9. kadencja, 21. posiedzenie, 1. dzień (18-11-2020)

8. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy - Karta Nauczyciela oraz niektórych innych ustaw (druki nr 679 i 730).

Poseł Janusz Korwin-Mikke:

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Mamy w tej chwili do czynienia z atakiem na ministra, który uraża swoimi działaniami ludzi poprawnych politycznie. Czy jego działania lubimy, czy ich nie lubimy, to jest inna para kaloszy. Prawdą jest jednak, że one całkowicie odbiegają od tego, do czego myśmy przywykli.

    Prawdą jest to, co widzimy na uczelniach, to, co widzimy wśród części nauczycieli, dużej części nauczycieli, to jest przewaga tzw. politycznej poprawności, która jest po prostu nowym marksizmem, leninizmem. Podtrzymuję tę tezę z całą odpowiedzialnością.

    Zamiast tak, jak było za komuny... Bo ja żyłem w czasach komuny, ja te czasy pamiętam. Nie wolno było kwestionować przodującej roli klasy robotniczej. Jak ktoś chciał pokazać, że robotnik jest leniwy, to nie wolno było pokazać, że robotnik jest leniwy, bo robotnik należał do przodującej klasy. Tak samo dzisiaj są klasy, które są klasami świętymi, chodzi tutaj zwłaszcza o inwalidów, feministki, cała kupa LGBTQZ i inne tego typu środowiska. Jeżeli człowiek spróbuje to zaatakować, to od razu jest atakowany przez te środowiska.

    Mamy taką sytuację, że na uczelniach - przynajmniej niektórych - humanistycznych trwa terror. Człowiek, który spróbuje powiedzieć coś niezgodnego z polityczną poprawnością, jest atakowany z zaciekłością. To jest zjawisko ogólnoświatowe. Przypominam sobie, jak prof. Larry Summers, laureat Nobla z ekonomii, rektor Uniwersytetu Stanforda nieopatrznie na pytanie, dlaczego jest mało kobiet na stanowiskach naukowych, odpowiedział, że kobiety gorzej się nadają do pracy naukowej. I taki powstał hejt, że biedaczek musiał rezygnować z funkcji rektora. Mimo że sprawa jest całkowicie oczywista i tak właśnie po prostu jest. No bo inaczej by nie było, gdyby ktoś zapytał, dlaczego wśród koszykarzy są wysocy i by powiedziano, że niscy się nie nadają do gry w koszykówkę. Też byłby hejt, że obraża się niskich.

    Niestety taka w tej chwili jest sytuacja i minister Czarnek próbuje się temu przeciwstawić, być może niektórych urażając. W tej sprawie akurat - a ja bardzo ostro atakuję PiS - światopoglądu i zachowania będę bronił tych zachowań, bo tę polityczną poprawność musimy zniszczyć. Musimy zniszczyć, bo to jest budowa nowego komunizmu, nowego socjalizmu, jak chcecie, w oparciu właśnie o wykluczone klasy tych tam... Zasada obalenia ustroju brzmi tak, że trzeba zebrać wszystkich niezadowolonych i obalić ustrój. I wy tu wszyscy staracie się ustrój obalić, a nie, że chodzi wam o jakieś tam prawa. Typowy objaw tej postawy: czytam, dlaczego dzieci mają należeć do rodziców, kiedy rodzice często je biją. Otóż tak, dzieci muszą należeć do rodziców, bo nawet jeśli część rodziców bije dzieci, jeżeli tylko będzie kontrola nad rodzicami, to rodzice przestaną dobrze opiekować się swoimi dzieci, bo nie będą czuli, że to są ich dzieci.

    Dla dobra tysiąca dzieci poświęca się los 10 mln dzieci. Ale celem tych ludzi nie jest wcale dobro tego tysiąca dzieci, tylko celem jest rozwalenie rodziny. Celem jest to, żeby nie było tak, że jest ojciec rodziny, prawda, matka i że ci ludzie opiekują się swoimi dziećmi. Dziecko należy do państwa. Podaję tylko typowy przykład tego rozumowania... poprawnego. Powtarzam, jeżeli nie wrócimy do normalności, do tego, że dzieci należą do rodziców, że to rodzice mają decydować, czego się uczą, to nie będzie dzieci. Ludzie przestali rodzić dzieci. Po co mieć dzieci, skoro to nie ja decyduję, czego się one uczą, nie ja decyduję, czy one się szczepią, nie ja decyduję, do jakiej szkoły chodzą, jaki jest program tej szkoły, gdzie w szkole uczą mnie czegoś, czego ja nienawidzę. Dlaczego człowiek ma mieć dzieci? Ludzie przestali mieć dzieci. Nie dlatego, że nie ma pieniędzy. To biedni ludzie zawsze mieli dzieci. Wmawiacie, że ludzie, kobiety nie rodzą dzieci, bo nie mają pieniędzy. To zawsze biedni mieli dzieci. Tak czy nie? (Dzwonek) Zawsze biedota miała dzieci, a nie bogaci. W wyniku takiej tezy ginie społeczeństwo. Dziękuję za uwagę. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia