9. kadencja, 25. posiedzenie, 2. dzień (21-01-2021)
13. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Spraw Zagranicznych o rządowym projekcie ustawy o służbie zagranicznej (druki nr 877 i 904).
Poseł Krystian Kamiński:
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Wczoraj, dzisiaj właściwie, Komisja Spraw Zagranicznych skończyła swoje obrady. I wiedzą państwo co? Z druku, który mieliśmy wczoraj, praktycznie nie ma ani jednego artykułu, który pozostał w tym stanie. Miał to być wasz przykładowy projekt, który zmienia rzeczywistość, który zmienia naszą dyplomację, który stawia polską politykę zagraniczną w świetlanej przyszłości. I wiecie co? Praktycznie ani jeden artykuł nie został nietknięty.
Biuro Legislacyjne miało wątpliwości odnośnie do każdego artykułu, do każdej waszej poprawki. Mało, odnośnie do jednej poprawki powiedziano, że jest niezgodna z konstytucją. I co powiedzieliście? My wiemy lepiej, my wiemy lepiej, co jest w konstytucji.
(Poseł Paweł Zalewski: Tak było.)
7 godzin obradowania nad 70 artykułami. Nie potrafiliście ich dobrze sformułować. Te artykuły są bardzo niechlujne, bardzo niechlujnie jest dobrane słownictwo, wiele rzeczy jest w nich całkowicie niespójnych. Nie rozumiem, dlaczego nie mogliście przygotować czegoś dobrego. I dlaczego musieliśmy tak szybko procedować? Dlaczego wczoraj było pierwsze czytanie i dzisiaj już było wyznaczone sprawozdanie komisji? Dlaczego nie można było spokojnie nad tym wszystkim procedować? Zresztą samo Biuro Legislacyjne powiedziało, że nie miało czasu zapoznać się z tym wszystkim, a już waszych poprawek to nawet nie miało czasu przeczytać. Po prostu chcecie zawłaszczyć, i to w bardzo szybki sposób, cały dział spraw zagranicznych. I naprawdę, jeśli ktoś przeczytał wczorajszy druk, to może go wyrzucić do kosza, bo dzisiejszy druk jest całkowicie inny.
Kolejna sprawa. Poprawka, moja w tym wypadku, odnośnie do ambasadorów oraz stałych przedstawicieli przy organizacjach międzynarodowych. Chcieliśmy wykreślenia punktu, który mówi o tym, że ambasador bądź stały przedstawiciel nie musi posiadać wyłącznie polskiego obywatelstwa. Chcieliśmy doprowadzić do tego, co byłoby normalne, że nasz ambasador jest przedstawicielem tylko naszego państwa. To dotyczy chociażby dyplomatów zawodowych, w przypadku których w art. 14 jest właśnie taki punkt, że posiadają wyłącznie obywatelstwo polskie. I co państwo powiedzieli? Nie, nie możemy dyskryminować innych osób. No to jest pytanie, co jest ważniejsze, czy interes państwa polskiego, czy jakieś podejście niedyskryminujące. Zresztą sami złożyliście poprawkę, która wykluczyła art. 22, który mówił o tym, że członek służby zagranicznej nie może pełnić obowiązku w placówce zagranicznej w państwie, którego obywatelstwo posiada jego małżonek. Byłoby to przecież całkowicie logiczne, bo tu konflikt interesów jest aż nadto oczywisty. I co powiedzieliście? W naszym przypadku może to wystąpić. Tak po prostu rozumiałem waszą całą argumentację w tym zakresie.
Zresztą, mówię, nie było artykułu, którego byście nie poprawiali, i to nawet nie waszymi rękoma, tylko rękoma posła Fogla, który się, mam ważenie, po prostu podłożył i zgłaszał wasze poprawki, bo niemożliwe, żeby do ustawy, która ma 70 artykułów, wprowadził naraz 20 własnych poprawek, i to bardzo szczegółowych.
Tak że jest to całkowity bubel, nie poprawi on kompletnie nic w naszej dyplomacji. Mało. Sami teraz już nie wiecie, co w nim jest, ponieważ nie byliście w stanie - i jestem o tym święcie przekonany - przeczytać tego po poprawkach. Nie wiecie, nad czym debatujemy, nikt z nas nie wie, nad czym debatujemy. Nie wiemy, jak to się skończy. Jeśli to ma być dokument, który naprawi naszą dyplomację, to ja mam bardzo wielkie wątpliwości. I o ile byłem na początku umiarkowanie sceptyczny, o tyle teraz już nie jestem umiarkowanie sceptyczny; jestem święcie przekonany, że ten dokument nic dobrego nie wniesie do naszej dyplomacji.
I o ile wczoraj minister Rau twierdził, że nie odnosimy się merytorycznie, to szkoda, że nie był właśnie na posiedzeniu Komisji Spraw Zagranicznych, gdzie przez 7 godzin merytorycznie tłukliśmy ten dokument. A co z tego wynikało? Odpowiedzi zadowolonego z siebie wiceministra i posła PiS-u, że oni wiedzą wszystko lepiej. Tam nie było argumentacji, że coś może jest inaczej. Nie, my wszystko wiemy lepiej. I to nie tylko wobec nas, posłów, którzy zgłaszaliśmy uwagi, ale również wobec Biura Legislacyjnego. Co tam panowie wiedzą. Panowie tylko jakieś tam prawo ukończyli. My wiemy lepiej, co jest w konstytucji, co można zrobić, a czego nie.
Jest to rozwalanie polskiej dyplomacji i na pewno nie przysłuży się to niczemu dobremu. Nawet jeśli jakiekolwiek zamiary były dobre, to zostały one tak przedstawione, że dzisiaj jest to kompletnie nieakceptowalne. Nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek mógł za tym dokumentem zagłosować. Dziękuję. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia