9. kadencja, 22. posiedzenie, 2. dzień (10-12-2020)

14. punkt porządku dziennego:

Informacja bieżąca.

Poseł Zbigniew Girzyński:

    Dziękuję bardzo.

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Jeden z posłów postanowił zwrócić się do mnie osobiście. Żałuję, że już wyszedł, bo chciałem mu też osobiście odpowiedzieć.

    (Poseł Grzegorz Napieralski: Przekażemy.)

    Po pierwsze, to prawda, że jesteśmy po imieniu od wielu lat, bo znamy się wiele lat, ale wypowiem się jako historyk, a jeżeli chodzi o historię polskiego parlamentaryzmu, to prześledziłem jego dzieje na przestrzeni 100 lat od odzyskania niepodległości i myślę, że dosyć dobrze. Nie spotkałem się nigdy ze zwyczajem, jeśli chodzi o często bliskie sobie osoby, zwracania się po imieniu i wprost na sali. To jest coś niewyobrażalnego, co nigdy nie miało miejsca i miejsca mieć nie powinno. Tak jak nie wchodzi się do tej sali w krótkich spodenkach, tak również powinno być zachowane stosowanie powszechnych form grzecznościowych. To jest pierwsza rzecz.

    Druga rzecz. Jeśli już ktoś postanowił zwracać się do kogoś i coś mu zarzucać - gdzie był, dlaczego milczał, dlaczego nie zareagował - to warto jednak sprawdzić, czy przypadkiem nie robi się temu człowiekowi krzywdy. Otóż będę musiał zacytować sam siebie, aby odpowiedzieć na to pytanie. Chodzi o moją wypowiedź dla pana redaktora Roberta Mazurka z RMF FM 1 grudnia w porannej rozmowie w tejże stacji.

    Mówię nie tylko jako polityk, ale także jako profesor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, że naruszenie autonomii uczelni wyższej nie powinno nigdy mieć miejsca. Wszyscy, którzy ponoszą za to odpowiedzialność, powinni ponieść surowe konsekwencje. To dotyczyło zajść związanych z Politechniką Warszawską.

    W dalszej wypowiedzi mówiłem o jak najdalszych surowych konsekwencjach, gdyby było to konieczne, i wyszło to w postępowaniu wyjaśniającym w sprawie dymisji komendanta głównego Policji. W związku z tym jestem ostatnią osobą na tej sali, której można zarzucić, że nie stanie w obronie autonomii uczelni, nawet jeżeli w porywie złej decyzji robią to ludzie, którzy są politycznie odpowiedzialni przed ministrami w moim rządzie.

    Trzecia rzecz. Ta debata chyba jak żadna inna uświadomiła, jak bardzo potrzebna jest ta ustawa, jak bardzo potrzebne są rozwiązania będące pewnego rodzaju wentylem bezpieczeństwa. Chodzi o to, by reagować na arbitralne decyzje, w wyniku których z powodu niechęci politycznej może dochodzić do rewanżu wobec osób, z którymi się nie zgadzamy, z którymi się nie lubimy. Niestety taka rzecz może mieć miejsce. Jeżeli państwo powołujecie się na konstytucję, to dobrze, ale gdyby konstytucja wszystko rozwiązywała, to niepotrzebny byłby nam Kodeks cywilny, Kodeks karny i cały szereg rozwiązań w polskim prawie, bo konstytucja wszystko by rozwiązywała. Potrzebne są zawsze rozwiązania szczegółowe, które coś wyjaśniają i precyzują.

    Jedna bardzo ważna rzecz. Pan poseł Bartłomiej Sienkiewicz, cytując pana prof. Dariusza Gawina, uśmiercił go, aż się przestraszyłem, że może coś się stało w ostatnich dniach, co uszło mojej uwadze. Na szczęście chciałem publicznie ogłosić, uspokoić tych, którzy może to słyszeli, że pan profesor żyje i ma się jak najlepiej. A więc niestety państwo do tej debaty byli tak przygotowani jak pan Bartłomiej Sienkiewicz, nie sprawdzili nawet podstawowych faktów.

    Przy mojej ogromnej sympatii dla pana posła Napieralskiego: panie pośle, w Polsce był jeden przypadek negacjonizmu, kłamstwa oświęcimskiego, jeden na uczelni wyższej. Osoba ta zresztą nie żyje od lat, straciła wówczas pracę. Jeden.

    Ale mówimy o czymś zupełnie innym. Ten przepis czy te przepisy to przepisy dotyczące postępowań dyscyplinarnych, które w żaden sposób nie uchylają przepisów Kodeksu karnego czy innych ustaw dotyczących w tym wypadku tego konkretnego rozwiązania prawnego, więc proszę być spokojnym. W tym zakresie na pewno tego typu rzeczy nie będzie.

    Natomiast, proszę państwa, wolność słowa jest pewną wartością. Gdy państwo się na nią powołujecie - i dobrze, że się często powołujecie - bądźcie konsekwentni w drugą stronę. To nie jest przepis, tak jak często się zarzucało, który ma służyć konkretnej ideologii konserwatywnej. Nie, on ma bronić wszystkich, bo tak jak może się zdarzyć rektor, który ma lewicowe poglądy, któremu prawicowy wykładowca z takich czy z innych względów może się nie podobać, tak może to zadziałać również w drugą stronę. I jest mechanizm, który powoduje, że w takiej sytuacji jest pewien wentyl bezpieczeństwa, że jeżeli w takim wypadku będzie wszczęte postępowanie, a nie zostanie zainicjowane przez ministra, to może być reakcja ze strony stosownego ministra, aby bronić wolności słowa także dla uczonych. Dziękuję bardzo. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia