8. kadencja, 84. posiedzenie, 2. dzień (18-07-2019)
Oświadczenia.
Poseł Jan Kilian (tekst niewygłoszony):
Oświadczenie poselskie związane z odsłonięciem tablicy pamiątkowej w Pinczynie
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W najbliższą niedzielę 21 lipca 2019 r. będę miał honor uczestniczyć w niezwykle ważnym wydarzeniu w miejscowości Pinczyn w powiecie starogardzkim na Pomorzu. Zostanie tam odsłonięta tablica upamiętniająca dwóch policjantów urodzonych na Kociewiu: aspiranta Policji Państwowej RP Ottona Gałązki spoczywającego w Miednoje i plutonowego Policji Państwowej RP Franciszka Gałązki, którego miejsce spoczynku do dziś nie jest znane. To będzie jedno z nielicznych tego rodzaju miejsc upamiętnienia w powiecie starogardzkim, gdzie z imienia i nazwiska wymienia się ofiary Golgoty Wschodu.
17 września 1939 r., łamiąc polsko-sowiecki pakt o nieagresji, Armia Czerwona wkroczyła na teren Rzeczypospolitej Polskiej, realizując ustalenia zawarte w tajnym protokole paktu Ribbentrop-Mołotow. Konsekwencją sojuszu dwóch totalitaryzmów był rozbiór osamotnionej Polski.
W wyniku dokonanego rozbioru Związek Sowiecki zagarnął obszar o powierzchni ponad 190 tys. km2 z ludnością liczącą ok. 13 mln. Okrojona Wileńszczyzna została przez władze sowieckie w październiku 1939 r. uroczyście przekazana Litwie. Nie na długo jednak, bowiem już w czerwcu 1940 r. Litwa razem z Łotwą i Estonią weszła w skład ZSRS. Liczba ofiar wśród obywateli polskich, którzy w latach 1939-1941 znaleźli się pod sowiecką okupacją, do dziś nie jest w pełni znana.
To przed 80 laty rozpoczęła się droga krzyżowa narodu polskiego. Tyle lat minęło od wydanego przez ówczesnych władców Kremla wyroku skazującego na śmierć niewinnych synów naszego narodu, a ich rodziny na wywóz na nieludzką ziemię. Rozpoczęła się Golgota Wschodu. Dlatego my dziś jesteśmy zobowiązani wspominać naszych bliskich, którzy zginęli okrutną śmiercią, którzy jesienią 1939 r. opuścili swój dom rodzinny, stając w obronie ojczyzny, i nigdy już do niego nie wrócili.
Losy policjantów polskich, oficerów Wojska Polskiego, funkcjonariuszy Straży Granicznej oraz służb więziennych, którzy znaleźli się po 17 września 1939 r. na wschodnich terenach Rzeczypospolitej, były tragiczne. Wzięci do niewoli bądź podstępnie aresztowani, zostali skierowani do sowieckich obozów jenieckich, mimo że wojna formalnie nie była wypowiedziana. Komendę i administrację obozów oraz ich straż objęła osławiona służba bezpieczeństwa NKWD, a nie oddziały wojskowe.
Losy obozu policyjnego w Ostaszkowie i obozu w Starobielsku były bardzo trudne do wyjaśnienia. Wiadomo jedynie, że ci ludzie zginęli w sposób okrutny, podobnie jak w Katyniu, ale przez wiele lat nie zdołano ustalić ponad wszelką wątpliwość, gdzie znajduje się miejsce kaźni.
Jakże tragicznie przedstawiały się losy szkoły policyjnej w Mostach Wielkich. W tym dużym i najnowocześniejszym w Polsce ośrodku kształcono ok. o 1 tys. policjantów. We wrześniu 1939 r. oprócz kursantów stacjonowały tu grupy policjantów ze Śląska. Po zajęciu szkoły przez wojsko sowieckie jej komendant inspektor Witold Dunin-Wąsowicz sądził, że policjanci będą traktowani zgodnie z konwencjami międzynarodowymi jako jeńcy wojenni. Zgromadził więc na placu apelowym cały stan osobowy szkoły i zameldował go oficerowi NKWD. Ten zaś wydał rozkaz otwarcia ognia z karabinów maszynowych do bezbronnych policjantów. Wszyscy zginęli.
Bardzo trudno ustalić straty Policji Państwowej we wrześniu 1939 r. Liczbę poległych i zamordowanych na terenie Polski szacuje się na ok. 4-5 tys. Do niewoli sowieckiej dostały się tysiące policjantów, większość z nich trafiła do łagrów, z których nie było już powrotu. Nie wiemy również, ilu ich zatopiono na Morzu Białym.
Policjanci transportowani byli do Ostaszkowa z obozów przejściowych. Ten, zlokalizowany 300 km na północny zachód od Moskwy, miał być obozem policyjnym o obostrzonym rygorze. Mieścił się na wyspie Stołbny na jeziorze Seliger. Warunki pobytu były znacznie gorsze niż w Kozielsku i Starobielsku. Decyzja o zagładzie jeńców zapadła 5 marca 1940 r. na posiedzeniu Biura Politycznego KC ZSRS. Likwidacja obozu w Ostaszkowie rozpoczęła się 4 kwietnia i trwała do 19 maja. Nad sprawnym przebiegiem operacji czuwał funkcjonariusz centrali NKWD Błochin.
Tak, to był polski Holocaust. To polska Golgota Wschodu. Nie możemy o tym zapomnieć i winniśmy przekazywać tę prawdę. Polscy policjanci ginęli na nieludzkiej ziemi. Ich ofiara i krew to jeden z fundamentów naszej współczesnej niepodległości. Jakże szczególnego wymiaru nabiera to wydarzenie upamiętnienia w czasie 100. rocznicy konferencji pokojowej o powrocie Pomorza Gdańskiego do Polski, 100-lecia powołania Policji Państwowej i 30-lecia ˝Solidarności˝, bez której nie byłoby wolnej, suwerennej i niepodległej Polski.
Dlatego dziękuję panu Achillesowi Gałązce, jego rodzinie za tę piękną i ważną inicjatywę upamiętnienia swoich krewnych, którzy zginęli na tej nieludzkiej ziemi.
Na tablicy kaźni w Twerze wypisane zostały słowa: Wy, skrytobójczo w tym miejscu polegli, niewinni, wierni i już niepodlegli.
Pamiętajmy o Nich.
Przebieg posiedzenia