9. kadencja, 23. posiedzenie, 1. dzień (15-12-2020)

6. punkt porządku dziennego:

Przedstawiony przez Prezesa Rady Ministrów dokument: ˝Stan bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz działania realizowane w tym zakresie w 2019 r.˝ (druk nr 585) wraz ze stanowiskiem Komisji Infrastruktury (druk nr 667).

Poseł Karolina Pawliczak:

    Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Przedstawiony raport o stanie bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz działania realizowane w tym zakresie w 2019 r. znów pokazują, że Polska pod względem bezpieczeństwa na drogach jest daleko w tyle na tle krajów Unii Europejskiej. Wśród przyczyn takiego stanu rzeczy jest brak organizacji, która sprawnie działałaby na rzecz poprawy bezpieczeństwa. Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego z pewnością taką instytucją nie jest. Korzystanie z polskich dróg, mimo tylu lat wdrażania różnych rozwiązań, to nadal walka o przetrwanie. Obok bułgarskich i rumuńskich polskie drogi należą do najbardziej niebezpiecznych w Unii Europejskiej.

    Według niniejszego raportu rok 2019 był kolejnym rokiem, w którym zmniejszyła się liczba wypadków drogowych, o 4,4% w stosunku do 2018 r., ale nie spadła liczba ofiar śmiertelnych, wzrosła o 1,6% w stosunku do poprzedniego roku. I to są prawdziwe tragiczne dane. Najważniejszym bowiem miernikiem skuteczności polskiego rządu w tym zakresie jest liczba ofiar śmiertelnych, a ta z roku na rok wzrasta. Według najnowszego raportu Komisji Unii Europejskiej w 2019 r. w Polsce na 1 mln mieszkańców w wypadkach zginęło 77 osób, dla porównania w Czechach - 58, w Estonii - 39, a w Szwecji - 22 osoby. Skąd taki wynik? Oczywiście częścią winy za taki stan rzeczy należy obarczyć niewystarczającą sieć dróg ekspresowych, infrastrukturę, autostrady, obwodnice. Miasto Kalisz czeka na swoją obwodnicę już kilka dekad.

    Jest jednak coś jeszcze. Już w 2015 r. Bank Światowy analizował kwestię wypadków na polskich drogach. Rekomendował Polsce stworzenie silnej organizacji odpowiedzialnej za poprawę bezpieczeństwa na drogach. Można zapytać: Dlaczego? Przecież mamy od 2002 r. Krajową Radę Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego? Zdaniem Banku Światowego instytucja, która mogłaby zmienić rzeczywistość na polskich drogach, powinna być ponadpartyjna, stabilna i na tyle władna, by rozliczać z działań poszczególne ministerstwa oraz instytucje. Ponadpartyjność to kluczowa wartość, bo działania na rzecz poprawy bezpieczeństwa muszą być zaplanowane na lata i nie powinno się ich paraliżować żadną zmianą władzy. Postulatu tego nie spełnia Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Organ ten, założony, tak jak wspomniałam, w 2002 r., działa przy ministrze do spraw transportu. Przy takiej koncepcji trudno się spodziewać, że krajowa rada będzie krytycznie analizowała działania Ministerstwa Infrastruktury czy rozliczała inicjatywy Policji działającej pod kontrolą ministra spraw wewnętrznych. W efekcie rada ta jest instytucją fasadową.

    Niestety Polska od lat pozostaje negatywnym przykładem na unijnej mapie bezpieczeństwa drogowego. Nie poprawi się to, póki nie zostanie właśnie powołana prężna organizacja, która będzie niezależna od politycznych nacisków i sprawnie będzie organizować nie tylko kampanie społeczne o ograniczonym zasięgu. Należy się nad tym bardzo poważnie zastanowić, bo te raporty, informacje, które nam państwo przedstawiają, niewiele zmieniają, a na drogach nadal będą ginąć ludzie i nadal będziemy pod tym kątem na końcu krajów Unii Europejskiej. Bardzo proszę się głęboko nad tym zastanowić. Dziękuję bardzo.


Przebieg posiedzenia