9. kadencja, 26. posiedzenie, 1. dzień (24-02-2021)

4. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy - Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw (druk nr 911).

Poseł Karolina Pawliczak:

    Szanowny Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Przede wszystkim nasuwa się pytanie, dlaczego tak późno. Od dłuższego czasu narastała bowiem ogromna potrzeba prawnego uregulowania i zmian w prawie o ruchu drogowym w zakresie statusu urządzeń wspomagających ruch, hulajnóg elektrycznych i innych urządzeń transportu osobistego. Już na początku 2019 r. miała być nowelizowana ta ustawa i do dziś w sumie nie otrzymaliśmy odpowiedzi, dlaczego ten proces legislacyjny tak długo trwał - ponad 2 lata. Brak tak ważnych regulacji stwarzał bowiem realne i bardzo poważne zagrożenie bezpieczeństwa na drogach i chodnikach. Ile osób musiało ucierpieć, zanim wreszcie pomyślano, że czas uregulować tę jakże ważną sprawę? Statystyki wskazują, że poszkodowanych w wypadkach na hulajnogach, w tym bardzo ciężko, może być nawet kilkadziesiąt osób miesięcznie. Rosły również oczekiwania społeczne, kiedy na drogach, ścieżkach rowerowych czy chodnikach dochodziło do niebezpiecznych wypadków z udziałem kierujących tym elektrycznym sprzętem. Dlatego dobrze, że wreszcie rozpoczyna się proces legislacyjny zmierzający do uregulowania tych kwestii, choć proponowane przepisy nie są idealne.

    To niestety nie pierwszy raz, kiedy państwo nie nadążyło za nowinkami życia publicznego, a legislacja została w tyle za techniką. Na szczęście mamy samorządy, na które w sytuacji, gdy państwo nie nadąża, zawsze można liczyć, samorządy, które wzięły sprawy w swoje ręce i radzą sobie, jak mogą, porządkując ten legislacyjny chaos.

    Warto tutaj zwrócić uwagę na tzw. porzucone hulajnogi oczekujące na kolejnego użytkownika. To nie tylko problem estetyczny, ale przede wszystkim ma to niekorzystny wpływ na bezpieczeństwo wszystkich uczestników ruchu drogowego w szerokim znaczeniu. Wiele miast w Polsce zdecydowało się dla bezpieczeństwa pieszych, jak i użytkowników tych urządzeń wprowadzić konkretne kroki - hulajnogi i inne urządzenia transportu osobistego pozostawione na publicznych chodnikach, ścieżkach rowerowych czy zieleńcach potraktowano w myśl obowiązujących przepisów jako mienie porzucone. W konsekwencji ich ustaleni właściciele byli wzywani do odbioru sprzętu, a także do uiszczania opłaty administracyjnej. W wielu miejscowościach Polski zdecydowano się również zorganizować specjalne parkingi dla hulajnóg, czyli miejsca, gdzie będzie można bezpiecznie pozostawić tego typu pojazd. Na chwilę obecną parkingi dla hulajnóg stanowią wydzielone i obrysowane linią miejsca na chodnikach.

    Przykładem bałaganu prawnego w tych sprawach były również sytuacje, gdy ewidentnie do kolizji przyczynił się użytkownik hulajnogi, a trudno było już na etapie ewentualnego mandatu wskazać, czy należy tutaj stosować przepisy o rowerach, o motorach czy może jeszcze inne. Nawet jeśli sprawa trafiała na wokandę sądową, nie zawsze oznaczało to jednolite orzecznictwo w tym aspekcie, ponieważ brak było konkretnych przepisów, które nakazywałyby, jak postrzegać hulajnogi elektryczne w świetle prawa. Ponadto przedsiębiorcy pozostawiający hulajnogi w różnych miejscach czynili to bez zgody zarządcy dróg. Następstwem odnotowania tego rodzaju spostrzeżeń było wystosowanie przez Zarząd Dróg Miejskich do ministra infrastruktury oficjalnego stanowiska w kwestii uregulowania zagadnień wypożyczalni hulajnóg elektrycznych. Cel jest taki, by przedsiębiorca wypożyczający hulajnogi zobowiązany był do zawarcia z zarządcą dróg umowy, która będzie regulowała ich działalność w przestrzeni publicznej. Jaka była reakcja ministerstwa, tego nadal nie wiemy.

    Projekt ustawy wprowadza co prawda obowiązek pozostawienia hulajnogi elektrycznej na chodniku w przeznaczonym do tego miejscu wyznaczonym przez zarządcę drogi, w przypadku braku takiego miejsca pozostawienie pojazdu na chodniku będzie możliwe tylko przy jednoczesnym spełnieniu określonych warunków, ta kwestia jednak w naszej ocenie wymaga bardziej przejrzystego i precyzyjnego uregulowania. Należy również bardzo poważnie zastanowić się nad tym, czy minimalny wiek dzieci użytkujących elektryczne hulajnogi nie powinien jednak zostać podwyższony - zamiast 10., do 12. roku życia, nawet pod opieką dorosłych, bowiem na pewno nie należy jazdy na tym urządzeniu porównywać do jazdy na rowerze. Wnioskowały o to również organizacje pozarządowe. Mniemam, że taką dyskusję przeprowadzimy na najbliższym posiedzeniu Komisji Infrastruktury.

    Reasumując (Dzwonek), Lewica poprze niniejszy, tak długo wyczekiwany projekt ustawy w ramach składanych poprawek w imię bezpieczeństwa w ruchu drogowym zarówno pieszych, jak i użytkowników wszystkich urządzeń transportu osobistego. Dziękuję. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia