9. kadencja, 26. posiedzenie, 1. dzień (24-02-2021)

19. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Kultury i Środków Przekazu o poselskim projekcie uchwały w sprawie uczczenia 50. rocznicy zwycięskiego strajku łódzkich włókniarek (druki nr 906 i 940).

Poseł Sprawozdawca Iwona Śledzińska-Katarasińska:

    Dziękuję bardzo, panie marszałku.

    Postaram się mówić jak najkrócej, ale przyznaję, że wolałabym, żeby ten temat tu wybrzmiał i żeby poświęcono mu nie za mało czasu.

    Z poczuciem ogromnej satysfakcji prezentuję Wysokiemu Sejmowi projekt uchwały w sprawie uczczenia 50. rocznicy zwycięskiego strajku łódzkich włókniarek. Jest to uchwała, która jest hołdem dla kilkuset tysięcy kobiet: umęczonych, schorowanych, zmaltretowanych, w kieracie codziennej strasznej, przerażającej pracy, kobiet, które 50 lat temu w ciągu 6 dni zastrajkowały, przeciwstawiły się ówczesnej, komunistycznej władzy PRL i ten strajk wygrały. 50 lat temu to był wygrany strajk i wygrały go łódzkie włókniarki.

    Strajk wybuchł 10 lutego 1971 r. Jeszcze pamięć o przerażeniu i strachu po grudniowej masakrze na Wybrzeżu była bardzo świeża, ale władza po tym grudniu niczego się nie nauczyła. Myślała, że już jak spacyfikowała, pozabijała, to będzie spokój. Podwyżki cen żywności, bo właśnie z tego powodu cała ta batalia się zaczęła, pozostały, a najniższe uposażenia nie zostały podniesione, a wszystkie obietnice nowo wybranego pierwszego sekretarza PZPR Edwarda Gierka okazały się po prostu kłamstwem. I to oszustwo, kolejne przecież, sprawiło, że 130 tys. pracowników łódzkiego przemysłu lekkiego - włókniarek, tkaczek, z wykończalni - a głównie, w 80%, były to kobiety, zobaczyło na swoich paskach z wypłatami kwoty niższe o 200-300 zł niż poprzednio. Więc nie dość, że zarobków nikt im nie podniósł, to jeszcze im je obniżono. Zatrzymano maszyny w Zakładach Przemysłu Bawełnianego im. Juliana Marchlewskiego. To kobiety zatrzymały maszyny i namówiły do zrobienia tego samego swoich kolegów majstrów, bo od maszyn w takich zakładach byli zawsze majstrowie mężczyźni. I tak było 10 lutego, a 14 lutego w Łodzi strajkowało już 55 tys. pracowników przemysłu lekkiego z 33 zakładów pracy. Najpierw próbowano to rozbroić na miejscu, potem przyjechała delegacja rządowa - oczywiście zgromadzono tabuny wojska i milicj. Ale to nie pomagało. Strajk trwał. Przyjechał premier Jaroszewicz, myślał, że na pewno kto jak kto, ale on rozbroi ten bunt. Nie rozbroił, ani w zakładach przemysłu bawełnianego Marchlewskiego, ani w zakładach Obrońców Pokoju. Te dzielne dziewczyny powiedziały: nie, i pan premier jak niepyszny wrócił do Warszawy. Nie odważono się użyć wojska i milicji, a dziewczyny wiedziały, że nie mogą wyjść z zakładu pracy. Nie wyprowadzono strajku na ulicę i to było zwycięstwo.

    15 lutego późnym wieczorem ogłoszono decyzję Rady Ministrów o powrocie z dniem 1 marca do cen sprzed grudnia 1970 r. Łódzkie włókniarki wygrały. Przeczytam tylko ostatnie zdanie tej uchwały: ˝Sejm Rzeczypospolitej Polskiej w 50. rocznicę tego zwycięskiego strajku wyraża szacunek i podziw dla odwagi, rozwagi i determinacji łódzkich włókniarek - dzielnych i mądrych (Dzwonek) bohaterek polskiej drogi do demokracji i niepodległości˝. Dziękujemy wam po 50 latach i pamiętamy. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia