9. kadencja, 13. posiedzenie, 1. dzień (19-06-2020)

6. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy - Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw (druk nr 388).

Poseł Agnieszka Dziemianowicz-Bąk:

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Uproszczenie warunków i trybów rejestracji pojazdów to naszym zdaniem słuszne działanie, odpowiednio wdrożone może przełożyć się na odciążenie urzędów i ułatwienie życia obywateli i obywatelek. Zniesienie obowiązku posiadania przy sobie i okazywania prawa jazdy podczas kontroli, posiadania nalepki kontrolnej z numerem rejestracyjnym czy też wprowadzenie możliwości pozostawienia dotychczasowego numeru rejestracyjnego pojazdu przy jego przerejestrowaniu to zdaniem Lewicy sensowne i ułatwiające życie działanie. Dlatego Lewica zagłosuje za dalszymi pracami nad prezentowanym projektem ustawy.

    Ale omawiając zmiany w Prawie o ruchu drogowym nie sposób nie przypomnieć o tych, na które naprawdę czekają miliony Polek i Polaków. Chodzi o zmiany, które realnie ratowałyby życie. Każdego roku na polskich drogach ginie ok. 3 tys. osób, ponad 35 tys. traci w zdarzeniach drogowych zdrowie. Nie mam wątpliwości, że rząd premiera Morawieckiego jest w pełni świadomy tych smutnych danych. Jest świadomy na tyle, że w listopadowym exposé pan premier bezpieczeństwo ruchu drogowego odmieniał przez wszystkie przypadki i obiecywał istotne zmiany chroniące pieszych i innych słabszych uczestników ruchu drogowego. Te obiecywane zmiany to nie tylko zmiany istotne, ale co ważne, bardzo łatwe i proste do szybkiego wdrożenia. Realne pierwszeństwo pieszych na pasach, ujednolicenie limitów prędkości w terenie zabudowanym, zaostrzenie kar dla bandytów drogowych i odbieranie prawa jazdy za przekroczenie dozwolonej prędkości o 50 km/h czy w końcu przebudowa miejsc niebezpiecznych - to naprawdę proste zmiany. Zwłoka w ich wdrażaniu to odmowa ratowania życia tysięcy Polek i Polaków. I o ile ułatwienia procedur rejestracyjnych dla kierowców są sensowne i być może potrzebne, o tyle tak naprawdę to ochrona życia i zdrowia powinna być najwyższym priorytetem rządu.

    Przez brak obiecanych przez premiera zmian w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego polskie drogi są wciąż jednymi z najbardziej niebezpiecznych w Unii Europejskiej, a w rankingu bezpieczeństwa ruchu drogowego w Unii Polska spadła na trzecie miejsce od końca. Dziś więcej ludzi ginie już tylko na drogach w Bułgarii i w Rumunii. To powinno być wielkim wyrzutem sumienia obecnego rządu, bo pokazuje, że pan premier Morawiecki i rząd Prawa i Sprawiedliwości, podobnie jak rząd poprzedniej ekipy, nie uznaje tych koniecznych dla ochrony życia zmian za priorytet.

    (Poseł Dobromir Sośnierz: To nie na temat.)

    Do przyspieszenia prac w tym zakresie nie mobilizuje rządu smutna rzeczywistość polskich dróg i regularne informacje o tragediach spowodowanych przez bandytów drogowych ignorujących ograniczenia prędkości czy prowadzących pojazdy po spożyciu alkoholu. Niestety wciąż nie słychać też o programie inwestycji przebudowy miejsc niebezpiecznych, mimo że taka inicjatywa mogłaby być ważnym elementem planu naprawy życia społecznego i gospodarczego po kryzysie spowodowanym epidemią koronawirusa.

    (Poseł Dobromir Sośnierz: Do rzeczy.)

    Wysoka Izbo! Przedłożony przez rząd projekt nowelizacji Prawa o ruchu drogowym nie jest, zdaniem Lewicy, projektem złym. Nasze wątpliwości budzi jednak fakt, że dla obecnego rządu kwestia rejestracji pojazdów ważniejsza jest od ludzkiego życia. W imieniu swoim i Lewicy apeluję do pana premiera, do ministra infrastruktury i do rządu o jak najszybsze procedowanie nad kluczowymi zmianami w Prawie o ruchu drogowym, tymi zmianami, na które naprawdę wszyscy czekamy. Dziękuję.


Przebieg posiedzenia