9. kadencja, 26. posiedzenie, 1. dzień (24-02-2021)
18. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko oraz niektórych innych ustaw (druki nr 939 i 959).
Poseł Anita Sowińska:
Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt przedstawić stanowisko klubu parlamentarnego Lewicy w sprawie rządowego projektu ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko. Ta ustawa jest bardzo istotna dla każdego obywatela i każdej obywatelki. Są dwa główne powody. Pierwszy powód to jest nasz wpływ albo jego brak na decyzje inwestycyjne. Obecnie obywatele i obywatelki są bezbronni w starciu z państwem, ponieważ nie mają faktycznej możliwości zaskarżania decyzji o budowie uciążliwych inwestycji, np. ze względu na odór, hałas czy dewastację środowiska.
Jesteśmy pozbawieni narzędzi prawnych. Urzędnik i inwestor mogą wszystko, a obywatel nie może prawie nic. Nikt z nami nie rozmawia i nie przejmuje się również, jakie mamy zdanie.
Drugi powód to wydatkowanie publicznych pieniędzy. Chcemy, aby nasze pieniądze, w tym pieniądze z Unii Europejskiej, były wydawane na te inwestycje, które służą nam, społeczeństwu, a także środowisku. Nie chcemy dalszej dewastacji środowiska, bo to zagraża naszemu bytowi i obniża naszą jakość życia.
Założeniem tej ustawy było dostosowanie polskiego prawa do prawa unijnego w zakresie wpływu społeczeństwa na ochronę środowiska. Komisja Europejska miała wiele zastrzeżeń, które przedstawiła w uzasadnionej opinii z marca 2019 r., i jeśli Polska nie podjęłaby działań naprawczych, sprawa trafiłaby do TSUE.
Tyle założenia. A jaka jest rzeczywistość? Celowo bądź nie przepisy tej ustawy są tak skonstruowane, że na pierwszy rzut oka wszystko wygląda dobrze, ale jak się im przyjrzeć z bliska, okazuje się, że są one martwe. Nadal państwo po prostu nas oszukuje. Nadal ktoś może zdecydować o budowie kurnika w odległości 100 m od twojego domu, drogi przez środek parku narodowego czy elektrowni jądrowej blisko twojego domu i na nic zdadzą się twoje protesty. Przykładem złej konstrukcji prawa są terminy. Teoretycznie obywatel może odwołać się od decyzji, ale praktycznie terminy są tak skonstruowane, że nakładają się na siebie i urzędnik może pozbawić każdego możliwości odwoławczej. Takich kwiatków w tej ustawie jest więcej.
Te i inne błędy prostujemy w naszych poprawkach, które dzisiaj złożymy. Chcę podkreślić, że przygotowaliśmy je wspólnie ze stroną społeczną, w szczególności z Pracownią na rzecz Wszystkich Istot - jestem głęboko wdzięczna ekspertkom i ekspertom z tej organizacji - ale również z partiami politycznymi z opozycji, przede wszystkim z Zielonymi i PO. To pokazuje, że potrafimy współpracować, że środowisko jest naszym dobrem wspólnym. Nasze poprawki są na tyle istotne, że bez nich ta ustawa będzie fikcją, będzie listkiem figowym dla Komisji Europejskiej.
Na koniec jeszcze powiem o procesie legislacyjnym... Przepraszam, już kończę. Jedno jest pewne: ta ustawa nie stanowi prawidłowej transpozycji dyrektywy EIA do prawodawstwa krajowego, dlatego zwracam się do Wysokiej Izby z prośbą o poparcie naszych poprawek. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia