9. kadencja, 10. posiedzenie, 1. dzień (15-04-2020)
1. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Zdrowia o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw (druki nr 202 i 251).
Poseł Marcelina Zawisza:
(Wypowiedź posła jest wyświetlana na telebimach)
Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! 65 zł - rząd zakłada, że dokładnie tyle kobieta wydaje na leki w trakcie ciąży, całej ciąży, nie miesiąca, nie kwartału. 65 zł na 9 miesięcy. Zanim projekt pojawił się na stronie Sejmu, miałam wobec niego duże oczekiwania. Darmowe leki dla kobiet w ciąży to w końcu jeden z postulatów Lewicy.
Na początku kadencji złożyłam w imieniu klubu Lewicy projekt ustawy o znacznym zwiększeniu nakładów na ochronę zdrowia nie tylko po to, żeby wyciągnąć ją z tej zapaści, w którą wpychają ją wszystkie kolejne rządy, z rządem Prawa i Sprawiedliwości włącznie, ale także po to, by zapewnić finansowanie darmowych leków kobietom w ciąży, osobom z niepełnosprawnościami, seniorom. Niestety moje oczekiwania i oczekiwania klubu wobec tego projektu zostały zawiedzione. Ale to najmniejszy problem. Zawiedliście setki tysięcy kobiet, które czekają na ten projekt, rodzin, które każdego dnia liczą, na które leki, witaminy, środki higieniczne mogą sobie pozwolić, z czego mają zrezygnować, żeby kupić niezbędne leki. Te kobiety liczyły na ten projekt. Wy je zawiedliście.
Czego tam brakuje? Po kolei. Przede wszystkim problemem jest to, ile planujecie wydać na ten projekt. W 2021 r. planują państwo wydać na leki dla kobiet w ciąży 24 200 tys. W 2019 r. urodziło się 375 tys. dzieci. Prosta matematyka. To daje wspomniane już 65 zł na leki dla ciężarnej na cały okres ciąży. Ale to nie wszystko. Wasz projekt zakłada, że darmowe będą tylko leki refundowane, więc nie będzie darmowych witamin, które kobiety w ciąży muszą brać dla dobra swojego i dla dobra swojego dziecka. Nie będzie refundacji pasków testowych do pomiaru cukru, nie będzie refundacji podkładów poporodowych i opatrunków, nie będzie refundacji leków na nadciśnienie. Czy to znaczy, że w Polsce radzimy sobie z cukrzycą ciążową bez regularnych pomiarów cukru? Czy Ministerstwo Zdrowia opracowało nowe wytyczne postępowania z ranami po cesarskim cięciu bez użycia opatrunków? Czy może już wiadomo, jak obniżać ciśnienie krwi samą siłą woli?
Wasza ustawa zakłada też, że pomoc państwa kończy się na etapie porodu. Połóg? Zapomnij. Tu zostajesz pozostawiona sama sobie. Widać, że było to pisane przez osoby, które ciążę i poród widziały ostatnio w podręczniku fizjologii 40 lat temu. To nie jest oczywiście zaskoczenie. To jest niestety standard w przypadku polskiego podejścia. Zadaniem kobiety jest urodzić. W ciąży dostaje jakąś szczątkową pomoc, a jak urodzi, to nie dostaje już nic, bo wtedy wszystko jest już jej własnym problemem. I to jest oczywiście postawieniem sprawy na głowie. To pokazuje, że ten projekt to jest wielka PR-owa ściema. Co trzeba zrobić, żeby przestał być wielką PR-ową ściemą. Jak przywrócić ręce i nogi temu projektowi? Jak wlać sens w tę wydmuszkę? Mamy na to rozwiązanie. Przede wszystkim trzeba zwiększyć finansowanie tego projektu. Według badania przeprowadzonego przez platformę MAM okres ciąży kosztuje kobietę ok. 2100 zł, a nie 65 zł. To spora różnica, 30-krotna różnica. Wobec tego przygotowaliśmy stosowną poprawkę. Ten projekt trzeba rozszerzyć, aby obejmował wszystko, co niezbędne do prawidłowego przebiegu ciąży. Przygotowaliśmy stosowną poprawkę rozszerzającą listę bezpłatnych produktów o wyroby medyczne i środki specjalnego przeznaczenia żywieniowego. Minister zdrowia musi mieć prawo objąć z własnej inicjatywy refundacją także te leki, które dzisiaj nie są refundowane, a są stosowane, choćby w nadciśnieniu ciążowym. W waszej wersji te leki znajdą się niestety poza listą. Przygotowaliśmy oczywiście stosowną poprawkę. Chodzi wreszcie o wydłużenie czasu, w jakim przysługiwać będą darmowe leki i wyroby medyczne. Jeżeli ten projekt ma mieć sens, to musi obejmować cały okres połogu. Widzicie państwo, że nam, Lewicy, zależy na tym, żeby kobietami w ciąży się opiekowano, żeby państwo zadbało o kobiety w ciąży, a nie tylko mówiło, że to robi. To, co dla nas jest ważne, to żeby przyjąć projekt, który jest odpowiedzią na wszystkie potrzeby kobiet w trakcie ciąży i porodu oraz połogu, a nie tanią atrapę projektu.
Przyjmując poprawki Lewicy, macie państwo szansę dać kobietom w ciąży i w połogu prawdziwe wsparcie zamiast fałszywej troski (Dzwonek) za 65 zł na 9 miesięcy. Dziękuję. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia