9. kadencja, 24. posiedzenie, 1. dzień (17-12-2020)

Oświadczenia.

Poseł Dariusz Bąk:

    Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Rozpoczyna się adwent, a mnie przypominają się wielkopostne obrazy ewangeliczne. Oto do Jerozolimy wjeżdża na osiołku Jezus, witają go wiwatujące tłumy. Są jego nauki, cuda, może ktoś dyskretnie dotknie jego szaty. Niewiele czasu upłynie i ten sam tłum będzie krzyczeć: ukrzyżuj go!

    Już z własnego doświadczenia pamiętam przyjazdy Jana Pawła II Wielkiego do ojczyzny. Był radosny śpiew, rzesza ludzi zasłuchanych w jego słowa, świętowanie, wzruszenia, wielkie przeżycia. I dzień jego odejścia do domu Ojca, nocne czuwania w kościołach, łzy i muzyka dzwonów. Przecież to tak niedawno, a już słychać wołania: winien jest! Odszedł, ale całe dziedzictwo swojej nauki pozostawił, więc skąd ta dzisiejsza niepewność i ta agresja poniżająca naród? Skąd niszczenie wystaw, pomników, nazw ulic? I tak niewiele głosów obrony, a przecież Wielki jest. Pięciomilionowy tłum wołał na placu św. Piotra: święty od zaraz, natychmiast święty! Może by jakiś Piłat przynajmniej umył ręce i stwierdził publicznie: nie znajduję w nim żadnej winy. Smutno, ale wierzę, że obudzi się nam ojczyzna, że będzie jeszcze u nas, jak należy, choć tych bolesnych porównań może być znacznie więcej.

    Popatrzmy na wieś i miasto. Podobno socjologowie odkryli, że młodzi Polacy osiedlający się w mieście wstydzą się swoich wiejskich korzeni. Smutni outsiderzy, ale to nie ich wina. Ucieczka od własnego dzieciństwa jest bolesna tak jak utrata domu, ale nie każdy ma dość odwagi, aby przeciwstawić się drwinom wypowiadanym pod adresem jego przodków. Pomogłaby tu historia, ale trzeba ją znać. Kiedyś to wieś dostarczała wzorców kulturowych, szlachecki dwór był wzorem polskiego domu, a do bohaterstwa, do heroizmu nawet nie trzeba było nikogo przekonywać, bo to była sprawa honoru.

    Tak naprawdę nie jest ważne, gdzie ogląda się wschody i zachody słońca, tylko czy się zauważa ich piękno. Ważne jest, czy chce się być człowiekiem prawdziwym, a ludzie wsi wiedzą, że więcej jest tych, którzy swoją wieś i swój wiejski rodowód kochają, niż tych, którzy chcą być uciekinierami od własnej kultury.

    Problem podziału na wieś i miasto jest sztuczny i wywoływany po to, aby ludzi dzielić, skłócać, budzić niechęć czy wpędzać w kompleksy. Może wtedy łatwiej przekonać, że dziś nie wolność, ale pieniądze bardziej się liczą, nie człowieczeństwo, mądrość, wiara i rozum (Dzwonek), wierność i odpowiedzialność, ale jakieś ideologiczne fanaberie wydumane na brukselskim bruku.

    Słowo ˝adwent˝ pochodzi z łaciny i tłumaczy się je jako oczekiwanie. Tegoroczny adwent jest nabrzmiały od problemów, więc i oczekiwań jest wiele. Najważniejsze jest jednak to, aby żyjąc, jak trzeba, nie zniszczyć wartości nadchodzących świąt. Jeśli odbierze się ludziom niedziele, czas na refleksję, odpoczynek i świętowanie, czym będą święta? Narodzi się Chrystus czy kolejny raz go ukrzyżujemy? Będziemy śpiewać polskie kolędy czy słuchać złowrogich wrzasków, niezrozumiałych i niczym nieuzasadnionych?

    We Francji młodzi katolicy wyszli na ulice, aby domagać się otwarcia kościołów. Chcą się modlić. To dobry znak. Pozwala wierzyć, że na folwark wróci człowiek. To tylko kwestia czasu - tak mówią wizjonerzy i mają rację. Świat bez człowieka żyjącego prawdą jest jak zniszczony przez szkodnika las - smutny, pozbawiony Bożego uśmiechu. Dziękuję za uwagę. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia