9. kadencja, 26. posiedzenie, 1. dzień (24-02-2021)

4. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy - Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw (druk nr 911).

Poseł Franciszek Sterczewski:

    Szanowny Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Przepisy dotyczące hulajnóg elektrycznych od dawna wymagają uporządkowania. Jest to problem zwłaszcza w większych miastach, gdzie ten środek transportu stał się w ostatnich latach niezwykle popularny dzięki wypożyczalniom komercyjnym. Dotychczasowa sytuacja prawna była niejasna, wiele przepisów po prostu nie istniało, na skutek czego część sądów traktowała hulajnogi elektryczne jak motorowery. Z reguły jednak w naszych miastach hulajnogami jeździ się po chodnikach bez żadnych ograniczeń. To naraża na niebezpieczeństwo nie tylko kierujących hulajnogami, ale także wszystkich uczestników ruchu. Nikt nie kwestionuje tego, że Prawo o ruchu drogowym wymaga poprawek uwzględniających ten środek transportu, jednak wszelkie zmiany powinny być wprowadzane z głową, zwłaszcza gdy dotyczą obszaru, od którego zależy nasze życie i zdrowie. Zaproponowane przez rząd regulacje są jednak na tyle nieprecyzyjne i nieczytelne, że jeśli nie zostaną poprawione, nie tylko nie rozwiążą dotychczasowych problemów, ale także stworzą kolejne.

    Projekt ustawy wprowadza dwie nowe kategorie pojazdów: hulajnogi elektryczne oraz urządzenia transportu osobistego. Co ciekawe, urządzenia transportu osobistego zostały wymyślone przede wszystkim po to, żeby regulować kwestię hulajnóg elektrycznych, ale rząd stworzył taką ich definicję, która hulajnogi wyklucza. To pokazuje, jak chaotycznie jest tworzone prawo. Po zmianach kierujący hulajnogami elektrycznymi mają się poruszać po drogach dla rowerów. Jeżeli takiej drogi nie ma, są zobowiązani jeździć po jezdni pod warunkiem, że maksymalna dozwolona prędkość nie przekracza 30 km/h. Gdy prędkość jest wyższa, wówczas mają jeździć chodnikami. W praktyce oznacza to, że w bardzo wielu miejscach, wszędzie tam, gdzie nie ma dróg dla rowerów, a dozwolona prędkość jest wyższa niż 30 km/h, hulajnogi wciąż będą jeździć po chodnikach, a więc będą narażać na niebezpieczeństwo wszystkich pieszych. Teoretycznie kierujący hulajnogą powinien jechać po chodniku z prędkością pieszego, wiemy jednak, że przy takim stanie egzekucji przepisów w naszym kraju będzie to fikcja. Natomiast urządzenia transportu osobistego, a więc deskorolki elektryczne czy segwaye, będą poruszać się po drogach dla rowerów, a w razie ich braku po chodnikach.

    Panie ministrze, dlaczego na ulicy, przy której nie ma drogi dla rowerów, a dopuszczalna prędkość przekracza 30 km/h, jadące rowerem dziecko ma obowiązek jechać jezdnią, a stukilogramowy mężczyzna na hulajnodze czy segwayu będzie jechał chodnikiem? To absurd.

    Jednak pomysłodawcy ustawy poszli o krok dalej i do projektu dodali jeszcze urządzenia wspomagające ruch. Spójrzmy, jaka jest definicja zaproponowana w ustawie: urządzenie lub sprzęt sportowo-rekreacyjny przeznaczone do poruszania się osoby w pozycji stojącej, napędzane siłą mięśni. To wszystko, zaledwie kilka słów. Definicja jest na tyle nieprecyzyjna, że do urządzeń wspomagających ruch można zaliczyć np. kijki do nordic walkingu, balkonik seniora, chodzik dla dziecka czy szczudła. W tej definicji mieszczą się nawet buty do biegania.

    (Głos z sali: To jest bardzo dobry pomysł.)

    Pan minister się śmieje, ale wydaje mi się, że sprawa bezpieczeństwa ruchu drogowego wcale nie jest śmieszna.

    W konsekwencji do dotychczasowych dwóch kategorii uczestników ruchu znanych z kodeksu drogowego, a więc pieszego i kierującego, nagle dodany został użytkownik urządzenia wspomagającego ruch. Taki użytkownik będzie mógł wybrać, zdecydować, czy poruszać się po chodniku, czy po drodze dla rowerów. Taka dowolność przewidziana w projekcie ustawy jest zadziwiająca i powodować może wiele trudności w egzekwowaniu przepisów. Kierujący pojazdami muszą stosować się do znaków drogowych, a według projektu ustawy użytkowników urządzeń wspomagających ruch nie obowiązuje prawie nic. Jadąc drogą dla rowerów, nie będą musieli np. sygnalizować zamiaru skrętu, a nawet mieć oświetlenia w nocy. To jest poważny problem. Panie ministrze, dlaczego (Dzwonek) - ostatnie zdanie - 8-letnie dziecko jadące rowerem pod opieką dorosłego nie może korzystać z drogi dla rowerów i musi jechać chodnikiem, ale to samo dziecko na rolkach czy hulajnodze będzie mogło poruszać się po drodze na rowerów?

    W imieniu Koalicji Obywatelskiej rekomenduję skierowanie projektu do dalszych prac w Komisji Infrastruktury. Dalsze poparcie uzależniamy od przebiegu prac nad ustawą. Apeluję o usunięcie w całości absurdalnych przepisów dotyczących urządzeń wspomagających ruch oraz o zlikwidowanie podziału na hulajnogi elektryczne i urządzenia transportu osobistego. Ruch tych urządzeń powinien być regulowany takimi samymi przepisami ruchu drogowego, jakie dzisiaj dotyczą rowerów. Dziękuję. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia