9. kadencja, 15. posiedzenie, 1. dzień (22-07-2020)

3. punkt porządku dziennego:

Informacja Prezesa Rady Ministrów na temat postanowień porozumienia, podpisanego podczas nadzwyczajnego szczytu Rady Europejskiej w Brukseli w dniach 17-21 lipca 2020 r.

Minister - Członek Rady Ministrów ds. Europejskich Konrad Szymański:

    Pani Marszałek! Panie i Panowie Posłowie! Było tu poruszonych wiele tematów, na tyle przekrojowych, że chciałbym udzielić zbiorczej odpowiedzi.

    Po pierwsze, problem cięć. To jest problem realny, ponieważ faktycznie, kiedy pierwszy raz zaprezentowano 2 lata temu projekt wieloletnich ram finansowych, wszyscy w Unii Europejskiej ze zdumieniem zauważyli, że to pierwszy raz, kiedy nawet Komisja Europejska nie chce bronić ambitnego, dużego, właściwie sformułowanego budżetu pod kątem skali. Ale wiedzieliśmy, że to nie jest koniec problemów, ponieważ jak się okazuje, sytuacja wewnętrzna w Unii Europejskiej zmienia się w taki sposób, że mamy do czynienia z rosnącą liczbą państw, które co prawda od święta i w dzień powszedni chętnie deklamują proeuropejskie deklaracje, ale kiedy przychodzi do tego, aby sformułować wspólną finansową odpowiedź, to patrzą w sufit. Czasami jest gorzej, czasami patrzą nie tylko w sufit, ale także aktywnie atakują nawet tak skromne propozycje budżetu jak te, które były przedstawione przez Komisję Europejską.

    Polski nie było w tym gronie. Polska, podobnie jak większość państw członkowskich Unii Europejskiej, również podobnie jak Parlament Europejski, co może zdziwić, ręka w rękę przez te 2 lata zabiegała o to, żeby budżet był odpowiednio duży. Kiedy pojawił się problem ekonomiczny, w szczególności jako konsekwencja pandemii, powiedzieliśmy to jeszcze mocniej. Kiedy widzieliśmy, że istnieje próba, istnieje plan, aby ten epokowy problem, dramatyczny problem konsekwencji ekonomicznych pandemii rozwiązać za pomocą działań udawanych, powiedzieliśmy to głośno, na tyle głośno, że niektórych, nawet w tej Izbie, to zabolało. Powiedzieliśmy głośno, że problem pandemii musi spotkać się z odpowiedzią adekwatną nie tylko pod kątem skali, która dzisiaj, także z uwagi na asertywną postawę takich stolic jak Warszawa, Paryż, Rzym, faktycznie osiągnęła poziom, który cieszy się polskim poparciem, ale również pod kątem wewnętrznej architektury tej odpowiedzi. Ta architektura w naszym przekonaniu powinna być zdecydowanie oparta na grantach. Myślę, że w tej Izbie nie ma nikogo, kto podważyłby sens takiej działalności, a nie tej opartej tylko i wyłącznie na montażach finansowych, jak to było w kwietniu, kiedy również usłyszeliśmy o olbrzymich sumach.

    Do dziś nie są one ubrane w kostium regulacji i decyzji, ale wszystkie sprowadzają się tylko i wyłącznie do montaży finansowych. To nie są nowe pieniądze w grze. Dzięki postawie także takich państw jak Polska dzisiaj nie tyle możemy, ile musimy rozpatrywać problem wieloletnich ram finansowych, od początku zaprezentowany błędnie, razem z europejskim instrumentem odbudowy, który radykalnie poprawił naszą sytuację indywidualną, ale również poprawił odpowiedź Unii Europejskiej na egzystencjalne problemy, z jakimi zmierza się nie tylko Unia Europejska, ale Europa, nasze państwa członkowskie.

    To spotkało się ze znaną, jak sadzę, państwu reakcją, czyli dalej utrzymującym się naciskiem na cięcia, pomimo katastrofalnych ekonomicznych konsekwencji pandemii. Robią to, jak mówiłem, te same państwa, które na co dzień nie tylko wymachują europejską flagą, ale są skłonne do tego, żeby innych rozliczać z europejskości, także Warszawę. Mamy dość bujne doświadczenia w tym zakresie z ostatnich 4 lata. Krótko mówiąc, jeśli państwo szukają odpowiedzi, dlaczego budżet nie jest tak duży, jakby mógł być, to proszę zwrócić uwagę na kilka innych stolic, nie na Warszawę, nie na polski rząd, ponieważ my w tej sprawie występowaliśmy po właściwej stronie zarówno racji ekonomicznych, jak również racji politycznych.

    Na koniec, kiedy byliśmy blisko porozumienia, musieliśmy skupić się już nie tylko na rozwiązaniu ogólnym, ale przede wszystkim bronić własnych interesów. Ten wskaźnik, który był tutaj przywołany, wskaźnik dotyczący cięć, mówi wszystko. Cięcia niestety, powtarzam: nigdy tego nie popieraliśmy, dotknęły 22% części grantowej Europejskiego Instrumentu na rzecz Odbudowy. Te cięcia w przypadku Polski wyniosły tylko 3% i to jest miarą sukcesu, jedną z wielu miar sukcesu negocjacji. Bo to już nie była kwestia oferty, życzliwości, europejskiej solidarności, to była kwestia ostrego zderzenia racji politycznych i racji gospodarczych na forum Rady Europejskiej. Myślę, że to należy zapamiętać, że w tym negatywnym trendzie, który generowany jest w innych stolicach, nie w Warszawie, utrzymaliśmy obronę polskich interesów i polskiego udziału w tej konstrukcji.

    Nie sposób oceniać tych dwóch instrumentów osobno, byłoby to całkowicie dziwaczne. Ten instrument odbudowy, podobnie jak wieloletnie ramy finansowe, oparty jest na jednej decyzji, decyzji również tej Izby. Chodzi o decyzję o zasobach własnych Unii Europejskiej. To jest jedyne źródło, które mamy, na którym opiera się i budżet, i instrument odbudowy. Więc nie tylko ze względów politycznych, choć te też są ważne, ponieważ równolegle pracowaliśmy nad dwoma instrumentami, lecz także ze względów czysto formalnych, zasadniczych musimy rozpatrywać razem, w którym kierunku idą te pieniądze. (Dzwonek) Było tu poruszone...

    Mam ograniczony czas?

    Wicemarszałek Małgorzata Gosiewska:

    Ale proszę odpowiadać na pytania, panie ministrze. Parlamentarzyści je zadali, więc...

    Minister - Członek Rady Ministrów ds. Europejskich Konrad Szymański:

    Znaczna część pytań dotyczyła powodów cięć, dlatego na tym skupiłem się na początku. Dobrze, odpowiem na nie pokrótce.

    Poruszona tu była kwestia podatków. Straszono nas federalizacją europejską, budowaniem jakiegoś superpaństwa. Szczerze powiem, że gdyby to była prawda, to ja bym się do tych głosów przyłączył, ponieważ nie jestem zwolennikiem federalnej Europy. Nie jestem zwolennikiem rozwiązań, które by przenosiły kompetencje fiskalne na poziom ponadnarodowy. One powinny zostać tu, w polskim parlamencie, ale też w niemieckim, holenderskim, słowackim, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Tylko aby w ten sposób interpretować decyzje, z którymi mamy do czynienia dziś, trzeba je interpretować w sposób bardzo ideologiczny.

    Nie ma żadnego przesunięcia kompetencji, jeżeli chodzi o to, kto kreuje podatki. Nie ma zmian kompetencji, nie ma żadnej zmiany, jeżeli chodzi o to, kto odpowiada za dług. Za dług odpowiadają ci, którzy go zaciągają. W szczególności dług, który został wytworzony wcześniej, zostaje tam, gdzie został wytworzony - w stolicach państw członkowskich. Nie ma tu zmiany. Ten jednorazowy, podkreślam: jednorazowy akt zadłużenia się Unii Europejskiej na potrzeby realizacji celów rozwojowych całej Unii Europejskiej jest pod ścisłą kontrolą państw członkowskich, jest przedmiotem jednomyślnej decyzji państw członkowskich. W związku z tym opowiadanie o federacji jest po prostu bardzo nietrafione.

    I rzecz najważniejsza. To prawda, Polska nie wyklucza poparcia dla zasobów własnych Unii - jeżeli ktoś chce, to może to nazwać podatkami, aczkolwiek to jest nazwa na wyrost - które przyniosłyby dwa efekty: po pierwsze, obniżenie polskiej składki bezpośrednio z budżetu, po drugie, i to być może najważniejsze, wytworzenie wielkiej zdolności finansowej po stronie Unii Europejskiej, której Polska jest po prostu beneficjentem. Można to zauważyć w całym procesie uzgadniania, dochodzenia do tych konkluzji. Polska, przyznajmy, że prawie osamotniona, skutecznie sprzeciwiła się wprowadzeniu zasobu opartego na systemie ETS, który spowodowałby bardzo poważne straty w polskim budżecie. Tego pomysłu nie ma. Ten pomysł jest zapisany jako możliwy w przyszłości, kiedyś, gdzieś. Zgadzamy się z tym, że możemy o tym rozmawiać do końca świata.

    Jesteśmy natomiast żywotnie zainteresowani tym, aby przyjąć takie zasoby własne, które spowodują, że przepływy finansowe ze strony Polski do Unii Europejskiej będą mniejsze, a zdolności transferowe będą większe. To jest chyba dość oczywiste, że są takie rozwiązania, które przyniosłyby dokładnie taki efekt. I będziemy konstruktywnie, bez ideologicznych okularów, brali udział w dyskusjach w tym zakresie. Dziś i jutro. I jest prawdą, że zabiegamy o takie rozwiązania, które faktycznie przyniosłyby efekt ulgi po stronie polskiego budżetu i efekt wzmocnienia finansowych możliwości po stronie Unii Europejskiej.

    Jeżeli już się zgodzimy co do tego, że wszystko musimy oceniać razem, to oprócz tego, że zahamowaliśmy falę cięć w stosunku do polskiej pozycji, stworzyliśmy system, który przyniósł nam efekt w postaci w zasadzie podwojenia możliwych transferów w kierunku Polski względem tego, z czym mieliśmy do czynienia w ostatnich 7 latach, w latach 2014-2020. A więc wydaje mi się, że powinnyśmy przynajmniej w tej sprawie zakończyć dyskusję z faktami i cyframi, które są bezwzględne. Przynajmniej w tej jednej sprawie moglibyśmy wspólnie uznać, że to jest po prostu gigantyczny sukces Mateusz Morawieckiego. (Oklaski)

    Słusznie zwrócono tutaj uwagę na to, że bardzo złą okolicznością jest ograniczenie możliwości finansowania sprawiedliwej transformacji. Jesteśmy do tego przywiązani, ponieważ to Polska wniosła pojęcie sprawiedliwej transformacji do debaty międzynarodowej. To w Katowicach ówczesny prezydent ONZ-owskiej konferencji klimatycznej minister Michał Kurtyka pierwszy raz poruszył, wprowadził ten temat, że klimatyczna transformacja, cele klimatyczne muszą wypełniać kryterium sprawiedliwości. To nie tylko kwestia czysto i wyłącznie finansowa, to także kwestia kosztów społecznych, chociażby ubóstwa energetycznego, które jest potencjalnym problemem również w Polsce. Jesteśmy o tym głęboko przekonani. Wprowadziliśmy ten temat na poziom unijny. Jeżeli państwo chcecie naprawdę porównać, jak wygląda dziś Fundusz Sprawiedliwej Transformacji, a jak wyglądał początkowo, to musicie porównywać do wartości 0 euro, ponieważ w pierwotnej propozycji Komisji Europejskiej z 2018 r. na tego typu cele było 0 euro. To nasz nacisk spowodował, że najpierw pojawiła się pierwsza koncepcja Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, gdzie było 2 mld euro, i dzisiaj lądujemy z wynikiem 3,5 mld euro. Wiem, że było bardzo wiele koncepcji na papierze, które popieraliśmy, przyznam, popieraliśmy je z przekonaniem, które sugerowały, że tych sum może być więcej. Ale proszę pytać innych stolic, dlaczego nie są w stanie uznać, że Unia Europejska po prostu potrzebuje więcej pieniędzy. Te cięcia musiały się odbić na pozycjach poszczególnych państw. W przypadku Polski odbiły się w najmniejszym możliwym stopniu i należy to docenić.

    Padło ważne pytanie o to, w jaki sposób Polska realizuje, realizowała swoje kluczowe interesy w tych negocjacjach przez ostatnie 2 lata. Chętnie powiedziałbym o tym więcej, ale mogę powiedzieć przynajmniej tyle. W kwestii polityki spójności to Polska odtworzyła koalicję przyjaciół spójności, 17 państw, które od początku do końca wspólnie zwracały uwagę na to, że polityka spójności nie może być ofiarą mód ideologicznych, mód politycznych i potrzeb rozwojowych innych państw. Wydaje mi się, że swój główny cel dowieźliśmy. Cięcia w polityce spójności zostały zablokowane, a na podobne cele zostały zaprojektowane dodatkowe pieniądze w europejskim instrumencie odbudowy.

    Druga rzecz - wspólna polityka rolna. To z inicjatywy Warszawy, ministra Ardanowskiego, powstała koalicja państw, które skutecznie zablokowały odchudzanie pieniędzy w tej części budżetu.

    Ostatnia rzecz - wspólny rynek, przyszłość wspólnego rynku. Tutaj koalicja była całkowicie inna, ale to znowu 17 państw. W ostatnim czasie - koalicja w sprawie przyszłości polityki farmaceutycznej. Jedno z zadań nr 1 po kryzysie, kiedy zobaczyliśmy, jak duże jest nasze uzależnienie od dostaw z krajów trzecich, nie zawsze zainteresowanych tym, aby akurat w Europie wszystko szło jak najlepiej. W tej sprawie występujemy w koalicji siedmiu państw na rzecz tego, aby produkcja farmaceutyczna, sprzętu medycznego była poddana krokowej europeizacji.

    Wszystkie ważne rzeczy w tych negocjacjach były przez Polskę realizowane w szerszych, czasami bardzo szerokich grupach państw. To nie tylko Grupa Wyszehradzka, której, myślę, także ze strony Sejmu należy się pełne uznanie, ponieważ ta lojalność regionalna została potwierdzona w konkrecie, nie tylko na poziomie deklaracji, ale w konkretnym boju negocjacyjnym. Nie chodzi na pewno tylko o Węgry. Ale jeżeli państwo pytają szerzej, to podkreślam: 17 państw, 16 państw, siedem państw w sprawie WPR, kolejne sześć państw w sprawie strategii farmaceutycznej. Polska w żadnej ze swoich spraw nie występuje zupełnie sama, wręcz przeciwnie.

    To wszystko składa się na jedną zasadniczą tezę, która powinna wybrzmieć najmocniej, w szczególności wśród tych narzekań i szukania dziury w całym. Są kraje, które z tych negocjacji wychodzą jako główni beneficjenci, jedni z głównych beneficjentów budżetu Unii Europejskiej. Są też takie, które wychodzą zadowolone z powodu tylko i wyłącznie europejskiego instrumentu odbudowy. Polska jest tym krajem, który jest głównym beneficjentem i budżetu wieloletniego, i instrumentu odbudowy. To jest miara polskiego sukcesu. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia