9. kadencja, 14. posiedzenie, 1. dzień (15-07-2020)

4. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o delegowaniu pracowników w ramach świadczenia usług oraz niektórych innych ustaw (druk nr 430).

Poseł Krystian Kamiński:

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Od 30 lipca 2020 r. zacznie obowiązywać dyrektywa unijna o delegowaniu pracowników. Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o delegowaniu pracowników w ramach świadczenia usług oraz niektórych innych ustaw to właśnie implementacja tejże dyrektywy unijnej, dyrektywy, o której wszyscy wiemy, że jest wyjątkowo niekorzystna dla Polski, a właściwie dla całej Europy Środkowo-Wschodniej, której beneficjentem będą kraje Europy Zachodniej, dyrektywy, która w sposób jaskrawy przeczy zasadzie swobody świadczenia usług i przepływu pracowników w ramach Unii Europejskiej. Spójrzmy więc na to, jakie konsekwencje będzie miało wprowadzenie tej dyrektywy dla polskich firm delegujących, co nowego czeka polskich przedsiębiorców z powodu słabości Polski na arenie międzynarodowej.

    I tak: ograniczenie delegowania zasadniczo do 12 miesięcy, w wyjątkowych sytuacjach - do 18. Delegowanie długoterminowe oraz delegowanie stacjonarne, przy którym występuje zastępstwo, będzie de facto zabronione. Nastąpi praktyczny zakaz delegowania w branżach stacjonarnych: produkcja, logistyka, opieka i inne branże, w których usługi wykonywane są przez wiele miesięcy i lat w tym samym miejscu. Czekają nas nowe restrykcje i uciążliwe oraz kosztowne wymogi formalne. Nastąpi kategoryczny zakaz delegowania przez firmy nieprowadzące znacznej działalności krajowej zgodnie z działalnością eksportową. Nastąpi kategoryczny zakaz delegowania pracowników, którzy na terenie Polski nie świadczą zazwyczaj pracy. Nowe przepisy przewidują tzw. kontrole krzyżowe, czyli szerokie badanie przez zagraniczne instytucje i przez ZUS zdolności firmy do delegowania oraz zdolności pracowników do bycia delegowanymi. Kolejne kontrole ZUS-owskie - świetny pomysł, na pewno wszyscy się ucieszą. Ale dalej: po wejściu w życie nowych przepisów znacząco wzrosną wynagrodzenia pracowników delegowanych. Polskie firmy będą obciążone wyższymi kosztami z tytułu innych należności przysługujących zgodnie z przepisami krajów, do których delegowani są pracownicy.

    Ale to nie wszystko. Odpowiednie modyfikacje będą także obowiązywały wkrótce w zakresie poświadczenia A1. Większość polskich firm delegujących nie uzyska już formularzy A1 i nie będą one mogły delegować pracowników za granicę. W nowych przepisach zakłada się ograniczoną ważność dokumentu A1, ekspresowe weryfikowanie i uchylanie poświadczeń formularzy A1 przez ZUS i przez zagraniczne instytucje, a także automatyczną i błyskawiczną egzekucję zagranicznych składek.

    Czy Polska naprawdę jest tak małym państwem unijnym, że nasze zdanie, że nasze interesy nie mają dla reszty żadnego znaczenia? Wprowadzenie tej dyrektywy to ograniczenie swobody świadczenia usług i przepływu pracowników zagwarantowanej w traktatach Unii Europejskiej oraz działanie, którego głównym motywem jest właśnie zlikwidowanie przewagi konkurencyjnej Polski. Polacy to ok. 20% z ok. 3 mln delegowanych w Unii Europejskiej, czyli największa grupa narodowa. Rocznie wystawiamy ok. 600 tys. zaświadczeń A1. Delegowaniem zajmuje się w Polsce ok. 90 tys. firm - ogromny rynek, bardzo dużo polskich przedsiębiorców, którzy bez jakiejkolwiek pomocy zbudowali wielki biznes i sprowadzili miliardy złotych do Polski. W czyim interesie jest ta dyrektywa? Oczywiście w interesie Niemiec i Francji. Firmy delegujące, czyli polskie, przeniosą siedziby właśnie do tych państw albo się rozwiążą, a pracownicy będą zatrudnieni w Niemczech lub we Francji. Zyski tych firm nie będą już spływać do Polski, a wpływy do budżetu z tytułu płaconych podatków i składek ubezpieczenia społecznego zmniejszą się może nawet o kilkanaście miliardów. I to wszystko dzieje się w czasach kryzysu. Tego już niestety nie zatrzymamy.

    Nowe zasady dotyczące delegowania nie obowiązują na razie transportu drogowego, w dyrektywie zrobiono bowiem wyjątek od tego, ale wszyscy wiemy, że niedługo w życie wejdzie tzw. pakiet mobilności. To oznacza, że również nasz transport międzynarodowy bardzo mocno na tym straci. Walkę, aby zatrzymać dekret o delegowaniu pracowników, przegraliście, to mówię do rządu, z kretesem. Nie byliście w stanie obronić polskiego biznesu opierającego się na delegowaniu pracowników przed unijnymi ograniczeniami. Postarajcie się obronić chociaż nasz transport. W przeciwnym razie Polska, polscy przedsiębiorcy stracą na tych wszystkich sztucznych ograniczeniach, a wy będziecie za to odpowiedzialni, ponieważ nie stworzyliście odpowiedniej koalicji, aby temu zapobiec. I w tym wypadku Wuj Sam wam nie pomoże. Sami musicie zbudować dobre stosunki z innymi państwami Unii Europejskiej, aby mieć możliwość stworzenia koalicji, która uwzględni nasze polskie interesy.

    Jeszcze odnośnie do wypowiedzi posła z Lewicy, który mówił o słabym zarabianiu. Przypomnę tylko, że w partii Razem wypłaty wynoszą 200 tys., więc jeśli szuka pan rajów podatkowych, to akurat znalazł go pan w partii lewicowej. Dziękuję. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia