9. kadencja, 23. posiedzenie, 1. dzień (15-12-2020)

8. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z realizacji w 2019 r. ustawy z dnia 24 marca 1920 r. o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców (druk nr 292) wraz ze stanowiskiem Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych (druk nr 639).

Poseł Krzysztof Tuduj:

    Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Sprawozdanie ministra spraw wewnętrznych i administracji z realizacji w 2019 r. ustawy o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców.

    Zacznijmy historycznie. Ta ustawa jest rzeczywiście stara, ma ponad 100 lat, została uchwalona w 1920 r., jest z czasów świeżo odzyskanej niepodległości. Wspomnijmy, rewolucja na wschodzie zdążyła już zebrać swoje pierwsze krwawe żniwo, nawała bolszewicka rusza na zachód, Polska wówczas dzięki własnej waleczności i dzięki Bogu nie dała się zdeptać wschodniemu butowi. W takich właśnie okolicznościach powstaje ta ustawa. Podkreślam to też ze względu na niedawną setną rocznicę Bitwy Warszawskiej. Co ciekawe, powstała zanim jeszcze ujednolicono obowiązujące po zaborach prawo w szeregu innych bardzo ważnych dziedzin. Jest ona wyrazem ważnej myśli, takiej, że niepodległy naród polski powinien niepodzielnie rządzić się w granicach swojego terytorium i nad tym terytorium całkowicie panować.

    Chciałem przypomnieć również myśl, korzystając z tej okazji, jaką wyraził w 2002 r. narodowy poseł z tego miejsca, z mównicy sejmowej. Szukając narodowego interesu gospodarczego w obrocie ziemią, przypominał różnicę między dzierżawą i sprzedażą. Przywoływał w tym kontekście przykład sprzedanej przez Rosjan Ameryce Alaski i wydzierżawionego Brytyjczykom przez Chińczyków Hongkongu, który do nich po 100 latach wrócił. Te tezy padały w kontekście ziemi, której, jak wiadomo powszechnie, nie przybywa. Zasób jest stały, państwo powinno tego zasobu strzec.

    Biorąc pod uwagę m.in. unijne zasady swobodnego przepływu kapitału osób, możliwości osiedlania się, również napływ imigrantów ze Wschodu i Azji, słusznie państwo polskie monitoruje corocznie transakcje, jakie zachodzą w przestrzeni obrotu nieruchomościami. Powinno czynić to nadal i nie dopuścić do masowej migracji, zwłaszcza ze Wschodu, z Azji, Afryki, realnie weryfikując kto się w Polsce osiedla, nabywa nieruchomości.

    Działania te konieczne są po to, aby polska wspólnota mogła żyć i rozwijać się bezpiecznie, jak również po to, aby skończyć z drenażem polskiego kapitału, ludzkiego na Zachód, by państwo polskie było najatrakcyjniejszą ofertą dla młodych Polaków do życia i rozwoju. Zważywszy na dość niski poziom odmów wskazany w raporcie, jawi się pytanie: Czy dostatecznie dobrze sprawdzane są związki nabywców z Polską? Z tym zagadnieniem wiąże się również problematyka wykupowania ziemi przez tzw. słupy, a także przez spółki, których struktura własnościowa jest na tyle skomplikowana, że na pierwszy rzut oka nie można rozróżnić, kto faktycznie pociąga za sznurki.

    I tu pojawia się fundamentalne pytanie: Czy polskie służby właściwe w tym zakresie ten problem identyfikują i go należycie monitorują? Szczególnie dotyczy to obszarów o strategicznym znaczeniu: obiektów wojskowych, lotnisk, elektrowni, sieci przesyłowych, ujęć wody pitnej czy obszarów geograficznych istotnych, jak obszary przygraniczne czy Mierzeja Wiślana. Pytanie do pana ministra: Czy ta kontrola jest skrupulatnie sprawowana? Dziękuję uprzejmie.


Przebieg posiedzenia