9. kadencja, 26. posiedzenie, 1. dzień (24-02-2021)

13. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Infrastruktury o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o transporcie drogowym (druki nr 908 i 948).

Poseł Dobromir Sośnierz:

    Kolejne nikomu niepotrzebne grzebanie w ustawie. Jednym ze skutków ubocznych uczestnictwa w Unii Europejskiej jest właśnie zdwojenie biegunki ustawodawczej charakterystycznej dla wielu krajów, w tym mającej bogate tradycje i u nas. O tym się zwykle nie mówi przy wymienianiu różnych bilansów korzyści i nieszczęść spadających na nas ze strony Unii Europejskiej, a zawsze warto o tym pamiętać.

    Ustawa o transporcie drogowym weszła w życie w 2001 r. Zmieniano ją od tego czasu 90 razy, czyli częściej niż raz na kwartał. A to jest tylko jedna z tysięcy obowiązujących w Polsce ustaw, które obywatele muszą mniej lub bardziej znać. No i tak serio, zastanówcie się, jak od strony obywatela wygląda funkcjonowanie w tym gąszczu ciągle zmieniających się przepisów. Dlaczego nie uchwalamy takiej zmiany raz na kadencję, tylko uchwalamy raz na kwartał?

    Wiecznie w czymś grzebiecie. Nie ma dnia, żeby jakaś nowa ustawa nie weszła w życie. Jak nie rząd, to Unia; jak nie Unia, to rząd. Sama regulacja to oczywiście coś, czego nie potrzebujemy, kolejny biurokratyczny system, który chce teraz zbierać więcej danych, obiecując bardzo enigmatyczne korzyści.

    Uzasadnienie wspomina, że podniesie to bezpieczeństwo i zapewni nam w ogóle lepszy, sprawiedliwszy świat, lepszą konkurencję. Ale słyszymy to jak zawsze przy każdej ustawie. A gdzie są dowody? Uzasadnienie prześlizguje się samymi ogólnikami po temacie efektów wdrożenia tego rozporządzenia w innych krajach, a przecież chętnie byśmy poczytali, jak to tam już wzrosło to bezpieczeństwo, tam gdzie już to rozporządzenie wdrożono.

    Chętnie bym zobaczył liczby, jak to wreszcie etaty urzędników, nowe biurka, nowe komputery, nowe serwery przyniosły wymierne korzyści, rozwiązały efektywnie problem, który sobie postawiono w regulacji, a nie poszły tylko na przejedzenie. Bo zwykle z tych kontroli nic nie wynika. Wszyscy wszystko kontrolują, nikt za nic nie odpowiada, kontrole się po prostu odbębnia ku utrapieniu obywateli, a korzyści z tego są tylko na papierze. Tak jak chociażby w tych papierkach, które zbiera się na granicy, w niektórych krajach stale, w niektórych tylko podczas większej epidemii. Teraz u nas też się kolekcjonuje takie papierki, że podróżny wypełnia, gdzie przyjeżdża, do kogo się udaje. Nikt tego później nie sprawdza, wpisać tam można cokolwiek, żadnych korzyści z tego nie ma. Jest to tylko zbieranie zbędnej makulatury. I tak wygląda większość tych pomysłów.

    Dzisiaj już też kilka takich projektów było omawianych na tej sali i to jest kolejny, kiedy zbieramy dane, żeby zbierać. Tak naprawdę w większości przypadków kompletnie nic z tego nie wynika. Tak że ja chciałbym poznać te korzyści, które już nastąpiły w innych krajach, chyba że jesteśmy pierwsi, którzy to wdrażamy, a jak jesteśmy pierwsi, to nie wiem, czemu się tak wychylamy, bo z tego uzasadnienia jednoznacznie nie wynika, czy w ogóle gdzieś to już wdrożono, czy jeszcze nie. Tak że ja chętnie usłyszę o tym, jak to wyglądało.

    My chętnie będziemy głosować, kiedy będziemy kasować jakieś przepisy, usuwać jakieś regulacje, zmniejszać biurokrację, a jak chcecie dokładać do pieca regulacyjnego, to bez nas. Dziękuję.


Przebieg posiedzenia