9. kadencja, 23. posiedzenie, 2. dzień (16-12-2020)

15. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Komisji Spraw Zagranicznych o rządowym projekcie ustawy o zmianie zakresu obowiązywania Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, sporządzonej w Stambule dnia 11 maja 2011 r. (druki nr 822 i 837).

Poseł Katarzyna Ueberhan:

    Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Nawet dziecko o tym wie: wkurzysz mamę, będzie źle. Obniżcie VAT na wieszaki. Protesty się odbywają, bo nie organizuje ich Sasin. Mefedron ma lepszy skład niż rząd. Nie, to nie są hasła polityczne ani hasła reklamowe, to cytaty z transparentów. Tak, również państwa wyborców manifestujących na ulicach polskich miast, co myślą o rządach prawicy i piekle kobiet, które na polityczne zamówienie z Nowogrodzkiej zafundował nam trybunał niekonstytucyjny. Nie tylko feministkom, nie tylko nam, lewaczkom, ale nam wszystkim, obywatelkom, w tym również tym, które głosowały na Prawo i Sprawiedliwość.

    Zbliża się koniec roku kalendarzowego. To dobry moment na podsumowania, po roku od wyborów parlamentarnych, a w pierwszym roku nowej kadencji. Cóż, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej postanowiło zmienić definicję przemocy, ale nie uzupełniając ją o inne formy - jak choćby ta ekonomiczna, co byłoby zgodne z konwencją - lecz poprzez wykreślenie z definicji wyrażenia: ˝jednorazowe˝. Niedoszły projekt przemoc+ na wzór kremlowski zakładał pierwsze pobicie w rodzinie za jeszcze nie przemoc. Ministra rodziny pytana o wypowiedzenie konwencji stwierdziła, że Polska nie może pozwolić na narzucanie sobie jakichkolwiek treści ideologicznych niezgodnych z konstytucją. Cóż, pani minister, akurat równość kobiet i mężczyzn wprost z tej konstytucji, z naszej konstytucji wynika.

    Wiceminister sprawiedliwości domagał się wcześniej wypowiedzenia genderowego bełkotu, dziś na posiedzeniu komisji poinformował o niezmienionym stanowisku Solidarnej Polski, która chciałaby wypowiedzenia konwencji, tylko że uniemożliwia jej to prawo. Za to pełnomocniczka ds. równego traktowania obecna na dzisiejszym posiedzeniu komisji nie miała wiedzy na ten temat, a pytana o reakcje i działania podjęte w związku z użyciem przemocy wobec protestujących uważała, że to nie jest jej sprawa.

    I tak mija nam rok 2020, w którym rządząca prawica, w imię źle rozumianej tradycji, ze strachu przed diablicą gender, rozjeżdża walcem prawa kobiet. Władza dopuszcza się przemocy, najpierw tej instytucjonalnej, ograniczając nam, kobietom, prawa, a w reakcji na falę słusznego sprzeciwu w imię prawa staje się oprawcą. Na polecenie ministra ds. własnego bezpieczeństwa w ruch idzie gaz, policyjne pałki, a protestującym łamie się nie tylko prawa, ale i kości. Będą konsekwencje, ukaranie winnych, usłyszymy: ˝przepraszam˝ czy jak od klasycznego przemocowca usłyszymy, że to nasza, kobiet wina, same się prosiłyśmy? Bije funkcjonariusz? Może to nie jest przemoc. Czy to tak jak z mężem, który nie może zgwałcić żony, bo przecież w małżeństwie gwałt nie istnieje? Tak samo władza nie może złamać prawa? Tak wygląda przestrzeganie prawa i wymierzanie sprawiedliwości w państwie Prawa i Sprawiedliwości końca 2020 r.

    Państwo z prawej strony izby, za wszystko (Dzwonek), co nawarzyliście w tym roku, przyjdzie wam zapłacić polityczną cenę w przyszłości. Tak jak PiS chciał skończyć z prawami kobiet, tak skończą się rządy Prawa i Sprawiedliwości, bo krok po prawa kobiet był jednym krokiem za daleko. Dziękuję. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia