9. kadencja, 12. posiedzenie, 4. dzień (04-06-2020)
23. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie przedstawionego przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej projektu ustawy o dodatku solidarnościowym przyznawanym w celu przeciwdziałania negatywnym skutkom COVID-19 (druk nr 406).
Poseł Borys Budka:
Dziękuję.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Premierze! Panie Ministrze! Cieszę się, że pan prezydent Andrzej Duda kolejny raz sięgnął do dobrych rozwiązań, które Koalicja Obywatelska proponowała już kilkanaście tygodni temu. (Oklaski) Cieszę się, że pan prezydent Andrzej Duda wreszcie stara się zrozumieć, co to jest prawdziwa solidarność, bo przez ostatnie 5 lat prezydentury Andrzeja Dudy słowo ˝solidarność˝ zostało wypaczone. Pan prezydent Andrzej Duda przedstawiał się jako człowiek, który przychodzi po to, by wsłuchiwać się w głos suwerena, a jedynym głosem, w który on się wsłuchiwał, to był głos prezesa z Nowogrodzkiej.
(Poseł Barbara Bartuś: A może tak coś o projekcie ustawy?)
Dzisiaj, gdy panikuje w obliczu sondaży, w obliczu tego, że Polacy mówią wyraźnie: mamy tego dość, prezentuje projekt ustawy, który jak w soczewce obrazuje wielką porażkę rządu premiera Morawieckiego.
(Poseł Barbara Bartuś: Chyba pan nie czytał tego projektu.)
To właśnie pan premier Morawiecki obiecywał z tej mównicy, że żadne miejsce pracy nie zostanie utracone. I cóż, panie premierze? Pan prezydent Andrzej Duda musi ratować to, co pan zepsuł.
Tak, solidarność jest potrzebna, ale potrzebna jest nowa solidarność w nowych wyzwaniach. To nie ma być tylko coś na potrzeby kampanii wyborczej. Skorzystał pan prezydent i rząd Prawa i Sprawiedliwości z pomysłu Koalicji Obywatelskiej: 500+ na każde dziecko. Skorzystaliście przed wyborami europejskimi z trzynastej emerytury, oczywiście robiąc to po swojemu i wypaczając ideę.
(Poseł Teresa Wargocka: Pieniędzy nie ma i nie będzie.)
Teraz korzystacie z dobrego pomysłu Koalicji Obywatelskiej, tylko znowu robicie to za późno i niestety robicie to w zły sposób. Otóż jedynym celem, który przyświeca tej ustawie, jest cel wyborczy. Kiedy mówimy o solidarności, należy zapytać pana prezydenta: Czy jest pan solidarny z panem Szumowskim i jego rodziną? Gdzie był pana głos, kiedy media informowały o tym, w jaki sposób rodzina Szumowskich bogaciła się na majątku Skarbu Państwa? (Oklaski) Gdzie pan był, panie prezydencie, chyba solidarnie z panem Banasiem, kiedy zarzuty, poważne zarzuty nie spowodowały, że pan premier wprowadził plan B? Pan Banaś nadal zajmuje swoje stanowisko. Gdzie pan był, panie prezydencie, gdzie była ta solidarność, kiedy krok po kroku ten rząd niszczył kolejne elementy życia publicznego? Gdzie pan był, panie prezydencie, kiedy była potrzebna solidarność z opiekunami osób niepełnosprawnych? Gdzie pan był, panie prezydencie, kiedy potrzebna była solidarność z nauczycielami, z pedagogami, z lekarzami, z tymi wszystkimi, którzy byli przez ten rząd obrażani i niszczeni? I wreszcie gdzie pan był, panie prezydencie, kiedy potrzebna była solidarność z polskimi pacjentami?
Panie Prezydencie! Jest pan niewiarygodny. Obiecał pan, że Jacek Kurski zniknie z polskiej telewizji. Obiecał pan 2 mld zł dla polskich pacjentów. I co się okazało? I tu złamał pan dane słowo. Kurski wrócił do TVP, bo pan wie doskonale, że bez Kurskiego nie ma pan żadnych szans w tej kampanii wyborczej. Ale ja panu mówię z tego miejsca, że z Kurskim czy bez Kurskiego pan już te wybory przegrał. (Oklaski)
I szkoda, panie prezydencie, że nie ma pana dzisiaj z nami. Szkoda, panie prezydencie, że po tych 5 latach prezydentury niesamodzielnej, prezydentury pod dyktando jednego człowieka z Nowogrodzkiej nie przyszedł pan do Wysokiej Izby, żeby spojrzeć nam prosto w oczy i powiedzieć: przepraszam. Powinien pan przeprosić za swoich partyjnych kolegów, którzy z polskiego państwa zrobili Bizancjum, którzy w sposób haniebny dorabiają się na krzywdzie innych, którzy nawet w czasach pandemii potrafili bogacić się kosztem polskich podatników.
Pan, panie prezydencie, jest twarzą tej złej zmiany. Pan, panie prezydencie, firmuje wszystko to, co najgorsze w tym rządzie. Dzisiaj ten rząd rękami pana premiera Morawieckiego rozpaczliwie próbuje ratować pana kampanię, ale ona jest nie do odratowania. Dzisiaj pan ostatni raz korzysta z inicjatywy ustawodawczej, żeby łapczywie próbować złapać dodatkowe głosy, ale Polacy już się na to nie nabiorą. Mamy dość. Mamy dość słabej prezydentury. Chcemy silnego prezydenta dla wspólnej Polski. (Dzwonek) I dlatego, panie prezydencie, warto byłoby raz jeszcze przyjść do tej Izby i przeprosić za swoje 5 lat. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia