9. kadencja, 22. posiedzenie, 2. dzień (10-12-2020)

23. punkt porządku dziennego:

Informacja Prezesa Rady Ministrów w sprawie stanu przygotowania podmiotów leczniczych na zwiększoną liczbę zachorowań na COVID-19 oraz działań podjętych w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się wirusa SARS-CoV-2.

Poseł Dobromir Sośnierz:

    W maju tutaj, na ten sali, mówiliście już państwo triumfalnym tonem o epidemii w czasie przeszłym. Dzisiaj nie ma tych osób, które to mówiły. To był pan premier Morawiecki. Obecny pan minister Czarnek chwalił się już wtedy, że epidemia się właściwie skończyła. Ja wtedy pytałem, na jakiej podstawie...

    (Poseł Barbara Bartuś: Był... chyba w waszą stronę?)

    Nie słyszę, co pani mówi, niestety.

    Ja wtedy pytałem, na jakiej podstawie ten taki triumfalny ton. Jeśli już ogłaszamy koniec pandemii, to... Co się takiego wydarzyło? Pokazywałem wykresy z innych krajów, gdzie ewidentnie mieliśmy już do czynienia ze spadkiem tej pierwszej fali, można tak powiedzieć. Dla porównania wykres dla Polski był właściwie płaski, z niewielkim wgłębieniem na wybory - bo jak wiadomo, na wybory wirus w tajemniczych okolicznościach się trochę cofnął. Być może w takim razie to jest recepta: organizowanie częściej wyborów. Natomiast u nas nie było żadnej pierwszej ani drugiej fali. U nas był ciągle utrzymujący się wysoki stopień, wysoki wskaźnik zakażeń. Jak raz wzrósł, tak stał na tym poziomie, aż jesienią wystrzelił w kosmos.

    Pamiętam, jak jeszcze na wiosnę porównywaliśmy się ze Szwecją, mówiąc triumfalnym tonem, do czego doprowadziła szwedzka strategia, ile tam mają zakażeń i ile tam osób umarło. Tymczasem w tej chwili Szwecja ma w przeliczeniu na milion mieszkańców niecałe 31 tys. zakażonych, a Polska - nieco ponad 29 tys. W statystykach zgonów, Szwecja - 726, Polska - 572, wytrwale Szwecję gonimy. Myślę, że do końca roku przegonimy Szwecję albo co najmniej dogonimy w tej statystyce. Szwecja nie zamykała gospodarki, Szwecja nie zadusiła sobie przedsiębiorstw, albo zrobiła to w znacznie mniejszym stopniu niż Polska, więc osiągniemy dokładnie ten sam rezultat, tylko gigantycznym kosztem, o czym wcześniej ostrzegaliśmy. Dlaczego wtedy nie słuchaliście porad specjalistów, którzy mówili, żeby pójść właśnie tą szwedzką drogą, że wytworzenie odporności zbiorowej po prostu zadziała?

    Jeśli chodzi o statystyki, właściwie dogoniliśmy Włochy pod względem liczby zakażeń. Jeśli chodzi o liczbę zgonów, nadal jesteśmy za Włochami, co pokazuje, że u nas ta epidemia jest znacznie mniej zakaźna, a mimo to sobie z nią nie radzicie.

    (Poseł Jakub Rutnicki: Ale Włochy są większe.)

    Gdybyśmy mieli taki sam wskaźnik zgonów w stosunku do liczby zachorowań co we Włoszech, naprawdę trudno mi sobie wyobrazić, jak nasza służba zdrowia by to przetrwała. W statystykach zgonów przegoniliśmy już Austrię, Niemcy, Słowację, Danię, z którymi się wcześniej porównywaliśmy.

    Na walkę z wirusem przede wszystkim trzeba zarabiać. To nie odbywa się za darmo, to wszystko kosztuje. A my jednocześnie nie dość, że uruchamiamy gigantyczne, często niepotrzebne programy, jak pokazówka na narodowym, i kupujemy rekordowo drogie testy, droższe niż w Niemczech, to jednocześnie dusimy sobie gospodarkę, której nie pozwalamy zarabiać na to, żebyśmy mieli za co z tą pandemią walczyć. Dziękuję.


Przebieg posiedzenia