobne krzyże. Stefan Melak przyczynił się do tego, że saperzy z Kazunia i Dęblina wykonali dwa krzyże o wysokości 9 m, które ponad pół roku czekały do uzyskania zgody na wyjazd. Jeden z późniejszych doradców Prezydenta Komorowskiego, Waldemar Strzałkowski powiedział Stefanowi Melakowi, że ˝prędzej mu kaktus wyrośnie na dłoni niż on, Stefan, dowiezie krzyże na miejsce kaźni˝. Krzyże stoją, dając świadectwo uporu i konsekwentnych działań. Kaktus nie wyrósł. Stało się to dzięki odwadze i życzliwości gen. Leona Komornickiego dowódcy Warszawskiego Okręgu Wojskowego, który przydzielił samochód marki Star 6x6 wraz z kierowcą i w sierpniu 1991 r. wysłał ich z krzyżami do Charkowa i Miednoje w Rosji. Samochód z krzyżami był przystrojony polskimi flagami. Wraz z krzyżami jechał samochód osobowy Renault 19. Szefem eskapady był pomysłodawca Stefan Melak.

    W wyprawie udział wzięli: Kućmierowski Kazimierz syn zamordowanego oficera, medalier mieszkający w USA, Kazimierz Lichnowski z New Jersey, syn zamordowanego majora Jana Lichnowskiego, Janusz Dembiński syn żołnierza wyklętego oraz Kazimierz Kajdas z Częstochowy. Olbrzymiej pomocy udzielił ówczesny konsul, pan Michał Żurawski.

    Po przejechaniu 3500 km, 4 września przybyliśmy do celu, gdzie na Czarnej Drodze, przy pomocy pracowników polskiego Energopolu oraz osób wydelegowanych przez mera Charkowa, Pilipczuka, postawiony został drugi z krzyży. Stefan Melak przekazał jeszcze pracownikom Energopolu kamienną tablicę pamiątkową z prośbą, by umieścili ją na murze klasztoru - dawnego obozu w Starobielsku. Na tablicy został umieszczony napis o następującej treści: ˝Pamięci 6295 Policjantów K.O.P i Innych Formacji WP, Funkcjonariuszy Straży Granicznej oraz Pracowników Administracji Państwowej i Wymiaru Sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej, Jeńców Ostaszkowa zamordowanych przez NKWD wiosną 1940 roku i tu pogrzebanych. RODACY Miednoje Sierpień 1991˝.

    Tablica upamiętnia jeńców tego obozu.

    Podczas wkopywania krzyży bardzo pomocni okazali się żołnierze rosyjscy pracujący przy ekshumacjach. Z wykopanych dołów wydobyto ziemię z fragmentami mundurów, a także guzikami.

    W drodze powrotnej, przejeżdżając przez Moskwę, ˝wolną Moskwę˝, gdyż trwał pucz Janajewa stłumiony przez Jelcyna, Stefan odwiedził siedzibę Dumy. Obecni w niej posłowie, w liczbie około 60, podpisali oświadczenie, że zbrodni katyńskiej dokonali siepacze NKWD. Ta deklaracja jest w zasobach rodziny Stefana Melaka. Przywieziona ziemia została przekazana jako wotum do sanktuarium na Jasnej Górze. Jej część przekazano Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II w czasie prywatnej wizyty Stefana Melaka w 1991 r.

    Marszałek Sejmu Maciej Płażyński przyjął delegację wraz ze sztandarem katyńskim i z udziałem ks. Wacława Karłowicza. Wysłuchał też relacji o dokonaniach członków Komitetu Katyńskiego, którzy przyczynili się do upamiętnienia Zbrodni Katyńskiej.

    Te nieznane, zapomniane przez historię wydarzenie należy przypominać i upamiętnić, co czynię składając oświadczenie poselskie.

    Instytucje do tego powołane oraz IPN pod władzą prezesów Kieresa i Kuleszy nie podejmowały działań upamiętniających. Wręcz je sabotowały, nie godząc się na niezależne śledztwo polskiej prokuratury.


Przebieg posiedzenia