9. kadencja, 23. posiedzenie, 1. dzień (15-12-2020)
7. punkt porządku dziennego:
Informacja z wykonania w 2019 roku programu wieloletniego pn.: ˝Program ochrony brzegów morskich˝ oraz harmonogram prac na rok 2020 (druk nr 319) wraz ze stanowiskiem Komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej (druk nr 538).
Poseł Michał Urbaniak:
Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Debata w sprawie ochrony brzegów morskich nie może się odbyć bez odniesienia się do najważniejszych wyzwań w najbliższych latach. Takim wyzwaniem jest też przekop Mierzei Wiślanej. Tego typu inwestycja zakończy wieloletni spór z Rosją, zwiększy dostępność drogi wodnej na linii Hel - Elbląg i przyczyni się w walnym stopniu do rozwoju transportu morskiego. To trzeba pamiętać. Polsce brakuje niestety długofalowej strategii polityki morskiej i bezpieczeństwa morskiego. A przekop jest jakimś światełkiem w tunelu. Pytanie, co będzie dalej.
Odnosząc się również do właściwego tematu, przyznaję, że wykonanie budżetu ˝Programu ochrony brzegów morskich˝ idzie naprawdę sprawnie, jest na przyzwoitym poziomie. W tym miejscu trzeba jednak zwrócić uwagę również na inny problem. Dzisiejsza polityka ochrony brzegów morskich często wyklucza się niestety z racjonalną polityką turystyczno-rekreacyjną, np. gwiazdobloki, które są pod wodą, czy gęste falochrony na plażach, to jest zabójstwo walorów polskich plaż, np. w aspekcie sportów wodnych. Czy na pewno chcemy chronić tylko polskie brzegi w sposób taki, by Polacy musieli, by uprawiać niektóre sporty wodne, wyjeżdżać turystycznie za granicę? Bo sezon plażowy trwa 2-3 miesiące, a niektóre sporty wodne można uprawiać znacznie dłużej, zacząć już wiosną, skończyć nawet jesienią. Przykładem takiego trochę braku racjonalności jest np. okolica portu w Łebie, gdzie falochrony i gwiazdobloki spowodowały w zasadzie wygaszenie fali, a to wygaszenie fali spowodowało brak turystów, którzy przyjechaliby np. uprawiać windsurfing czy kitesurfing. Dlatego Konfederacja postuluje współpracę i konsultacje - bo to jest naprawdę istotne - z gminami, z rybakami, z wodniakami i właśnie ze środowiskami sportowymi. Chcemy naturalnej ochrony brzegów morskich, ale bez wielopoziomowych konsultacji dotyczących konkretnych odcinków to może oznaczać zaszkodzenie samemu sobie.
˝Program ochrony brzegów morskich˝ nie jest - całe szczęście - wymierzony w polskie rybołówstwo. Jest to branża - o tym też należy wspomnieć przy okazji - bardzo mocno poszkodowana przez politykę unijną, np. przez Program Operacyjny ˝Zrównoważony rozwój sektora rybołówstwa i nabrzeżnych obszarów rybackich˝, który finansował w zasadzie trwałe i tymczasowe zaprzestanie działalności połowowej. Krótko mówiąc, Unia Europejska wprost przekupywała polskich rybaków, aby porzucili pracę w tej branży. Polska przestała odgrywać w sektorze rybołówstwa poważną rolę, a bogactwo naturalne Morza Bałtyckiego przypadło po prostu innym państwom członkowskim - wszystko w imię unijnej solidarności, solidarności, na której po prostu cierpimy.
Należy także nadmienić, że z racji zakazu połowów np. dorsza w Bałtyku, w wyniku niskiej populacji, część organizatorów np. połowów turystycznych straciła swoje źródło utrzymania i pomimo odszkodowań i pomimo obietnic od pana, panie ministrze, ci ludzie stracili po prostu źródło swojego utrzymania. Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej zapomniało jakimś cudem o tym, aby wesprzeć także tych ludzi w momencie, w którym dostali zakazy połowowe. To niestety kolejna z czczych obietnic rządu. Ale cóż, mogliśmy się przez ostatnie lata do tego przyzwyczaić. Dziękuję. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia