9. kadencja, 23. posiedzenie, 1. dzień (15-12-2020)

6. punkt porządku dziennego:

Przedstawiony przez Prezesa Rady Ministrów dokument: ˝Stan bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz działania realizowane w tym zakresie w 2019 r.˝ (druk nr 585) wraz ze stanowiskiem Komisji Infrastruktury (druk nr 667).

Poseł Dobromir Sośnierz:

    Ten raport po raz kolejny potwierdza długookresowy trend spadkowy liczbywypadków na drogach przy stałym wzroście liczby samochodów i użytkowników i dróg.

    Trzeba sobie uzmysłowić skalę tego sukcesu. Oczywiście sukcesu polskich kierowców, nie rządu, nie kolejnych ministrów, którzy zawsze sobie przypisują ten efekt, ale przede wszystkim kierowców, którzy po prostu jeżdżą ostrożnie, kupują lepsze samochody i dzięki temu mogą jeździć lepiej. Rząd może się do tego przyczyniać, budując lepsze drogi. Z tym jest różnie, ale jednak pewien postęp jest i to też w tych statystykach w pewnym stopniu widać.

    Natomiast znamienne jest oczywiście to, że te spadki nie są równomierne we wszystkich kategoriach wypadków, i np. widać, że kategoria śmiertelnych wypadków z udziałem pieszych nie jest objęta trendem spadkowym, a nawet mamy delikatny wzrost, ale to jest w granicach jakichś tam fluktuacji, więc możemy powiedzieć, że raczej utrzymuje się to na stałym poziomie, więc ten wzrost został zahamowany. Dlaczego? Dlatego zapewne, że w tym właśnie segmencie ustawodawca najbardziej miesza w przepisach. W tym segmencie funkcjonują różne nieprzemyślane akcje społeczne, które de facto sprowadzają się do zapraszania pieszych pod koła samochodów, testowania hamulców i do niebezpiecznych zachowań.

    Mamy rowerzystów, w przypadku których też był zupełnie absurdalny pomysł, żeby wykreślać przepis zakazujący wtargnięcia na przejście, na przejazdy dla rowerów, co skończyło się oczywiście wieloma tragediami. Gdyby więc ustawodawca tak intensywnie nie dbał o pieszych, to myślę, że ilość wypadków z udziałem pieszych, ofiar śmiertelnych z udziałem pieszych spadałaby równie szybko jak w innych kategoriach.

    Sprzyjają temu również nieprzemyślane przepisy, takie jak zakaz przekraczania jezdni w odległości 100 m od przejścia dla pieszych, co powoduje stałą inflację przejść dla pieszych, budowanie kolejnych przejść dla pieszych. No bo kiedy postawimy kolejne, martwa strefa zakazu przechodzenia przesuwa się dalej i powoduje to, że kierowca nie jest w stanie cały czas wytężać uwagi i poświęcać należytej uwagi gęstniejącej sieci przejść dla pieszych, których w polskich miastach może być nawet kilkanaście na jednym kilometrze. Żeby zachować tę inflację, należy skasować absurdalny przepis zakazujący przejścia 100 m od przejścia, bo niby co jest bardziej niebezpiecznego w przejściu 70 m od przejścia niż w przejściu 110 m od przejścia? Jest to dokładnie tak samo niebezpieczne, więc przepis nie ma żadnego sensownego uzasadnienia.

    Niestety raport opiera się też na bardzo powierzchownie zbieranych, bardzo wątpliwych danych - mówimy o analizach, słowo ˝analiza˝ brzmi dumnie - na analizie arbitralnych decyzji policjanta, który wpisuje coś tam do raportu. Nie analizujemy systemowo, co potem z tymi danymi się dzieje w wyniku weryfikacji sądowej. Takich danych w tym raporcie nie ma. Dane końcowe, różne wnioski, słupki są tylko tak dobre, jak dane wyjściowe, jeśli na początku mamy arbitralną decyzję, często niczym nieumotywowaną, to na końcu otrzymujemy mało przydatny wykres. Te dane są podatne na liczne nadinterpretacje, a nawet im sprzyjają, bo tam mamy właśnie to stale powtarzane od 10 lat porównanie z założonym arbitralnie, z sufitu wziętym spadkiem, który chcielibyśmy osiągnąć, co oczywiście nie może się udać, ponieważ zakłada się, że liczba wypadków będzie spadała równomiernie, nawet szybciej niż wcześniej. Wiemy, że im bardziej zbliżamy się do zera, tym wypadków będzie ubywało wolniej. Spadek z 800 do 700 jest znacznie łatwiejszy do osiągnięcia niż spadek ze 100 do zera, to chyba każdy rozumie. A więc nie można zakładać stałego spadku w liczbach bezwzględnych. W związku z tym, wiadomo z góry, że to się nie może udać.

    Po raz kolejny, drugi rok z rzędu, jak słucham tej dyskusji, pojawia się ta sama absurdalna sugestia, że mamy jakiś problem związany z tym, że rośnie liczba wypadków w grupie 60+. No nie może nie rosnąć, ponieważ tych ludzi przybywa. To jest absolutnie logiczne i nieuniknione, że jeśli dana grupa staje się liczniejsza w społeczeństwie, to liczba wypadków z jej udziałem będzie proporcjonalnie rosła. Ważne jest, że ogólnie to spada. Jeśli następują przesunięcia demograficzne, jeśli w przyszłym roku urodzi się, nie wiem, 1 tys. ludzi z zielonymi włosami, to wzrośnie liczba wypadków z udziałem ludzi z zielonymi włosami. Nie będzie to niczym dziwnym, tylko będzie skutkiem zmiany w demografii. W związku z tym prawdopodobnie (Dzwonek) wstrzymamy się od głosowania nad tym raportem.


Przebieg posiedzenia