9. kadencja, 26. posiedzenie, 2. dzień (25-02-2021)

36. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy - Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (druk nr 899).

Poseł Krzysztof Śmiszek:

    Szanowna Pani Marszałek! Pani Minister! Wysoka Izbo! W imieniu Koalicyjnego Klubu Parlamentarnego Lewicy mam zaszczyt przedstawić stanowisko w sprawie projektu ustawy o zmianie ustawy - Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw, druk nr 899.

    Stało się już tradycją projektów rządowych wychodzących z Ministerstwa Sprawiedliwości, że przy okazji potrzebnych zmian, w tym przypadku dotyczących sprzedaży nieruchomości w drodze licytacji elektronicznych, które i tak wymagają poprawy, bo roi się tam od błędów i nieścisłości, wprowadza się tylnymi drzwiami, niejako przy okazji, takie zmiany, które ani z konstytucją, ani z podstawowymi standardami państwa prawa nie mają nic wspólnego. Oczywiście robi się to poprzez co? Poprzez ustawę COVID-ową. Bo po co pracować w sposób normalny i porządny w sensie legislacyjnym? Traktujecie ustawę COVID-ową jak worek, do którego można wrzucić wszystko. W mętnej wodzie łatwiej się łowi ryby, prawda?

    Mamy w tym projekcie do czynienia z absolutnym miszmaszem: komornicy, sprzedaż elektroniczna, rozpoznawanie spraw cywilnych, administracyjnych, a także, o zgrozo, delegowanie sędziów. Wszystko w jednym projekcie ustawy. Mamy oczywiście do czynienia ze złamaniem podstawowej zasady techniki prawodawczej, czyli zakazu regulowania w jednym akcie prawnym zagadnień odległych od siebie podmiotowo albo przedmiotowo. Traktujecie projekty ustaw jak worek, do którego wrzucacie wszystko, co jest wam aktualnie potrzebne do uregulowania. Szkoda jeszcze, że nie ma tam przepisów z Prawa wodnego albo rodzinnego prawa materialnego, byłoby do kompletu.

    Projekt ustawy stawia na głowie zasadę postępowania cywilnego, jaką jest jawność. Wy robicie z jawności wyjątek. Posiedzenia niejawne staną się regułą. Odbywane teraz tzw. posiedzenia odmiejscowione, czyli za pomocą elektronicznych systemów łączności, będą rzadkością, a kierowanie spraw na posiedzenia niejawne stanie się regułą. O co w tym wszystkim chodzi? Powołujecie się na konieczność ochrony zdrowia, bezpieczeństwa publicznego w stanie epidemii albo w stanie zagrożenia epidemią, a także rok po jego ustaniu. Ale przecież wszyscy wiemy, że jest to tylko zasłona dymna. To może od raz wprowadźmy sądy kapturowe i niech obywatele dowiadują się o wyrokach z informacji wywieszonej na tablicy sądu, i w sądzie wszystko będzie w porządku. Zresztą podobne regulacje wprowadzacie w postępowaniu administracyjnym.

    Rząd uzasadnia, że potrzeba wprowadzenia jak najszerszego stosowania proponowanych przepisów jest podyktowana postępującą pandemią. To jak to jest - wygrywamy z tą pandemią, czy nie wygrywamy? Jak trzeba siać rządową propagandę, to wygrywamy, a jak trzeba ograniczyć obywatelowi prawo do sądu, to posługujecie się argumentem pandemii.

    Projekt zawiera też dziwaczne sformułowania dotyczące postępowania ze skargami kasacyjnymi przed Sądem Najwyższym. Z jednej strony wprowadzacie przepis, który nakłada na Sąd Najwyższy bezwzględne związanie sądu wnioskiem o rozprawę. Z drugiej strony zostawiacie przepis, który przecież stanowi od lat, że rozprawa jest wyjątkiem, a zasadą jest postępowanie niejawne. Nie dość, że haniebne propozycje, to jeszcze totalne partactwo.

    Absolutną zgrozę budzą propozycje przepisów dotyczących zasady orzekania przez sądy cywilne zarówno w I, jak i w II instancji w składzie jednego sędziego, z małymi wyjątkami. To może przypomnijmy sobie podstawowe reguły postępowania kontrolnego i po co są wieloosobowe składy. Są one po to, żeby można było wnikliwiej zbadać sprawę, żeby była realizowana tzw. zasada kilku par oczu, żeby zagwarantować stronie rzetelność postępowania i ostatecznie zagwarantować realizację prawa do sądu i do sprawiedliwego wyroku.

    Projekt także wprowadza możliwość, i to natychmiastową, korespondencji elektronicznej pomiędzy sądem a pełnomocnikami. Bez przygotowania, bez konkretnego i specjalnie zaprojektowanego do tego systemu. Po prostu sąd wysyła maila, a ty, pełnomocniku, masz pecha, gdy informacja wpadnie do spamu, bo korespondencja zostanie uznana za doręczoną. A że przez lata nie wypracowano porządnego systemu doręczeń elektronicznych - tym gorzej dla doręczeń. Zbigniew Ziobro mówi, że doręczone to doręczone.

    Biorąc to wszystko pod uwagę, klub Lewicy będzie głosował przeciwko temu projektowi. Składam wniosek o odrzucenie tego projektu już w pierwszym czytaniu. Tego po prostu się już nie da naprawić. Dziękuję bardzo. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia