9. kadencja, 22. posiedzenie, 1. dzień (09-12-2020)

7. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych o pilnym rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o wjeździe na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, pobycie oraz wyjeździe z tego terytorium obywateli państw członkowskich Unii Europejskiej i członków ich rodzin oraz niektórych innych ustaw (druki nr 798 i 810).

Poseł Michał Gramatyka:

    Bardzo dziękuję.

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Tradycyjnie ustawa trafia pod obrady w ostatnim momencie i tradycyjnie Sejm nie dał posłankom i posłom czasu na dokładne zapoznanie się z jej projektem. Gdybyśmy chcieli li tylko przeczytać całość tego materiału, to nie starczyłoby nam na to 3,5 godziny, czyli tego czasu, w jakim obradowała wczoraj Komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych.

    Jednakowoż po przeczytaniu przedłożenie to nie budzi większych wątpliwości merytorycznych, w związku z czym będziemy je popierać. Nieco niejasne jest użycie klauzul generalnych, np.: można wydalić obywatela Unii z Rzeczypospolitej Polskiej na podstawie względów obronności i bezpieczeństwa państwa. te klauzule generalne nie są zdefiniowane, a w naszej ocenie powinny być zdefiniowane. W zasadzie nie budzą też wątpliwości nowe uprawnienia dla funkcjonariuszy straży granicznych, chociaż sprawdzanie przez funkcjonariuszy, czy małżeństwo jest czy nie jest fikcyjne, przyznają państwo, ma aspekt nieco humorystyczny.

    Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Bardzo ciekawym wątkiem w procedowaniu nad tą ustawą jest jedna z przyczyn jej uchwalenia, czyli orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Mój przedmówca poruszał zresztą ten wątek. Dwa z wielu przywołanych orzeczeń dotyczą Polaków: pani Szei i pana Ziółkowskiego. Przytaczam nazwiska dlatego, że w orzecznictwie TSUE nazwiskami oznacza się numery spraw, więc one i tak są publiczne. Oboje starali się o prawo pobytu w Niemczech, oboje dowodzili swojego prawa na podstawie nowatorskiej na tamte czasy przesłanki, która zakłada, że prawo stałego pobytu przysługuje każdemu obywatelowi Unii Europejskiej, który w danym kraju spędził legalnie 5 lat. W obu przypadkach lokalne sądy odmawiały Polakom uznania ich racji, podnosząc, że wskazane przez nich 5-letnie okresy rozpoczęły się w czasie, kiedy Polska nie była jeszcze członkiem Wspólnoty. W obu tych przypadkach używano także argumentu, że cel Polaków był humanitarny. W unijnej nowomowie oznacza to po prostu, że byli oni klientami niemieckiej opieki społecznej.

    Proszę sobie wyobrazić, że w obu tych przypadkach Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej przyznał rację Polakom. W uzasadnieniu podnosił m.in., że nie można dzielić obywateli Unii Europejskiej na lepszych i gorszych tylko dlatego, że kraje nowej Unii uzyskały członkostwo później niż kraje starej Unii, że nie można rozróżniać obywateli Unii na tych bardziej albo mniej majętnych, że wszyscy w Unii jesteśmy równi. Tak właśnie działają wartości Wspólnoty Europejskiej, tak właśnie działa w Unii praworządność.

    Francuski sędzia w obronie polskich obywateli sprawozdawał wbrew stanowisku niemieckich sądów. Dla prawnika niektóre tezy tych uzasadnień są po prostu imponujące. Stopień uprawnień obywatela Unii nie wynika z czasu, jaki jego kraj jest członkiem Wspólnoty. Stopień tych uprawnień nie ma też nic wspólnego z sytuacją materialną tego obywatela.

    Dlaczego dzisiaj o tym mówię? Bo odnoszę wrażenie, że to są właśnie wartości, które państwo - kieruję te słowa do przedstawicieli rządu - kwestionują. Grozicie zawetowaniem unijnego budżetu, chcecie popchnąć Polskę na drogę prowadzącą do opuszczenia Wspólnoty. Przykładacie rękę do scenariusza dla naszej ojczyzny pisanego cyrylicą.

    To nie jest dyskusja o unijnym budżecie, o ˝Krajowym planie odbudowy i wzmocnienia odporności˝. To nie jest tylko kwestia miliardów, które możemy stracić, tu nawet nie chodzi o inne nasze uprawnienia, o wspólny rynek, o studentów, którzy pobierają edukację na europejskich uczelniach w ramach Erasmusa. To jest kwestia zasad, które leżą u podstaw funkcjonowania europejskiej Wspólnoty, to jest walka o idee, które są wypracowane przez Schumana, Adenauera, Spaaka czy Gasperiego. To jest walka o spuściznę naszych polityków: z Władysławem Bartoszewskim, Janem Kułakowskim czy panem prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele.

    Trawestując myśl ks. Jana Twardowskiego, którą przytoczył ostatnio pan prof. Michał Romanowski w jednym ze swoich felietonów: spieszmy się kochać Polskę w Unii Europejskiej. Tak krucha jest to wartość i tak szybko możemy ją stracić przez wasze nieodpowiedzialne działania. Dziękuję bardzo. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia