8. kadencja, 86. posiedzenie, 3. dzień (16-10-2019)
43. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Śledczej do zbadania prawidłowości i legalności działań organów i instytucji publicznych wobec podmiotów wchodzących w skład Grupy Amber Gold (druk nr 3538).
Poseł Jarosław Krajewski:
Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Chciałbym odpowiedzieć na pytania, które padły ze strony państwa posłów, ale również odnieść się do tych dwóch wystąpień klubowych, które w żadnym wypadku mnie nie zdziwiły. Tutaj warto podkreślić, że były to wystąpienia dwóch klubów: Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, a na samym początku mojego dzisiejszego wystąpienia wspominałem o tym, że jest to raport na temat zaniedbań, zaniechań i błędów w ramach teoretycznego państwa Platformy Obywatelskiej i PSL-u. Jak to mówi piękne polskie przysłowie: uderz w stół, a nożyce się odezwą.
Ale jeżeli państwo mówicie o kosztach, to myślę, że to jest bardzo ważne pytanie: Ile kosztuje naprawa państwa po 8 latach rządów PO-PSL? Otóż można liczyć, ile kosztuje praca pracowników Sejmu, prąd, papier...
(Poseł Witold Zembaczyński: Ile?)
...jeśli chodzi o dochodzenie prawdy na temat jednej z afer...
(Poseł Jerzy Meysztowicz: Smoleńska.)
...od której wszystko się zaczęło, jak mówił jeden z ministrów rządu premiera Donalda Tuska. Upadek rządu PO-PSL zaczął się od wybuchu afery Amber Gold.
Ale jak państwo pytacie o koszty, to przypominam sobie rozmowę z jedną z mieszkanek Warszawy, która mi powiedziała: Panie pośle, jeżeli mówimy o tych kosztach, to zapyta pan poseł, ile kosztuje nicnierobienie posłów opozycji. Jeżeli przyjmiemy, że 150 posłów opozycji nic nie robi, nie dochodzi prawdy, nie chce wyjaśnienia afery, nie chce naprawy i budowy silnego, sprawiedliwego państwa... To są koszty na poziomie ok. 20 mln zł, jeśli chodzi o wynagrodzenia takich posłów opozycji, którzy nic nie robią w celu wyjaśnienia sprawy.
Wicemarszałek Małgorzata Kidawa-Błońska:
Przepraszam, panie pośle, ale ja bym chciała, żeby pan występował na tej sali jako sprawozdawca.
Poseł Jarosław Krajewski:
Odnoszę się teraz do kwestii kosztów oczywiście, pani marszałek.
Wicemarszałek Małgorzata Kidawa-Błońska:
A więc bardzo proszę - do kosztów komisji.
Poseł Jarosław Krajewski:
Trudno to porównywać, jednak myślę, że to Polacy zdecydowali o tym, że ta afera musi zostać wyjaśniona. Panowie posłowie z opozycji mówiliście, że nie zostały ustalone różne fakty. Muszę powiedzieć jako sprawozdawca, pani marszałek, że komisja działała na podstawie i w granicach prawa, na podstawie konstytucji i na podstawie ustawy o sejmowej komisji śledczej. Te dokumenty, które udało się zabezpieczyć i które otrzymaliśmy, to ponad 150 tys. plików, zeskanowanych dokumentów - od wszelkich instytucji i organów państwa. Niestety nie zabezpieczono w sposób właściwy np. billingów pana Marcina P., pani Katarzyny P. Ale kiedy nie zabezpieczono tych billingów? W latach 2012-2015. Wtedy nie zabezpieczono dokumentów dotyczących obserwacji i wielu innych dokumentów. Gdybyśmy je posiadali jako sejmowa Komisja Śledcza, wskazalibyśmy państwu, kto stał za panem Marcinem P., z kim on rozmawiał, z kim się kontaktował i skąd brał środki na rozwój firmy Amber Gold.
