9. kadencja, 23. posiedzenie, 1. dzień (15-12-2020)
5. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Infrastruktury oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej o rządowym projekcie ustawy o rozliczaniu ceny lokali lub budynków w cenie nieruchomości zbywanych z gminnego zasobu nieruchomości (druki nr 766 i 812).
Poseł Michał Krawczyk:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowna Pani Minister! Czytając uzasadnienie do przedmiotowego projektu ustawy, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że ten projekt ustawy, o którym dziś rozmawiamy, zwany potocznie lokal za grunt, został stworzony po to, aby dzięki samorządom rząd Prawa i Sprawiedliwości uratował ˝Narodowy program mieszkaniowy˝, tak hucznie zapowiadany wraz ze sztandarowym programem ˝Mieszkanie+˝, podczas inauguracji którego ówczesna premier Beata Szydło, dokładnie 4 lata temu, bo 12 października 2016 r., mówiła: ˝Mieszkanie+˝ staje się faktem. Rozpoczynamy wielki program mieszkaniowy dla polskich rodzin i Polaków, dla tych wszystkich, którzy marzą o własnych mieszkaniach. I co? Zostawiliście państwo polskie rodziny z tymi marzeniami, no bo na pewno nie z nowymi mieszkaniami. Przez 4 lata funkcjonowania programu ˝Mieszkanie+˝ w ramach jego części rynkowej powstało 1017 mieszkań - 250 mieszkań rocznie. W ˝Narodowym programie mieszkaniowym˝, na który powołujecie się państwo w uzasadnieniu projektu ustawy, założyliście, że do 2030 r. w Polsce liczba mieszkań na 1 tys. mieszkańców będzie zrównana średnio ze średnią unijną. W Polsce wynosi ona obecnie 380, w Unii Europejskiej - 435. Jeśli w Polsce jest obecnie 15 mln mieszkań, to musimy wybudować 2 mln nowych mieszkań w ciągu najbliższych 10 lat, czyli 200 tys. mieszkań rocznie. W ciągu państwa kilkuletnich rządów średnia liczba wybudowanych mieszkań...
(Poseł Anna Paluch: W 2019 r. było... to tak blisko pana postulatu.)
...była w granicach 175 tys., z czego 96% to były mieszkania budowane przez deweloperów i przez indywidualnych inwestorów. W związku z tym mam wrażenie, że przedstawiliście nam państwo projekt ustawy, w którym rozwój mieszkalnictwa próbujecie przerzucać i będziecie przerzucać na samorządy, a jeśli ta ustawa nie zacznie funkcjonować w praktyce - i zaraz o tym powiem, dlatego że może się tak zdarzyć - obarczycie państwo winą samorządy. Choć sam pomysł i zamiar rozliczania ceny wybudowanego lokalu czy budynku w cenie nabywanego gruntu nie jest zły, to musicie sobie państwo zdać sprawę z tego, że tylko takim pomysłem i tylko przerzucaniem odpowiedzialności na samorządy nie uratujecie państwo ˝Narodowego programu mieszkaniowego˝ i ˝Mieszkania+˝.
Podczas posiedzenia komisji samorządu terytorialnego mówiliśmy o kilku zapisach w ustawie, które mogą spowodować, że nie będzie ona mogła funkcjonować w praktyce. Pierwsza kwestia dotyczy ceny lokalu za 1 m2, która ustalana jest w uchwale rady gminy na podstawie publikacji kosztu odtworzenia 1 m2. Ma to miejsce raz na 6 miesięcy. Inwestycja będzie kończona po kilku latach od podjęcia uchwały przez radę gminy i może się okazać, że ostateczna cena lokalu będzie znacznie odbiegać - może odbiegać na plus, może odbiegać na minus - od ceny ustalonej w uchwale rady gminy. Tak czy inaczej, jeśli różnica będzie znacząca w stosunku do tego, co było ustalone w uchwale rady gminy, ktoś będzie stratny - samorząd albo inwestor. Jest to ogromne ryzyko, które samorząd lub inwestor będzie musiał brać na siebie, i może to uniemożliwić funkcjonowanie tej ustawy w praktyce.
Druga kwestia, na którą warto zwrócić uwagę, dotyczy tego, że z punktu widzenia ładu przestrzennego - na to zwracały też uwagę niektóre samorządy - kontrowersyjny jest zapis, który mówi, że inwestycje mogą być lokalizowane tylko na gruntach, na których jest plan miejscowy oraz co do których wydane są warunki zabudowy. Z punktu widzenia ładu przestrzennego zdecydowanie lepiej jest, jeśli inwestycja lokalizowana jest - i mówię to także jako były samorządowiec - na gruntach, na których obowiązuje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Natomiast projekt ustawy niewątpliwie jest krokiem w dobrym kierunku, choć, tak jak powiedziałem, dopiero po pewnym czasie okaże się, czy te wątpliwości, które ja tu dzisiaj zgłaszam, uniemożliwią jej funkcjonowanie w praktyce, a jest takie bardzo poważne zagrożenie. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
(Przewodnictwo w obradach obejmuje wicemarszałek Sejmu Małgorzata Gosiewska)
Przebieg posiedzenia