9. kadencja, 22. posiedzenie, 2. dzień (10-12-2020)
13. punkt porządku dziennego:
Pytania w sprawach bieżących.
Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Zdrowia Sławomir Gadomski:
Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowny Panie Pośle! To bardziej złożone pytanie i nie da się w prosty sposób udzielić na nie odpowiedzi z kilku powodów. Pierwszy i fundamentalny powód: na poziomie rządowego zespołu zarządzania kryzysowego nie zostały podjęte ostateczne decyzje co do kształtu badań przesiewowych, o których mówił pan premier. Zapowiadając te badania, mieliśmy trochę inną sytuację z punktu widzenia dostępności do testów. Przede wszystkim już po zapowiedzi badań w resorcie zdrowia dogłębnie zastanawialiśmy się nad tym, jak z jednej strony efektywnie przejść przez proces tych badań, bo - jak pan zauważył - to ogromne wyzwanie logistyczne i organizacyjne. Wyzwaniem jest pobieranie wymazów i przeprowadzenie badań diagnostycznych. Ważne, żeby zrobić to szybko, bo tylko wtedy takie badania mają sens. Podjęliśmy dwie decyzje. Pierwsza: wprowadzamy testy antygenowe do lekarzy POZ. Jeszcze wtedy, kiedy pan premier to ogłaszał, tej decyzji nie było. Trochę na kanwie dyskusji o badaniach przesiewowych zdecydowaliśmy się na nieco inną drogę, czyli na udostępnienie powszechnie lekarzom POZ testów antygenowych, które mogliby przeprowadzać. Testy antygenowe wcześniej dostępne były w szpitalach, na izbach przyjęć, na SOR-ach. Służyły przede wszystkim do szybkiej diagnostyki pacjentów, którzy tam trafiają. To testy, których wynik otrzymujemy po kilkunastu minutach, dlatego rzeczywiście stosowanie ich w tych punktach miało istotne znaczenie. To testy, które dzisiaj lekarze POZ mogą powszechnie przeprowadzać i są dodatkowo finansowane. Warto to zauważyć. Mogą je przeprowadzać, oczywiście korzystając z własnych zapasów czy gromadząc pewne zapasy tych testów. Wtedy wycena to ok. 75 zł za realizację takiego testu. Mogą je przeprowadzać, wykorzystując testy z naszych zasobów centralnych. Wtedy ta wycena jest niższa. Jeśli dobrze pamiętam, to jest to 38 zł.
Od razu po ogłoszeniu tego, czyli po 1 grudnia, i po wprowadzeniu w życie zarządzenia prezesa NFZ-u, które umożliwiało dokonywanie rozliczania takich świadczeń diagnostycznych, przeprowadziliśmy ocenę zapotrzebowania POZ w zakresie testów antygenowych. 1500 podmiotów było zainteresowanych otrzymaniem takich testów, to zapotrzebowanie wynosiło ok. 900 tys. Po weryfikacji, po wyeliminowaniu pewnych oczywistych błędów zdecydowaliśmy się na wysyłkę, można powiedzieć, pierwszej transzy 400 tys. testów do lekarzy POZ. To w pewnym sensie jest odpowiedź na konieczność istotnego zwiększenia liczby przeprowadzanych testów i powszechności testowania przy wykorzystaniu testów antygenowych. Warto zauważyć, że nie zaniechaliśmy decyzji o realizacji badań przesiewowych, myślimy jedynie o zmianie jej formuły. Decyzje nie podjęte jeszcze... Inaczej mówiąc, mamy dzisiaj praktycznie dwa warianty. Albo rzeczywiście w tych trzech województwach przed powrotem dzieci i nauczycieli do szkoły przeprowadzimy dobrowolne badania przesiewowe wśród nauczycieli, albo - drugi wariant - rozszerzymy te badania, wyjdziemy z obszaru trzech województw i rozszerzymy te badania na całą Polskę, ale będzie to dotyczyć wyłącznie grupy nauczycieli, którzy wracają do szkoły. Jeżeli zostanie podjęta decyzja, że po 15 stycznia, chyba 17 stycznia, wracają nauczyciele klas I-III, to ich obejmiemy takim badaniem. Takich nauczycieli w Polsce jest 260 tys. To jest wyzwanie organizacyjne, bo musimy w bardzo krótkim czasie przeprowadzić testy, więc celujemy z tymi testami na 14 albo 15 stycznia, żeby wyniki były dostępne oczywiście przed poniedziałkiem, przed powrotem.
Co bardzo ważne, nie podjęto jeszcze ostatecznej decyzji co do sposobu testowania. Możliwe są trzy metody. Analizujemy wspólnie z ekspertami każdą z nich, każda ma wady i zalety. Pierwsza to testy antygenowe, o których wspomniałem. Są szybkie, ale wymagają pobrania wymazu, więc punkty wymazowe dla nauczycieli i tak muszą zostać zorganizowane. Są to testy, których czułość - eksperci dosyć mocno to podkreślają - jest wysoka właściwie jedynie w przypadku pacjentów objawowych. Ograniczone są możliwości stosowania testów w przesiewie, mimo że niektóre kraje (Dzwonek), jak chociażby Austria i Słowacja, z tych testów korzystają.
Panie marszałku, mogę prosić jeszcze o minutkę?
Wicemarszałek Piotr Zgorzelski:
Tak, proszę.
Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Zdrowia Sławomir Gadomski:
Dziękuję ślicznie.
Druga metoda, którą rozważamy, to oczywiście tradycyjne testy PCR, których czułość jest wyższa i które, w ocenie ekspertów, wydają się lepsze do takiego badania. A trzecią metodą, najbardziej obiecującą i taką, którą próbujemy zwalidować, można powiedzieć, zastosował instytut Nenckiego. To jeden z lepszych instytutów biochemii czy biologii w tym kraju, który przeprowadził takie pilotażowe badanie testów PCR, ale pobieranych ze śliny, co więcej - pulowanych, czyli chodzi tu o sytuację, w której nie testujemy jednej osoby tylko grupę. 12 próbek wchodzi do takiego badania. To metoda dużo szybsza, dużo łatwiejsza, bo nie musimy organizować systemu wymazowego. Jest to badanie ze śliny, każdy może sam ten materiał przygotować, umieścić w probówce.
Jesteśmy tak naprawdę w przededniu ostatecznych decyzji. To wymaga jeszcze opinii ekspertów. Otrzymały to w celu wydania takiej opinii i zespół w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego, i konsultant krajowy pan prof. Horban. Myślę, że Rada Medyczna przy premierze również się tym zajmie i te decyzje będą zapadały niedługo.
I co do zasady będziemy pewnie wykorzystywali istniejącą infrastrukturę, czyli punkty wymazowe drive-thru. Testy, bo to ostatnie pytanie tego dotyczyło, będą dobrowolne.
Przebieg posiedzenia