9. kadencja, 21. posiedzenie, 3. dzień (27-11-2020)
59. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie (druki nr 678 i 756).
Poseł Krzysztof Bosak:
Jest rzeczą naturalną, szanowny panie marszałku... (Gwar na sali)
Wicemarszałek Piotr Zgorzelski:
Panie pośle, momencik.
Prosimy o uciszenie rozmów.
Poseł Krzysztof Bosak:
Szanowni Posłowie! Szanowny Panie Marszałku! Jest rzeczą naturalną, że wyznania chrześcijańskie inne niż rzymski katolicyzm mają prawo kształtować swoją kadrę naukową, swoich liderów na poziomie uniwersyteckim i uniwersytety czy uczelnie zajmujące się kształceniem tych kadr mają prawo do korzystania z finansowania publicznego. To sytuacja, która powinna nas wszystkich natchnąć do pewnej refleksji, że musimy dokonywać zmiany ustawowej, żeby to było możliwe. Cała sytuacja w szkolnictwie wyższym, w którym osoby posiadające jasną formację chrześcijańską odwołującą się do koncepcji prawnonaturalnych, do tradycji humanistyki chrześcijańskiej są w mniejszości lub są całkowicie zmarginalizowane, zamknięte w pewnych gettach uczelni czy to chrześcijańskich, czy katolickich, wypierane ze zwykłych wydziałów humanistycznych, jest dziedzictwem komunizmu, to powiedzmy sobie wyraźnie. Jest to dziedzictwo czystki, której dokonano po II wojnie światowej, w okresie stalinowskim, w którym każdy, kto miał poglądy, jak to wówczas nazywano: reakcyjne, dziś lewica używa terminu: regresywne albo niepostępowe, każdy o takich poglądach w najlepszym razie wylatywał z pracy, a w gorszym wypadku rozstawał się z życiem, był zesłany do jakichś łagrów albo po prostu prześladowany w inny sposób w różnego rodzaju śledztwach ubeckich, w których przypisywano takim osobom najróżniejsze fikcyjne winy, po to żeby wyeliminować je i zepchnąć na całkowity margines życia społecznego. Tak skończyła swoje kariery naukowe znaczna część kadry naukowej przedwojennej polskiej nauki, dość wspomnieć choćby prof. Feliksa Konecznego.
Sytuacja ta niestety nigdy w III Rzeczypospolitej nie została odwrócona. Szkolnictwo wyższe nie było zdekomunizowane. Kadra wychowywana w posłuszeństwie wobec marksizmu płynnie przeskoczyła w posłuszeństwo wobec liberalnej demokracji i stanowi w tej chwili, niestety, wiodącą, nadającą ton na różnego rodzaju wydziałach humanistycznych kadrę naukową. To prowadzi do takiej sytuacji, że wydziały odpowiadające za humanistykę, za kulturę polską, za język - ostatnio mieliśmy przecież konkurs dotyczący właśnie języka i okazało się, że kryteria z bieżącej debaty społecznej również są w grze i są decydujące - te wszystkie wydziały są opanowane w dużej mierze przez ludzi o poglądach sprzecznych z podstawowymi założeniami chrześcijańskimi. Czy to oznacza, że te osoby nie powinny mieć prawa pełnić funkcji, obejmować stanowisk naukowców, nauczycieli akademickich? Oczywiście jak w każdym wolnym społeczeństwie i wolnym państwie jest dla nich miejsce. Jest miejsce dla ludzi o poglądach lewicowych, dla ludzi o poglądach prawicowych, dla ludzi o niezdefiniowanych poglądach, którzy zajmują się swoimi zainteresowaniami naukowymi. To jest naturalne w wolnym społeczeństwie, w którym panuje pluralizm.
Natomiast ten przechył, ta gettoizacja kadry naukowej, nauczycieli akademickich o poglądach chrześcijańskich na wybranych wydziałach, wybranych uczelniach, i dodatkowo petryfikacja tego całego systemu poprzez system finansowania, poprzez zapobieżenie realnej konkurencji - to wszystko zaprzecza temu, czym powinno być dobre życie akademickie, dobre życie uniwersyteckie. Przypomnijmy, że idea uniwersytetu krystalizowała się wokół mistrzów intelektualnych, którzy gromadzili wokół siebie grupy uczniów. Pierwotne uniwersytety nie były przecież wielkimi, biurokratycznymi ciałami, w których niezliczona liczba naukowców wedle pewnych pisemnych i ślepych reguł postępowała z niezliczoną liczbą studentów. To były małe wspólnoty, które rozwijały praktyczną umiejętność myślenia, praktycznego posługiwania się wiedzą.
W tej chwili można powiedzieć, że poprzez źle skonstruowane reguły finansowania działalności dydaktycznej uniwersytetów ta pierwotna idea uniwersytetów po prostu została zabita. Zabita w biurokratyzacji, zabita właśnie w procesie podporządkowania wszystkiego różnego rodzaju punktacjom i na pierwszym miejscu przede wszystkim regułom finansowania.
Gdzie wobec tego zabijania idei uniwersytetu i wolnej myśli, i wolnej debaty, i autentycznego pluralizmu intelektualnego jest współczesna prawica? Ano w tym samym miejscu, gdzie współczesna lewica. Jeżeli oczywiście za prawicę potraktujemy PiS, bo PiS się lubi tak przedstawiać. Minister Gowin w tej kwestii nie spróbował zmienić niczego. Minister Murdzek w tej kwestii nie spróbował zmienić niczego. Minister Czarnek nie zapowiada jakichś zmian w tej kwestii. Można by powiedzieć, że PiS, Platforma, Lewica mogłyby tutaj rotować, wymieniać się kadrami, a szkolnictwo wyższe i reguły zarządzania nim wyglądałyby dokładnie tak samo. (Dzwonek) Kończy się tak, że żeby jedna uczelnia chrześcijańska nie zniknęła, my musimy zmieniać ustawę. To jest czysty absurd. Dziękuję.
Przebieg posiedzenia