9. kadencja, 21. posiedzenie, 1. dzień (18-11-2020)

Oświadczenia.

Poseł Dobromir Sośnierz:

    Ponieważ okazało się, że nie przewidziano debaty na temat odebrania posłowi Jackowi Żalkowi immunitetu, to skorzystam z formuły oświadczenia poselskiego, żeby powiedzieć to, co miałem do powiedzenia w tej sprawie.

    Nie będę się wdawał w szczegóły tej awantury pomiędzy panem Żalkiem a tą grupą ścigającą go od ponad 2 lat obrażonych rodziców dzieci niepełnosprawnych. Konfederacja nie będzie roztrząsała, kto ma rację w jakimś tam prywatnym sporze. My do polityki poszliśmy po to, żeby wcielać w życie programy naprawy państwa, a nie się zastanawiać, czy ktoś tam słusznie jest obrażony na kogoś innego, czy nie. I do tego też innych namawiam, do jak największej wstrzemięźliwości w takich sprawach. No ale z tej okazji skorzystam, żeby skrytykować cały ten anachroniczny zespół przepisów prawnych, karnych i cywilnych, które pozwalają się ludziom spierać w sądach o ich subiektywne opinie.

    Polskie prawo stawia zdecydowanie zbyt wiele ograniczeń wolności słowa. Rozumiem, że kiedy ktoś oczernia, nieprawdziwie pomawia inną osobę o coś, czego tamta nie zrobiła, to możemy w tym przypadku sprawdzić fakty i skazać tego, kto dopuścił się oszczerstwa, ale już przepis, który pozwala na ciąganie się po sądach za zniewagę, jest po prostu absurdalny. Co jest zniewagą, a co nie jest, samo w sobie jest dyskusyjne. Jest niedopuszczalne, żeby dorośli ludzie wypłakiwali się w sądach, że jeden drugiemu coś brzydkiego powiedział. Takie mazgajstwo powinno się kończyć w przedszkolu. Jest to naprawdę niepoważne, że sądy wydłużają kolejki dla wielu naprawdę ważnych i istotnych spraw dla ludzi, na które oni czekają latami, bo zajmują się m.in. tym, że jeden obywatel zwyzywał drugiego. No te sądy nie robią tego w wolne weekendy, tylko robią to kosztem innych, ważniejszych spraw. W dodatku te przepisy są stosowane oczywiście wybiórczo, kazuistycznie, niekonsekwentnie. Gdyby wziąć je na serio, to przecież mielibyśmy teraz w sądach setki tysięcy spraw za zniewagę, po tym, jak na tzw. strajkach gremialnie znieważano ludzi o innych poglądach. Nie żeby mi się to podobało, ale jakkolwiek by to oceniać, to uważam, że prawo do takiej ekspresji należy przyznać wszystkim obywatelem. To jest święte prawo obywatela, żeby wyrażać swoje zdanie również w niekulturalny sposób. Należy bronić prawa chamem do bycia chamem, nawet jeśli nie popieramy chamstwa.

    Nie wolno dekretować dobrych obyczajów, bo koszty uboczne związane z takimi uznaniowymi wyrokami i kolejkami w tych sądach nie są warte tego, żeby je ponosić. Wyrok w takim sądzie, to możemy sobie rzucić kością - stopień przewidywalności tych wyroków jest mniej więcej taki. Świat nie jest idealny, trzeba się z tym pogodzić, że po prostu ludzie czasem się obrażają i trudno.

    Podobnie niedorzeczny jest przepis dotyczący zniesławienia, który w obecnym brzmieniu może być używany nawet do karania za mówienie prawdy, o ile taka prawda kogoś rani. Jak powiedziałem, karane powinno być wyłącznie oszczerstwo, wtedy kiedy możemy udowodnić fakty. Te przepisy zawierają w dodatku mnóstwo takich ocennych sformułowań (Dzwonek), nikt nie może być pewny, jak zostaną zinterpretowane w jego sprawie, co to jest np. społecznie uzasadniony interes, czym jest poniżenie, jak w tym kontekście rozumieć demoralizację małoletniego.

    Wiec tych, którzy zgadzają się ze mną, że takich przepisów być nie powinno, że wolność słowa jest ważniejsza od jakiejś tam dziecinady z wyzwiskami, ciągania się po sądach, zapraszam do zespołu do spraw wolności słowa, do pracy nad likwidacją tych archaicznych i śmiesznych przepisów. Dziękuję.


Przebieg posiedzenia