9. kadencja, 25. posiedzenie, 1. dzień (20-01-2021)
2. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o służbie zagranicznej (druk nr 877).
Poseł Władysław Teofil Bartoszewski:
Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Lubię i cenię sobie pana ministra, ale ten projekt ustawy całkowicie nadaje się do odrzucenia w pierwszym czytaniu. I taki będzie wniosek naszej partii, Koalicji Polskiej - PSL.
Ten projekt przewiduje fundamentalne zmiany w organizacji służby zagranicznej. Części tego projektu są słuszne. Jest tutaj dobra klaryfikacja procedur, co prawda bardzo sztywna i nieelastyczna, ale przynajmniej jest to dobrze wyartykułowane.
Natomiast podstawowe cele tej ustawy są dwa. Po pierwsze, upolitycznić polską służbę zagraniczną w sposób niespotykany na kontynencie europejskim.
(Poseł Anna Paluch: Już była upolityczniona.)
Pani Poseł! Tak się składa, że najlepsze służby, nawet służba amerykańska, na którą wszyscy tutaj się powołują jako służbę naszego głównego sojusznika, w większości składają się z zawodowych dyplomatów, którzy zostają ambasadorami, a po odejściu są dalej ambasadorami, co ta ustawa im zabiera. Mieliśmy wielkie szczęście, że w naszym kraju mieliśmy dwóch wybitnych zawodowych dyplomatów: Daniela Frieda i Christophera Hilla. Obaj po przyjeździe do Waszyngtonu zostali tzw. assistant secretary of state, czyli jednymi z najwyżej postawionych, jednymi z pierwszej siódemki w Departamencie Stanu. I to są zawodowi dyplomaci. Mieliśmy ostatnio niezawodowego dyplomatę i skutek tego był dla pani partii mieszany, tak bym to określił. Dlaczego mamy tworzyć czysto polityczną służbę zagraniczną w sytuacji, kiedy żaden kraj europejski tego nie robi?
Rozumiem, że oprócz tego, że służba ma być upolityczniona, jest inny cel. Otóż ustawa ta stara się naprawić dysfunkcjonalność MSZ-etu w ostatnich 6 latach, ponieważ żaden minister nie radził sobie z obecnym dyrektorem generalnym służby zagranicznej. To jest rzeczywisty powód wprowadzenia tej ustawy, bo ta pozycja zostanie pominięta przez nowego szefa, którego chcecie powołać.
Otóż szef służby zagranicznej - zgodnie z tym, co państwo proponujecie w projekcie ustawy - ma mieć dość mizerne kwalifikacje zawodowe. Kryteria oceny tego stanowiska są bardzo niskie i tak też niestety będzie wyglądała sytuacja z nowo wybieranymi dyplomatami. Przypomina to okres słusznie miniony, kiedy po krótkim szkoleniu można było awansować. Nie matura, lecz chęć szczera, pani poseł, kiedyś się mówiło.
(Głos z sali: Tak było.)
I tak będzie, tak będzie, pani poseł. I przeciwko temu powinniśmy protestować.
Co do kryterium wieku mogę powiedzieć, że mój ojciec w wieku 68 lat został ambasadorem, a potem był dwukrotnie ministrem spraw zagranicznych. I przyzna pan minister, że nie był taki zły jako minister mimo swojego zaawansowanego wieku. Istniało wtedy otwarcie na nowe kadry, bo ja jako osoba doświadczona w biznesie zostałem powołany na radcę ministra w MSZ i przygotowywałem rozmaite notatki dla pana premiera Jarosława Kaczyńskiego. I mam powody, bym mógł uważać, że nie był niezadowolony. A więc to otwarcie wtedy istniało i nie należy tworzyć sztucznych bytów. Te zmiany w drastycznie negatywny sposób będą wpływać na poziom naszej kadry dyplomatycznej, o czym mówił już pan poseł Zalewski, i powinny być przez nas odrzucone w całości.
W 1604 r. angielski ambasador sir Henry Wotton powiedział: ambasador jest uczciwym człowiekiem, wysłanym za granicę, aby kłamać dla swojego kraju. Ale ja wolałbym, żebyśmy tego nie wprowadzali w życie w nowej służbie zagranicznej Rzeczypospolitej Polskiej. (Dzwonek) Pani marszałek, składam wniosek formalny o odrzucenie. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia