9. kadencja, 25. posiedzenie, 1. dzień (20-01-2021)

11. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o rozpatrywaniu reklamacji i sporów klientów podmiotów rynku finansowego oraz o Funduszu Edukacji Finansowej (druk nr 834).

Poseł Maciej Konieczny:

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Polska potrzebuje silnych mechanizmów ochrony interesów konsumentów. Wolny rynek nigdy tego nie załatwi. Podział na Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz niezależnego rzecznika finansowego ma sens. Co innego przeciwdziałanie nieuczciwym praktykom wielkiego biznesu i walka z nimi, a co innego reprezentowanie konkretnych pokrzywdzonych przez instytucje finansowe. Oba te działania państwa są niezbędne. Oba należy wzmocnić. Oba wymagają zupełnie innych narzędzi i zupełnie innego podejścia. Pytanie więc, dlaczego PiS chce zlikwidować niezależnego rzecznika finansowego. Odpowiedź jest niestety taka jak zawsze: chodzi o personalne wojenki na prawicy i chęć zagarnięcia pod siebie jak największej ilości kasy i wpływów. Lewica sprzeciwia się likwidacji przez PiS niezależnego rzecznika finansowego. Jeżeli jednak rząd będzie upierał się przy tym pomyśle, będziemy domagać się zwiększenia budżetu UOKiK-u, bo za nowymi zadaniami musi iść dodatkowe finansowanie.

    Planowana zmiana rzecznika odbędzie się oczywiście kosztem pracowników. Związkowcy z biura rzecznika finansowego mówią jasno: chodzi o faktyczną likwidację zakładu z pominięciem Kodeksu pracy. Osoby, które nie dostaną pracy w urzędzie, zostaną bez niczego - żadnych odpraw, żadnej ochrony. To skandaliczne standardy.

    Druga kwestia to Fundusz Edukacji Finansowej. Kolejne przydatne narzędzie i kolejne błędy. Rzetelna edukacja wymaga wszechstronności. Warto, aby w Radzie Edukacji Finansowej znaleźli się także przedstawiciele trzeciego sektora. Tego zabrakło. Zabrakło też stabilnego finansowania. Fundusz edukacji finansowany jest z kar, co oznacza, że nigdy nie wiadomo, ile dokładnie będzie wynosił jego budżet. Tak się nie da racjonalnie planować i działać, dlatego zaproponujemy stabilne działanie. Chcemy, żeby fundusz finansowany był ze zwiększonej o 10% składki na Komisję Nadzoru Finansowego.

    Nie zabrakło oczywiście absolutnego klasyku PiS-owskich regulacji - obniżenia wymagań. Dotyczy to osób prowadzących postępowania, rozstrzygających spory konsumenckie. Chodzi o zmniejszenie wymagań dotyczących doświadczenia - z 3 lat na 1 rok. Czemu nie bezpłatni stażyści? Tanie państwo to byle jakie państwo. Jeśli chcemy działających instytucji, to musimy dać im pieniądze na zatrudnianie fachowców.

    Tyle o samej ustawie, ale warto przy okazji porozmawiać o działaniu UOKiK-u. 723 mln kary wlepionej Biedronce robi wrażenie i bardzo dobrze. Wysokie kary to dobry sposób, żeby skutecznie chronić polskich producentów i konsumentów. Korporacyjny oligopol zawsze będzie wykorzystywał swoją dominującą pozycję kosztem małych firm i konsumentów. Nie ma co się z wielkimi cackać. Szkoda, że to wciąż wyjątek. W kwestii dzikiego rynku franczyz albo zupełnej bezkarności wielkich platform cyfrowych państwo albo nie chce, albo nie potrafi nic zrobić. Kwestia franczyz jest dla mnie szczególnie ważna. Blisko współpracuję ze Stowarzyszeniem Ajentów i Franczyzobiorców upominającym się o sprawiedliwość dla pokrzywdzonych i uregulowanie rynku. Nasłuchałem się naprawdę dramatycznych historii ludzi, którzy marzyli o tym, żeby prowadzić sklep. Ciężko pracowali, żeby szybko się zorientować, że czegokolwiek by nie zrobili, będą tonąć w długach. Ich pozycja bardziej przypomina pozycję niewolnika niż przedsiębiorcy. Mamy w Polsce dziesiątki tysięcy takich tragicznych historii. Bywa, że kończą się samobójstwami. Bo jaką pozycję ma zwykły człowiek wobec wielkiej sieci handlowej? Wielki biznes nie waha się wykorzystywać swojej przewagi, o czym mówi nawet zamówiony przez rząd raport prof. Rafała Adamusa. Chodzi o niejasne rozliczenia wewnętrzne, które nie spełniają żadnych standardów, zmiany warunków współpracy przez nienegocjowalne aneksy, przerzucanie maksimum kosztów na franczyzobiorcę, bez dania mu prawa do decydowania o czymkolwiek. Czy tak wyglądają relacje równych sobie stron? Oczywiście, że nie. Tymczasem państwo umywa ręce, skarbówka jest ślepa na nieprawidłowości, a Prawo i Sprawiedliwość jakoś nie może zabrać się za uregulowanie tego rynku, raz jeszcze stając po stronie wielkiego biznesu kosztem polskiego społeczeństwa. To trzeba zmienić. UOKiK musi mieć narzędzia do walki z nieuczciwymi praktykami franczyzodawców. Jeżeli rząd nie ma odwagi się tym zająć, to Lewica zgłosi potrzebne regulacje.

    W kwestii cyfrowych gigantów rządowi ewidentnie brakuje śmiałości, a mamy tu do czynienia z faktycznymi monopolami decydującymi o wielu sferach naszego życia z demokracją i wolnością słowa włącznie. Swoją drogą to zabawne, jak wczorajsi piewcy wolnego rynku z prawej strony nagle oburzają się na cenzurę wielkich prywatnych korporacji. Może jednak kapitalizm i demokracja nie współgrają ze sobą tak cudownie, jak to się państwu wydawało. Prawo i Sprawiedliwość stchórzyło przed Amerykanami w kwestii podatku cyfrowego, ale spokojnie, da się naprawić ten błąd. Lewica złożyła ustawę. Wystarczy ją poprzeć.

    (Poseł Janusz Korwin-Mikke: Ja nie jestem demokratą.)

    Rząd stchórzył w kwestii Ubera. To też trzeba naprawić. To jednak nie wystarczy. Musimy przestać traktować narzędzia cyfrowe, bez których nie da się już we współczesnym świecie funkcjonować, jak zwyczajną usługę. To już dawno jest kluczowa infrastruktura publiczna. Konieczne jest więc poszerzenie kompetencji UOKiK-u i naprawdę ostre regulacje. Do tego jednak rząd PiS musiałby naprawdę powstać z kolan, a na to się niestety nie zanosi. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia