9. kadencja, 19. posiedzenie, 3. dzień (22-10-2020)

6. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Zdrowia o poselskich projektach ustaw:
   - o zmianie niektórych ustaw w związku z przeciwdziałaniem sytuacjom kryzysowym związanym z wystąpieniem COVID-19,
   - o zmianie ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi,
   - o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych,
   - o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych
  (druki nr 683, 684, 685, 686 i 698).

Poseł Magdalena Biejat:

    Wysoka Izbo! Pan premier mówił wczoraj o drodze środka. Jeśli mam być szczera, to mnie nie interesuje w tej chwili, czy idziemy pośrodku, na przełaj, czy dookoła. Myślę, że Polaków też to nie interesuje. To, co nas interesuje, to dokąd ta droga prowadzi, jak długo będziemy nią iść i czego się mamy spodziewać. Na tym polega strategiczne myślenie i tego dzisiaj oczekują Polki i Polacy. Doceniam oczywiście, że pan premier podziękował nam za merytoryczną dyskusję, która odbyła się tydzień temu. Szkoda tylko, że niewiele z niej wynikło. Lewica pytała, jaki scenariusz przewidujecie na wypadek, gdy zabraknie respiratorów, jak chcecie działać, gdy dzienna liczba zachorowań będzie wynosiła 10, 20, 50 tys. Jaki macie plan B? Nie poznaliśmy odpowiedzi na te pytania ani w zeszłym tygodniu, ani w tym.

    Premier powiedział wczoraj, że wzrost zakażeń wynika z większej mobilności społecznej od września. Mówił o młodzieży, która jest pasem transmisyjnym epidemii. No cóż, nie trzeba geniuszu, aby te dwa fakty połączyć. Jeśli otwieracie szkoły w normalnym trybie i nie wprowadzacie nawet tak minimalnych środków zapobiegawczych jak obowiązek noszenia maseczek, nie zmniejszacie zagęszczenia w przeludnionych szkołach, to czego się spodziewacie? Alarmowaliśmy i wypytywaliśmy o to całe wakacje. Tydzień temu apelowaliśmy: zarządźcie przynajmniej 2 tygodnie przerwy w nauce, tylko 2 tygodnie. W tym czasie przebadacie uczniów i pracowników, zbierzecie rzetelne dane o tym, jak koronawirus rozprzestrzenia się w szkołach. Ten czas pozwoli na spowolnienie rozwoju epidemii, a potem uruchomcie szkoły w systemie rotacyjnym, tak by liczba uczniów pozwalała na dystansowanie. Zróbcie to teraz, bo za chwilę będzie za późno i będziecie musieli zamknąć szkoły na dłużej.

    Zamiast strategii dostaliśmy więc wczoraj kolejną składaną w pośpiechu ustawę, wprowadzającą rozwiązania, na które był czas kilka miesięcy temu. Dobrze, że część z naszych poprawek udało się wprowadzić. Wśród nich jest możliwość odmowy sprzedaży w sklepie osobom, które nie chcą zakrywać ust i nosa, czy wykreślenie zapisu o kierowaniu do walki z koronawirusem rodziców małych dzieci. Dobrym rozwiązaniem są wyższe wynagrodzenia dla personelu ochrony zdrowia. Zwykła przyzwoitość każe rekompensować pracę w szczególnie trudnych warunkach, z powodu narażania zdrowia, a nawet życia.

    Za krok w dobrym kierunku uważamy zapis uzależniający udzielanie pomocy publicznej firmom od tego, czy przestrzegają zaleceń sanitarnych. Od wielu dni bowiem docierają do nas niepokojące informacje o tym, że pracodawcy narażają życie i zdrowie ludzi, ukrywając przed sanepidem przypadki zakażeń. Kłamią, twierdząc, że chore osoby pracowały zdalnie - po to, by nie wysyłać na kwarantannę swoich pracowników. To rozwiązanie nie jest idealne, ale daje jasny sygnał, że takie praktyki nie powinny być dopuszczalne.

    Niestety odrzuciliście naszą poprawkę gwarantującą 100% wynagrodzenia dla wszystkich pracowników przebywających na kwarantannie. Przyznam, że argumenty przedstawicieli PiS-u, partii podobno prosocjalnej, były zaskakujące. Usłyszeliśmy, że na kwarantannie należy pracować zdalnie, a nie się obijać. Poseł Latos nie uwierzył nam, że nie każdą pracę da się wykonywać w trybie zdalnym. Nie wiem, panie pośle, czy pan kiedyś próbował pracować i jednocześnie opiekować się objętymi tą samą kwarantanną dziećmi. Ja tak. Zapewniam pana, że graniczyło to z cudem.

    Nie przyjęliście też naszej poprawki przywracającej oryginalne brzmienie art. 37a Kodeksu karnego. Czyli PiS chce wsadzać lekarzy do więzień i tylko czasowo wprowadzacie abolicję, na czas pandemii. Proszę mi wybaczyć, ale w zapewnienia ministra Gadomskiego, że Zbigniew Ziobro przygotuje wkrótce lepsze przepisy, zdecydowanie nie wierzę.

    Pan premier apelował o narodową jedność i solidarność. My także do niej nawołujemy, zwłaszcza że od lat PiS robił wszystko, by skłócać Polki i Polaków. Nie raz szczuliście na lekarzy, na pielęgniarki, na nauczycieli. Mam nadzieję, że dziś zrozumieliście, jak bardzo są potrzebni, jak się poświęcają i jak wielki należy im się szacunek. Solidarność międzyludzka opiera się właśnie na szacunku. Część zapisów tej ustawy każe się obawiać, że powoli szykujecie się jednak do przerzucania winy za swoje porażki na pracowników ochrony zdrowia. Mam nadzieję, że to się nie wydarzy.

    Dzisiaj jednak jest jeszcze jedna grupa społeczna, którą chcecie sponiewierać. Dziś wasz niekonstytucyjny trybunał ma wydać wyrok w sprawie możliwości przerywania ciąży w przypadku ciężkich wad płodu. Od dziś chcecie zmuszać kobiety w środku epidemii - korzystając z tego, że wszyscy jesteśmy zajęci czymś innym - do rodzenia tych dzieci, które będą przychodzić na świat z bezmózgowiem, z ciężkimi nieuleczalnymi wadami. To jest wyrok na połowę polskiego społeczeństwa. Tak się składa, że wśród pielęgniarek, lekarzy i nauczycieli większość to kobiety. Jeśli rzeczywiście jesteście za solidarnością społeczną, to wzywamy was do opamiętania się, wycofania tego wniosku, zanim będzie za późno. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia