9. kadencja, 15. posiedzenie, 1. dzień (22-07-2020)
10. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy - Kodeks pracy (druk nr 463).
Poseł Dobromir Sośnierz:
Widzę, że naprawdę gonimy Zachód, szkoda tylko, że w głupocie. Myślałem, że feministyczna droga krzyżowa, którą przechodziłem w Parlamencie Europejskim, już jest za mną, ale okazuje się, że pobożni socjaliści z PiS-u będą teraz na wyścigi z zachodnimi feministkami zgłaszać takie same chore pomysły w naszym Sejmie.
Zacznijmy od tego, że to jest donkiszoteria i białorycerstwo, walka z zupełnie urojonym problemem, tylko po to, żeby podlizywać się agresywnym feministkom. Bo nie ma żadnej luki płacowej. Samo używanie tego chorego pojęcia jest w ogóle niegodne prawicowca.
(Poseł Barbara Dziuk: Bo pan nigdy nie był kobietą.)
Słowo ˝luka˝ jest już samo nacechowane negatywnie i oznacza przyjęcie milczące takiego założenia, że różnice naturalnie występujące na rynku to jest jakaś luka, jakaś dziura, złowroga dziura zionąca, którą trzeba zasypać. Nie ma żadnej luki płacowej. To są brednie opowiadane przez ludzi, którzy nie umieją statystyki. Owszem, mężczyźni zarabiają kilkanaście procent więcej niż kobiety, ale nie na takich samych stanowiskach. (Oklaski) Pani mówi o globalnym wskaźniku w całej gospodarce. Mężczyźni po prostu częściej wybierają zawody bardziej ryzykowne, podejmują fizyczną, bardziej wyczerpującą pracę, w szkodliwych warunkach często.
(Poseł Joanna Borowiak: Coś podobnego.)
Tak, tak, proszę pani. I to też ma swoje odzwierciedlenie w statystykach. Niemal 100% śmiertelnych wypadków w pracy to mężczyźni. Mężczyźni częściej biorą nadgodziny, częściej pracują na więcej niż jednym etacie.
(Poseł Barbara Dziuk: Kobieta na pięciu.)
Mężczyźni żyją 8 lat krócej niż kobiety w końcu. To jest bardzo wysoka cena za te kilkanaście procent...
(Głos z sali: Ha, ha, ha!)
Tak. Co się tak śmieje pani? To jest prawda, mężczyźni żyją 8 lat krócej nie bez powodu. To m.in. jest cena za to, że ciężej pracują, częściej się narażają, częściej ulegają wypadkom w pracy. I to nie jest tak, że kobietom ktoś broni dostępu do takiej pracy. Kobiety po prostu tej pracy nie chcą. Na rzeczywiście porównywalnych stanowiskach różnica płac jest pomijalnie mała.
(Głos z sali: Tu się nie zgodzę.)
I wynika to chociażby z tego, że zatrudnienie kobiety wiąże się z większym ryzykiem, że kobieta zajdzie w ciążę i pójdzie na urlop macierzyński...
(Poseł Barbara Nowacka: To jest szansa.)
...co przecież trzeba sobie wkalkulować w ryzyko, bo przedsiębiorca musi to wkalkulować w ryzyko. Nazywanie zróżnicowania płacy mobbingiem i próba straszenia ludzi więzieniem skończy się tylko tym, że to ryzyko jeszcze dodatkowo zostanie powiększone i tym mniej chętnie pracodawcy będą zatrudniać kobiety. (Oklaski)
(Poseł Barbara Dziuk: Mam kolegę dżentelmena.)
Jeśli pracodawca płaci komuś mniej, to zapewne ma swoje powody, nie robi tego złośliwie, tylko ma swoje powody. (Oklaski) Ale jak ma potem udowodnić, że płacił dziewczynie mniej...
(Poseł Piotr Borys: To jest efekt braku kobiet w klubie Konfederacji.)
...dlatego że np. gorzej pracuje albo ma mniejsze kwalifikacje, a nie z powodu płci? Jak sobie wyobrażacie potem sądzenie się o to? Praca jest dobrowolna, jak komuś się nie podoba, to może iść pracować gdzie indziej. Gdyby zresztą naprawdę tak było, że kobiety na tych samych stanowiskach zarabiają mniej niż faceci, to przecież pracodawcy zatrudnialiby chętniej kobiety. No przecież byłoby taniej. Po co płacić więcej facetowi, jeśli babeczka wykona tę samą pracę 16 czy tam 19% taniej?
(Poseł Barbara Nowacka: Babeczka?)
Wolny rynek natychmiast by taką różnicę płac wyeliminował. Firmy, które by bez sensu dyskryminowały, by padały po prostu pod naporem tańszej konkurencji zatrudniającej kobiety. A więc pomysł, że całe społeczeństwo, w którym kobiety stanowią zresztą nawet więcej niż połowę, sprzysięgło się, żeby płacić mniej kobietom i zatrudniać na złość droższych mężczyzn, jest sam w sobie tak absurdalny, że każdego, kto opowiada takie farmazony, trzeba by tłuc tymi statystykami w głowę, aż mu to przejdzie po prostu.
Feministki wywalczyły równe prawa dawno temu, ale zawsze w każdym ruchu znajdzie się parę osób, które nie przyjmują tego do wiadomości, nie chcą zejść z barykady nawet po zwycięstwie i wymyślają sobie urojonych wrogów, urojone problemy. Cały feminizm XXI w. to jest właśnie szukanie dziury w całym, rozpętywanie jakiejś chorej wojny płci, w której każe się pracodawcom zaglądać pracownikom w rozporek, żeby się upewnić, czy na każdym szczeblu w firmie jest odpowiednia proporcja penisów do wagin. (Poruszenie na sali) Na końcu tego obłędu jest oczywiście Parlament Europejski, który walczy o równouprawnienie za kierownicami tirów, na kutrach rybackich i upomina się o niedocenianą rolę kobiet w terroryzmie - to jest autentyk.
Feminizm to jest obłęd, który przynosi wstyd normalnym kobietom. I tą drogą chce kroczyć w Polsce partia, która śmie się podszywać pod chrześcijańską prawicę. Bo jeśli mowa o chrześcijaństwie, to pamiętacie może przypowieść o robotnikach w winnicy, jak ona się kończy? Ci, którzy przyszli na ostatnią godzinę: Zrównałeś ich z nami, którzy żeśmy znosili ciężar dnia i spiekoty. Na to odrzekł jednemu z nich: Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy. Czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Czy nie wolno mi uczynić ze swoim, co chcę?
(Poseł Barbara Nowacka: Trzeba się nauczyć cytatów z Biblii, jak już się cytuje. No, sorry.)
To jest chrześcijańska etyka. Czy nie wolno mi uczynić ze swoim, co chcę? Jakim prawem chcecie być dobrzy na cudzy koszt, za cudze pieniądze, w cudzych firmach? Róbcie swoją propagandę w swoich firmach, za swoje pieniądze. A podlizywanie się feministkom nic wam nie da. One nadal będą was tak samo nienawidzić jak wcześniej, tak samo wami gardzić, jak zawsze gardzą betaorbiterami, którzy im żałośnie nadskakują.
Jeszcze niedawno przed wyborami mówiliście, że to jest wojna cywilizacji i dlatego trzeba zacisnąć zęby i popierać Dudę, bo inaczej czeka nas to, co na Zachodzie. (Dzwonek) I co? Jak wam idzie ta wojna?
(Głos z sali: Ha, ha, ha!)
(Głos z sali: Mądrala.)
Tydzień po wyborach to wy wychodzicie z lewacką agendą.
Wicemarszałek Ryszard Terlecki:
Dziękuję bardzo.
Poseł Dobromir Sośnierz:
Znowu próbujecie pajacować przed Brukselą, zamiast...
(Wicemarszałek wyłącza mikrofon, poseł przemawia przy wyłączonym mikrofonie, oklaski)
Przebieg posiedzenia