9. kadencja, 25. posiedzenie, 1. dzień (20-01-2021)

2. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o służbie zagranicznej (druk nr 877).

Poseł Paweł Zalewski:

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Obradujemy dziś nad projektem ustawy o służbie zagranicznej, kluczowej dla naszego bezpieczeństwa. Bo czym jest wojsko podczas wojny, tym jest dyplomacja podczas pokoju. Dyplomacja wymaga patriotyzmu, profesjonalizmu, poświęcenia i dyscypliny. Te cechy można osiągnąć jedynie dzięki długotrwałej pracy formacyjnej. Ona daje jej kompetencje i spójność. Patrząc wstecz, nie chcę lukrować. Znam wady i niedomagania naszej dyplomacji, jednak polska służba dyplomatyczna dobrze zasłużyła się ojczyźnie.

    Teraz, panie i panowie ze Zjednoczonej Prawicy, ten oczywisty dorobek nie tylko kwestionujecie, ale także omawianą ustawą chcecie zniszczyć. W myśl projektu ambasadorzy przestają być dyplomatami najwyższej rangi, swoistymi generałami dyplomacji, których funkcja jest ukoronowaniem kariery zawodowego dyplomaty. Natomiast rekrutacja na te stanowiska ma mieć charakter polityczny, podobnie jak nominacja ministra i wiceministrów. Pan minister powiedział, że to jest funkcja wynikająca z konstytucji jako polityczna. Panie ministrze, czy w takim razie polityczną funkcją są mianowani przez prezydenta sędziowie i generałowie? O czym pan mówi?

    Ambasadorem będzie można zostać z ulicy, byle uzyskać pozytywną ocenę politycznego Konwentu Służby Zagranicznej. Skąd, panie i panowie, weźmiecie u siebie ok. 100 kandydatów na ambasadorów?

    (Poseł Anna Paluch: Za waszych czasów...)

    Tak, w przeszłości były - pani poseł ma rację - przypadki nominacji spoza służby. Przede wszystkim w okresie po odzyskaniu niepodległości w roku 1989, ale wtedy budowaliśmy nową, niekomunistyczną dyplomację i to było zrozumiałe. Podobne - jednak jednostkowe - przypadki zdarzały się później. Mimo to kolejni ministrowie spraw zagranicznych utrzymali spójność służby, a nominaci spoza niej dostosowywali się do jej reguł.

    Zmiana nastąpiła w 2015 r., kiedy otworzyliście szeroko funkcje ambasadorskie na ludzi z zewnątrz. Wtedy przynajmniej szukaliście ludzi z tytułami naukowymi, bo one miały przykryć ich brak doświadczenia i umiejętności kierowania urzędami, którymi są ambasady. Jakie to dało efekty? Najbardziej znanym przykładem jest pan ambasador Przyłębski, znany z wypowiedzi, które zamknęły mu wszystkie drzwi w Berlinie. Takich przykładów jest więcej.

    Teraz chcecie, panie i panowie, z wyjątku uczynić regułę: szeregowców mianować generałami niemającymi doświadczenia i kwalifikacji. Owszem, zamiast profesjonalnej służby dyplomatycznej chcecie stworzyć dyplomatyczne pospolite ruszenie, a potem wysłać je na zaprawionych w bojach wiarusów Suworowa. Sami słusznie twierdzicie, że Rosja stanowi zagrożenie dla pokoju w naszej części Europy. Zobaczcie, jaką mają dyplomację. Znajdźcie chociaż jednego, panie ministrze, jednego politycznego nominata wśród jej kierownictwa z ministrem na czele i ambasadorów. To wszystko ludzie świetnie wykształceni, formujący się latami, mający pamięć instytucjonalną, co jest bardzo ważne.

    Chcecie stworzyć pospolite ruszenie, bo chcecie znacznie szerzej otworzyć dyplomację na niekompetentnych ludzi. Tworzycie co prawda służbę zagraniczną z jej stopniami dyplomatycznymi, drogą kariery, ale to wszystko fikcja, bo równolegle tworzycie lukę, która pozwala obsadzać stanowiska dyrektorskie i dyplomatyczne za granicą przez ludzi niekompetentnych, z zewnątrz, przez nominatów politycznych.

    Piszecie o tym w ocenie skutków projektu i to, co jest dotychczasowym osiągnięciem służby, czyli tę formację dyplomatyczną, nazywacie przesadną hermetycznością. Chcecie zatrudniać ludzi bez doświadczenia i wysyłać ich na placówki. To jak wysłać w bój żołnierza bez przeszkolenia. Co więcej, pan, panie ministrze, chce pozbawić się podstawowego instrumentu, jakim jest nadzór merytorycznego departamentu nad ambasadorem. Jak pan chce oceniać ambasadorów, nie mając takiej możliwości?

    Blokując karierę zawodowym dyplomatom, zniechęcacie ich do apolitycznej służby. Zachęcacie ich natomiast do politycznego związania się z wami, bo jedynie to umożliwia zostanie ambasadorem i zwiększa szansę awansu na dyrektora czy wicedyrektora departamentu. O to też chodzi w tym projekcie.

    Piszecie, że chcecie stworzyć apolityczną służbę zagraniczną, gdy mechanizmy, które uruchamiacie, skrajnie ją upolityczniają. Powstanie dyplomatyczne pospolite ruszenie PiS, niezdolne jednak do obrony interesów Rzeczypospolitej.

    Pani Marszałek! W imieniu Klubu Parlamentarnego Koalicja Obywatelska wnoszę o odrzucenie projektu o służbie zagranicznej w pierwszym czytaniu. Wnosimy o to (Dzwonek) po to, byśmy nigdy w wyniku jej przyjęcia nie przeżyli dyplomatycznej rzezi Pragi. Dziękuję bardzo. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia