9. kadencja, 22. posiedzenie, 1. dzień (09-12-2020)

11. punkt porządku dziennego:

Wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec Wiceprezesa Rady Ministrów Jarosława Kaczyńskiego (druki nr 797 i 811).

Poseł Krzysztof Gawkowski:

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Premierze! Odważny polityk staje przed komisją, w której jest procedowany wniosek o odwołanie. A dzisiaj panu premierowi tej odwagi zabrakło. Pamiętam, jak kilka miesięcy temu prezes Kaczyński wchodził do rządu, aby być jego stabilizatorem w czasie kryzysu i pandemii. Prawda jest jednak taka, że został pan wicepremierem, żeby walczyć z układem, ale we własnym rządzie. Miał pan łagodzić spory, tyle że między własnymi ministrami. Chciał pan nadzorować prokuratora generalnego, ale po to aby nie zamykał w więzieniu pańskich kolegów. I w końcu pan premier ma dbać o interesy własnych ludzi, którzy robią te interesy na maseczkach, respiratorach czy szczepionkach. Pan miał odpowiadać za bezpieczeństwo i odpowiada pan, tyle że za spokój swoich partyjnych koleżanek i kolegów.

    Skoro jest inaczej, niż mówię, panie premierze, to co pan premier naprawił w ciągu tych ostatnich kilku miesięcy? Czy skończyło się ręczne sterowanie prokuraturą, rozsyłanie listów z instrukcjami, kogo wsadzać do więzienia, kogo nie, unikanie śledztw w sprawie księży pedofilów, inwigilacja opozycji i księży, upolitycznienie mediów czy w końcu umarzanie śledztw przeciwko swoim? Myślicie państwo, że jesteście blisko ludzi, ale wy tylko tak mówicie, bo jesteście dzisiaj elitą, która ma gdzieś zwykłych ludzi. Premier od bezpieczeństwa, zamiast uporządkować służby czy prokuraturę, zajmować się walką z pandemią, wspierać medyków czy tworzyć plan ratunkowy dla gospodarki, zarządza ze swojego centrum PiS-owskiego wszechświata na Nowogrodzkiej i namawia współpracowników, aby wetowali unijny budżet.

    Wicepremier Kaczyński miał być jak szeryf, niczym postrach z filmów o Dzikim Zachodzie. Okazał się pan jednak marnym stróżem prawa, a Dziki Zachód zafundował pan Polkom walczącym o swoje prawa.

    22 października pan Kaczyński wydaje rozkaz swojemu osobistemu Trybunałowi Konstytucyjnemu, żeby dokonał barbarzyńskiego zamachu na prawa kobiet. 5 dni później, 27 października, pan Kaczyński, zirytowany protestami, wygłasza swoje orędzie, wzywa do przemocy. Na efekty nie trzeba długo czekać. Kilka godzin później 64-letni mężczyzna w Gdyni atakuje grupę młodych ludzi, wyzywa i wykrzykuje polityczne hasła, w końcu nożem rozcina twarz 23-latkowi. W następnych dniach grupy zamaskowanych sprawców napadają na protestujących we Wrocławiu, w Białymstoku i Warszawie.

    (Głos z sali: To wasza wina.)

    Atakują, okładają pałkami (Gwar na sali, dzwonek) i gazują bezbronnych.

    (Głos z sali: Taa... gazują.)

    Kiedy protesty w obronie praw kobiet się nasilają, zamyka się pan premier w domu i otacza kordonem tysięcy policjantów. Zamiast kroku wstecz postanawia pan dokręcić śrubę. Do tłumienia protestów wysyła pan uzbrojone po zęby oddziały policyjne, które często mają charakter antyterrorystyczny. Prokuratura nakazuje ścigać i nękać organizatorów protestów. W Sejmie z mównicy wykrzykuje pan, że opozycja ma krew na rękach...

    (Głos z sali: Bo ma.)

    ...gdy w tym samym czasie policjanci gazują i pałują niewinnych ludzi tutaj, przed wejściem do Sejmu. Gdy alarmujemy, że policja zatrzymała posła Kopca, posłankę Falej, Kucharską-Dziedzic, wicemarszałka Czarzastego, pan się uśmiecha.

    (Głos z sali: Co oni tam robili?)

    Kiedy pryskają gazem w twarze posłanki Biejat i Nowackiej, pan mówi: Im się należało.

    Znalazł pan wroga w nowym pokoleniu.

    To jest właśnie tablica, która ma to pokazać.

    (Poseł Krzysztof Gawkowski stawia na mównicy tablicę)

    (Głos z sali: Widzieliśmy.)

    To w nim pan dostrzega.

    Młodzi. 17-letnia Małgorzata z Limanowej zatrzymana za zorganizowanie protestu, 17-letni Jacek z Warszawy, 14-latka z Olsztyna, 14-letni Maciek z Krapkowic i 16-letnia Ola ze Świdnicy zatrzymani...

    (Poseł Barbara Bartuś: Do czego doprowadziliście? Dzieci na ulice.)

    ...24-letni Adam.

    (Głos z sali: Dzieci na ulicę!)

    Na pana życzenie festiwal bestialskiej przemocy trwa w najlepsze (Gwar na sali, dzwonek) i nikt nie zostaje za to pociągnięty do odpowiedzialności.

    (Poseł Sławomir Nitras: I to marszałek Sejmu tak...)

    Pan nie ma empatii. Za to ma pan pełny plecak nienawiści. Symbolem pana rządów i drugiej kadencji PiS-u jest pałka teleskopowa.

    (Poseł Sławomir Nitras: Prawda w oczy kole.)

    Kto nie umie ponosić odpowiedzialności, nie powinien pełnić państwowych funkcji. Jarosław Kaczyński dziś jest kłębkiem nerwów. Targa nim gniew i chęć zemsty. Jarosław Kaczyński, zamiast budować bezpieczeństwo, jest dziś architektem przemocy.

    Czas przerwać ten szaleńczy taniec. Dlatego Lewica zagłosuje za tym, żeby pan zakończył swoją misję i przestał być wicepremierem polskiego rządu. Dziękuję bardzo. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia