9. kadencja, 23. posiedzenie, 1. dzień (15-12-2020)
5. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Infrastruktury oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej o rządowym projekcie ustawy o rozliczaniu ceny lokali lub budynków w cenie nieruchomości zbywanych z gminnego zasobu nieruchomości (druki nr 766 i 812).
Poseł Monika Falej:
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Z problemem niedoboru mieszkań i wysokimi cenami już istniejących mamy problem od wielu lat. Nie wspomnę już o tym, co jest tego pochodną - wiele Polek i wielu Polaków nie stać na wynajem mieszkania. Zatem cieszy każda próba regulacji na rynku mieszkaniowym. Każda, która jest na plus, każda, która nie jest iluzoryczna, bo jak wiemy, wielki projekt ˝Mieszkanie+˝ okazał się wielką klapą.
O zaletach przedstawionego projektu, rządowego projektu o rozliczaniu ceny lokali lub budynków w cenie nieruchomości zbywanych z gminnego zasobu nieruchomości, nie będę mówiła, bo wielokrotnie takie słowa padały z ust ustawodawców i partii rządzącej.
Jako Lewica będziemy wspierać każde rozwiązanie poprawiające sytuację mieszkaniową i każde, które pobudza jakikolwiek sektor gospodarki. Wskażę jednak na kilka mankamentów budzących wątpliwości związane z tym projektem. Główny cel ustawy - szersze wykorzystanie gruntów gminnych pod budownictwo mieszkaniowe, a przez to więcej mieszkań w zasobach gmin, może nie zostać osiągnięty ze względu na małe zainteresowanie samych deweloperów. Przykład: w Warszawie cena metra odtworzeniowego wynosi 7200 zł, przy czym koszt budowy 1 m2 to 7900 zł, przy marży deweloperskiej na poziomie 25%, natomiast średnia rynkowa cena mieszkania to 10 500 zł. W takim razie który deweloper będzie chciał podjąć współpracę w takiej gminie? Oczywiście w małych miasteczkach sytuacja może wyglądać inaczej. Dla nich jest to większa szansa na współpracę.
Założenie, że gminy uzyskają ok. 10% lokali ze zbudowanych mieszkań, może być też marzeniem. Ustawa nie precyzuje, jaki procent powierzchni mieszkaniowej powinien być zagwarantowany gminom. Możliwa jest sytuacja, że gmina na inwestycje 500 mieszkań otrzyma tylko jedno. Od razu nasuwają się wątpliwości, czy to nie będzie prowadzić do nadużyć.
I kolejna rzecz, która nie została doprecyzowana, to kwestia, czy mieszkania pozyskane w ten sposób pozostaną w zasobie stałym gmin. Wiemy również, że wybudowanie przez gminę mieszkań może być tańsze. Nie ma więc idealnej sytuacji.
Ustawa też przychodzi za późno w sytuacjach tych gmin, które mają braki w gruntach, a były zmuszone je wyprzedać wcześniej. Dopracować należy m.in. zapisy o dofinansowaniu przez gminę czynszów w lokalach przekazywanych przez inwestorów, a zarządzanych przez wspólnoty mieszkaniowe. To wspólnoty będą ustalały wysokość czynszu, a nie gminy. Koszt utrzymania takiego mieszkania może przekroczyć możliwości gminy, a nie jest to do uregulowania na etapie ustaleń z inwestorem.
Ustawa daje możliwości, z ograniczeniami, bez gwarancji sukcesu, jednak Lewica popiera każde rozwiązanie, które może przynieść pozytywne efekty, jednak w przypadku doprecyzowania wyżej wymienionych wątpliwości. Składam poprawki w imieniu klubu Lewicy. Dziękuję uprzejmie.
Przebieg posiedzenia