W tym momencie muszę dodać fakty, które ustaliła komisja śledcza. Po pierwsze, Amber Gold nie kupowała złota, a kupiła jedynie kruszce za ok. 1% środków, które wpłynęły od klientów na tzw. lokaty w złoto. 1%. Ostatni zakup złota to był 5 lipca 2011 r., a firma faktycznie istniała do sierpnia 2012 r. Jeżeli mówimy o rachunku bankowym Amber Gold na dzień przed wpłynięciem środków na pierwszą tzw. lokatę w złoto, wiecie państwo, ile wynosiło wtedy konto Amber Gold? Zero złotych, zero złotych. I w momencie, kiedy do spółki Amber Gold wszedł syndyk, w kasie Amber Gold znajdowało się ok. 600 zł. I tu naprawdę bardzo ubolewamy nad tym, że nie zabezpieczono w sposób właściwy ze strony prokuratury, Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego materiałów dowodowych, które pozwoliłyby komisji śledczej na ustalenie jeszcze większej liczby informacji na temat afery Amber Gold.
Ale chciałbym również wskazać, że ten raport, najbardziej obszerny materiał dowodowy i najbardziej obszerny raport, jaki wytworzyła kiedykolwiek komisja śledcza, jest oparty przede wszystkim na merytorycznej, tytanicznej pracy, która była poświęcona budowie sprawnego państwa, sprawiedliwego, takiego państwa, które staje po stronie obywateli. I mogę Wysoką Izbę, jak również Polaków, którzy chcą wiedzieć, czy dzisiaj państwo wyciągnęło wnioski... Otóż w czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości doszło do zmian personalnych, proceduralnych i legislacyjnych, żeby uchronić Polaków i zagwarantować poczucie bezpieczeństwa, żeby drugi raz taki przestępca, jakim był wtedy pan Marcin P., osoba dziewięciokrotnie karana, nie mógł stworzyć takiego samego mechanizmu oszustwa na wielką skalę.
Pytał pan poseł o kwestię skali. Prokuratura wskazuje na prawie 1 mld zł, jeśli chodzi o kwotę pokrzywdzonych osób w aferze Amber Gold. A jak dodamy do tego straty Skarbu Państwa, jak również kwestie portu lotniczego i Polskich Linii Lotniczych LOT, to również mówimy o kolejnych dziesiątkach milionów złotych.
Jeszcze kwestia związana z pytaniem pani poseł Iwony Arent. W tym miejscu chciałbym odnieść się do tego pytania, przedstawiając jakże znamienne słowa, które padły podczas przesłuchania przed sejmową komisją śledczą. Pierwsze to słowa pana Marcina P., które zostały ujawnione podczas pracy sejmowej komisji śledczej z odtajnionych dokumentów Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, o których ani państwo posłowie, ani Polacy, którzy śledzili pracę sejmowej komisji śledczej, nigdy by się nie dowiedzieli, ponieważ te dokumenty były dokumentami niejawnymi. One zostały odtajnione i dzięki temu poznaliśmy słowa pana Marcina P., twórcy i prezesa Amber Gold, który stwierdził w 2012 r. w rozmowie ze swoim kontrahentem: Jak pan wie, u mnie pracuje syn premiera, pracował w OLT, i dopóki on pracował, to wydaje mi się, że nikt nas nie ruszył. Koniec cytatu. Ale prawda jest taka: do tego momentu nikt nie ruszył pana Marcina P.
Drugi cytat. Drugi cytat z zeznań Michała Tuska, syna ówczesnego premiera Donalda Tuska przed komisją śledczą. Ważne, żeby zacytować dokładnie: Razem wiedzieliśmy, że to jest, mówiąc tak kolokwialnie, lipa, że to jest lipa. Mówimy o rozmowie, która miała miejsce w 2012 r. Od tej rozmowy minęły tygodnie, a nawet miesiące, kiedy Polacy wpłacali rekordowe kwoty do firmy Amber Gold. Jak pamiętam, w 2012 r. do firmy Amber Gold na tzw. lokaty w złoto wpłynęło ponad 450 mln zł, do firmy, która w tym czasie nie zakupiła w ogóle żadnego złota, a te lokaty miały być lokatami gwarantowanymi.
I trzecia rozmowa, rozmowa odtajniona na potrzeby prac sejmowej komisji śledczej, rozmowa telefoniczna pani Katarzyny P. w 2012 r., pokazująca poczucie bezkarności osób zarządzających firmą Amber Gold. Cytuję: Krzywda nam się żadna nie stanie, pieniędzy de facto nie tracimy, tak że spokojnie. Koniec cytatu.
Szanowni Państwo! Niezależnie od podziałów politycznych jednak każdy poseł i każda posłanka mają obowiązek wyciągnięcia wniosków z afery Amber Gold, z innych afer, które miały miejsce, żebyśmy mogli zagwarantować Polakom poczucie bezpieczeństwa, w tym bezpieczeństwa finansowego. Jestem o tym głęboko przekonany, że ta ponad 3-letnia praca sejmowej komisji śledczej i liczne zmiany personalne, proceduralne, legislacyjne będą przestrogą dla wszystkich osób pełniących funkcje publiczne, że nie można tak postępować, jak postępowały najważniejsze osoby w państwie wtedy, kiedy doszło do afery Amber Gold.
I tu na koniec mam na myśli również poważne traktowanie dokumentów niejawnych ze strony Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, które trafiają do najważniejszych osób w państwie. Notatka z 24 maja 2012 r., o której też tylko wiedzieliśmy, że istnieje, ale treść nie była nam znana do momentu powstania sejmowej komisji śledczej, do momentu naszej pracy. Po przeczytaniu tego dokumentu wiemy o tym, że sześć najważniejszych osób w państwie zostało poinformowanych z art. 18 ustawy o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i to ostrzeżenie było przestrogą i wołaniem, jak zeznał gen. Krzysztof Bondaryk, o podjęcie skutecznych działań, które mają zapobiec dalszej ekspansji firmy Amber Gold i OLT Express. Niestety brak najpierw szybkiego zapoznania się z informacją, która może mieć istotne znaczenie dla bezpieczeństwa państwa lub jeśli chodzi o reputację Rzeczypospolitej Polskiej. Na podstawie tego artykułu trafiło pismo do najważniejszych sześciu osób w państwie. Czy uznacie państwo, że to jest właściwe postępowanie, że jeden z ministrów zapoznaje się po 2 tygodniach z tak pilną, alarmistyczną notatką ABW-u? Czy uznacie państwo, że prawidłowe było zapoznanie się przez szefa Kancelarii Prezydenta RP z tą notatką, która trafiła do Kancelarii Prezydenta RP, po 35 dniach? Czy takie państwo będzie państwem bezpiecznym, czy takie państwo będzie państwem sprawnie funkcjonującym?
A na koniec chciałbym jeszcze niestety powiedzieć państwu jedną rzecz, bo ze strony posłów opozycji padało też pytanie o premiera Donalda Tuska. Otóż premier Donald Tusk osobiście nie zapoznał się z notatką z 24 maja 2012 r. gen. Krzysztofa Bondaryka. Wskazywał, że treść informacji przekazał mu ówczesny szef kancelarii premiera pan minister Tomasz Arabski. Ale pamiętajmy, że dla premiera Donalda Tuska nie była to firma obca, bo jego syn, jak zeznał, na ten temat rozmawiał ze swoim tatą. Nie chcemy tutaj zagłębiać się w kwestie osobiste, w żadnym wypadku. Nam chodzi o zbadanie i ocenę prawidłowości i legalności podejmowanych działań przez instytucje państwa wobec podmiotów z Grupy Amber Gold. I to było naszym celem, który zrealizowaliśmy.
Muszę na koniec bardzo serdecznie państwu, którzy przyczynili się do ujawnienia tej prawdy, do odtajnienia dokumentów, do dotarcia do ukrywanych faktów, podziękować. (Oklaski) Naprawdę to była ciężka, wytężona praca. Za to jeszcze raz w swoim imieniu jako sprawozdawca serdecznie dziękuję.
Wyciągnijmy wnioski na przyszłość. I to jest najważniejsze przesłanie. A winni niech poniosą odpowiedzialność karną. Bardzo liczymy na to, że osoby, które wskazała sejmowa komisja śledcza, usłyszą zarzuty ze strony prokuratury...
(Poseł Iwona Arent: Sąd.)
...a następnie będziemy mogli powiedzieć, że wymiar sprawiedliwości wreszcie staje na wysokości zadania i karze osoby odpowiedzialne za aferę Amber Gold. Tego państwu i sobie życzę, i mam nadzieję, że będziemy również mogli...
(Poseł Witold Zembaczyński: A odpowiedź na pytanie?)
...zapoznać się z informacjami, jaką karę wymierzy wymiar sprawiedliwości. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia