9. kadencja, 14. posiedzenie, 1. dzień (15-07-2020)

4. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o delegowaniu pracowników w ramach świadczenia usług oraz niektórych innych ustaw (druk nr 430).

Poseł Maciej Konieczny:

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! To jest dobry dzień dla Polski, bo robimy krok w stronę solidarnej Europy. Co prawda na ostatnią chwilę i ewidentnie wbrew woli zarówno Prawa i Sprawiedliwości, jak i Platformy Obywatelskiej, ale robimy ten krok i to jest dobry krok. W świecie, któremu grozi kryzys klimatyczny, gospodarczy, szalejące nierówności, wciąż rosnąca potęga wielkich korporacji, silna, spójna i solidarna Europa to jest dokładnie to, czego potrzebujemy, bo żaden kraj samodzielnie sobie z wyzwaniami przyszłości nie poradzi.

    Kwestia pracowników delegowanych budzi ogromne emocje w całej Europie, bo dotyka sedna tego, jaka ta Europa ma być - czy Europa ma być jedynie wolnym rynkiem rządzonym bezwzględną, bezduszną zasadą zysku, czy może - i tego chciałaby Lewica - powinna być oparta na zasadach solidarności i współpracy i gwarantować, że każda Europejka i każdy Europejczyk będą mogli liczyć na uczciwą płacę i godne warunki życia.

    Dyskusja na temat pracowników delegowanych przez lata budziła takie emocje, bo to jest także dyskusja o tym, w czyim interesie będzie urządzona Europa. Chodzi o to, czy Europa będzie urządzona w interesie wielkich korporacji zalewających Brukselę armią lobbystów, czy Europa będzie urządzona w interesie pracującej większości, Europejek i Europejczyków, którzy żyjąc od pierwszego do pierwszego tak naprawdę ten kontynent utrzymują. Wielkie korporacje zrobią wszystko, wykorzystają każdy przepis, każdą lukę prawną, żeby płacić jak najmniej, omijać prawo pracy i unikać opodatkowania. Naszą odpowiedzią musi być właśnie solidarna Europa, która równa w górę, a nie w dół.

    Zmiana ustawy o delegowaniu pracowników - to brzmi bardzo skomplikowanie, ale tak naprawdę sprawa jest prosta. Chodzi o to, żeby pracownik, którego firma deleguje do pracy w innym kraju, mógł liczyć na takie same minimalne warunki płacy i pracy, jakie obowiązują pracowników w danym kraju. Brzmi uczciwie? Dla nas tak, ale zarówno Platforma, jak i PiS w Parlamencie Europejskim głosowały przeciwko tej zasadzie. Głosowały tak, bo chcą konkurować tanimi kosztami pracy, czyli chcą konkurować tym, że Polacy są tani, można płacić im mniej i gorzej ich traktować. Tyle, jeżeli chodzi o wstawanie z kolan.

    Lewica mówi jasno: polski pracownik nie może zarabiać mniej i być traktowany gorzej niż Francuz, Niemiec i Czech pracujący u jego boku. Mówimy coś więcej: brak solidarności i równanie do dołu na dłuższą metę nikomu w Europie się nie opłaca. Jasne, można powiedzieć, że przez jakiś czas polskie firmy coś na tym zyskają, że płacą mniej i gorzej traktują pracowników. Słaby to pomysł na rozwój kraju. Ale przyjmijmy, że tak jest, że prawica wygrała i Europa dalej rządzona jest przez wolnorynkowy dogmatyzm. I co się dzieje? Polscy pracownicy są tańsi i konkurują z nimi Niemcy, Francuzi. I ci konkurujący Niemcy, Francuzi nagle mają obniżkę płacy albo tracą miejsce pracy. I co oni sobie myślą? Na cholerę mi taka Europa, żaden to dla mnie interes. I stąd, z tej konkurencji do dołu właśnie biorą się napięcia, które rozsadzają Unię Europejską. Czy tego naprawdę chcemy?

    To zresztą nie wszystko. Załóżmy przez chwilę, że konkurowanie niskimi płacami się Polsce opłaca, tzn. panu premierowi się opłaca, firmom się opłaca, bo pracownikom to już niekoniecznie. Ale załóżmy, że tak jest. Otóż Holandii, Irlandii i Luksemburgowi opłaca się, żeby korporacje robiące biznesy w Polsce płaciły podatki u nich. Pan premier Morawiecki z tym walczy, i bardzo dobrze, że walczy z rajami podatkowymi w Europie. Ja mu w tej walce kibicuję, bo chcę, żeby wielkie korporacje uczciwie płaciły podatki w Polsce. Ale mam takie pytanie: Czy my możemy skutecznie upominać się o solidarność w kwestii podatkowej, jeżeli sami nie wykazujemy solidarności w kwestii pracowniczej? Oczywiście, że nie.

    Lewica jest za solidarną Europą, solidarną, czyli taką, w której umawiamy się, że pracownikowi nie można płacić mniej i traktować go gorzej dlatego, że przyjechał z innego kraju. Ale to nie wszystko. Chcemy europejskiej płacy minimalnej. Chcemy Europy, w której obowiązuje płaca minimalna, poniżej której nie można zapłacić nikomu w żadnym kraju. Chcemy solidarnej Europy, w której korporacje uczciwie płacą podatki, bo nie ma rajów podatkowych, nie ma tych krajów-cwaniaków, które dorabiają się kosztem innych. Tylko taka Europa, solidarna i silna, jest w stanie sprostać wyzwaniom przyszłości.

    Jednak idee to jedno, a wykonanie - drugie. Ta ustawa faktycznie jest niedopracowana, wymaga zmian i dlatego przedstawimy poprawki Lewicy, które zagwarantują, że to równe traktowanie pracowników nie pozostanie tylko na papierze. Po pierwsze, ustawa nakłada nowe obowiązki na i tak już skrajnie niedofinansowaną Państwową Inspekcję Pracy. Złożymy poprawki, które to naprawią, które to finansowanie zapewnią. Druga rzecz. Chodzi o ot, żeby zrealizować to, co w tej dyrektywie jest, czyli chociażby to, żeby sankcje dla nieuczciwych przedsiębiorców były skuteczne (Dzwonek), proporcjonalne i odstraszające. Potrzeba czegoś więcej niż grzywny od 1 tys. zł do 30 tys. zł, bo dla największych firm to nie jest żaden koszt. Dlatego będziemy składać poprawkę, która będzie sprawiała, że te kary będą proporcjonalne do realnej skali działalności firmy. Dziękuję. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia