9. kadencja, 23. posiedzenie, 2. dzień (16-12-2020)

15. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Komisji Spraw Zagranicznych o rządowym projekcie ustawy o zmianie zakresu obowiązywania Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, sporządzonej w Stambule dnia 11 maja 2011 r. (druki nr 822 i 837).

Poseł Hanna Gill-Piątek:

    Szanowny Panie Marszałku! (Gwar na sali)

    (Głos z sali: Jak się nazywa?)

    Wicemarszałek Piotr Zgorzelski:

    Pani poseł, momencik.

    Przepraszam bardzo, czy można...

    (Poseł Dobromir Sośnierz: Pani powiedziała, że chcemy bić kobiety. To było stwierdzenie.)

    (Głos z sali: Nie, to było pytanie.)

    (Poseł Krystian Kamiński: To było chamskie i prostackie. Chamstwo i prostactwo.)

    (Głos z sali: Pan słyszy to, co pan chce słyszeć.)

    Czy jest szansa, aby umożliwić pani poseł zabranie głosu?

    Poseł Hanna Gill-Piątek:

    Dziękuję.

    Wicemarszałek Piotr Zgorzelski:

    Proszę uspokoić emocje.

    (Poseł Dobromir Sośnierz: Proszę uspokoić...)

    Głos ma teraz pani poseł Hanna Gill-Piątek.

    Poseł Hanna Gill-Piątek:

    Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Ze sprawami kobiet w Polsce jest jak z wyborami premiera Sasina: niby są przepisy, a tak naprawdę nikt nikogo nie ściga. Czy ˝Niebieskie Karty˝, czy karty wyborcze - są gdzieś w Polsce, ale nikt ich nie widział.

    Zastrzeżenia do konwencji zgłoszone w 2015 r. przez Polskę wygasają 1 lutego. Nowych zastrzeżeń złożyć nie możemy, ale możemy żonglować istniejącymi. I tak rząd PiS żongluje właśnie teraz prawami kobiet. W tym projekcie tak naprawdę chodzi jednak o utrzymanie w mocy jednego z zastrzeżeń o fundamentalnym znaczeniu. Chodzi o częściowe wyłączenie stosowania art. 55 konwencji w stosunku do Polski. Wytłumaczę treść tego prostymi słowami. Rząd miga się od ścigania z urzędu tzw. naruszenia nietykalności cielesnej, czyli np. pobicia, szarpania, popychania, uderzania, spoliczkowania, targania za włosy, przygniatania kolanem do podłogi, aktów codziennej przemocy, które w Polsce musi znosić, zgłosić ofiara mieszkająca pod jednym dachem z oprawcą. I często potem to zgłoszenie wycofuje pod wpływem gróźb. Tymczasem właśnie naruszenie nietykalności to jedna z najczęstszych kwalifikacji czynów wobec kobiet padających ofiarami przemocy. Tym samym rząd przyznaje, że od 5 lat nie zrobił nic, by to państwo, nie ofiara, ścigało domowych oprawców, sadystów. A tego wymaga od nas konwencja.

    Naruszenie nietykalności i ściganie na mocy art. 217 Kodeksu karnego z oskarżenia prywatnego nazywa się w Polsce drobnym przestępstwem. Samo w sobie jest to już skandalem. Dziś na posiedzenie komisji sprawiedliwości zaniosłam poprawkę, która kończy to piekło, i od pana ministra Romanowskiego dowiedziałam się, że ściganie przemocy domowej z urzędu to za dużo roboty dla polskiej Policji.

    Dobrze państwo usłyszeliście. Witajcie w kraju, w którym z oskarżenia publicznego ściga się obrazę uczuć religijnych, ale nie damskich bokserów, w kraju, gdzie 600 policjantów strzeże domu jednego prezesa, a brakuje ich do ratowania katowanych kobiet, gdzie minister sprawiedliwości otwarcie przyznaje, że skala przemocy domowej przekracza możliwości służb i państwa. Rząd PiS przez 5 lat nie zapewnił bezpieczeństwa kobietom, a dziś mówi nam, że nie zamierza robić tego przez następne lata. To hańba, że ofiary przemocy domowej ciągle mogą liczyć w Polsce tylko na siebie.

    Dlatego proszę Wysoką Izbę o poparcie wniosku mniejszości, dzięki któremu to państwo, a nie ofiary, będzie zobowiązane do zakończenia domowego piekła kobiet. Dziękuję też posłom opozycji za poparcie tej poprawki w komisji sprawiedliwości. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia