9. kadencja, 26. posiedzenie, 2. dzień (25-02-2021)
36. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy - Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (druk nr 899).
Poseł Krzysztof Bosak:
Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Pandemia stała się pretekstem do zmieniania wszystkich reguł w naszym państwie. Widać, że nie omija ona Kodeksu postępowania cywilnego. Skupię się przy ocenie tego projektu na dwóch aspektach. To, po pierwsze, perspektywa utajniania rozpraw i redukcji składów do składów jednoosobowych, a więc kwestia praworządności i prawa do sądu. Druga sprawa to robiona w ogromnym pośpiechu - wygląda to na całkowitą improwizację - cyfryzacja czy przejście na elektroniczną komunikację w organizacji sądownictwa i komunikacji ze stronami.
Zacznę od tej pierwszej rzeczy. Zgodnie z zaproponowaną nowelizacją aż 84% spraw w polskich sądach może być niejawnych. Projekt pozwala wprowadzać niejawność według uznania sądu. W posiedzeniach niejawnych będą mogły uczestniczyć tylko osoby, które sąd wezwie. Ani strony, ani prawnicy, ani publiczność nie będą mieli możliwości udziału, chyba że na specjalne zaproszenie sądu. To wszystko wygląda na rażące ograniczenie prawa stron postępowania.
Jawność postępowania dla stron i publiczności jest jedną z fundamentalnych zasad procesu sądowego, obowiązującą, przypomnijmy, od czasów rzymskich. Z czasów bardziej współczesnych pozwolę sobie zacytować konstytucję, art. 45: Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd. Wyłączenie jawności rozprawy może nastąpić ze względu na moralność, bezpieczeństwo państwa i porządek publiczny oraz ze względu na ochronę życia prywatnego stron lub inny ważny interes prywatny. Wyrok ogłaszany jest publicznie.
Nie ma w konstytucji przewidzianych względów epidemicznych. Jaki jest sens ustalania przepisów, które za chwilę mogą być uchylone przez Trybunał Konstytucyjny? Dotyczy to wszystkich spraw z zakresu prawa cywilnego, prawa pracy, prawa rodzinnego, prawa ubezpieczeń społecznych, czyli spraw dotyczących zwykłych obywateli oraz podstawowego życia gospodarczego. To ogromny zakres. To, co państwo proponujecie, to jest istotna rewolucja. Sądzę, że państwo zdajecie sobie z tego sprawę. Moim zdaniem pandemia nie usprawiedliwia takiej rewolucji - tak niekonsultowanej, tak w pośpiechu wprowadzanej - w procedurze sądowej.
To może tyle. Nie będę już mówił na temat redukcji składów sądowych. W uzasadnieniu są kuriozalne słowa, że w zasadzie jeden sędzia gwarantuje takie samo poczucie sprawiedliwości jak wielu sędziów. Skoro tak, to po co w ogóle mamy te liczne składy sędziowskie? Myślę, że każdy, kto zapoznał się z nadesłanymi stanowiskami dotyczącymi projektu, tę argumentację widział.
Pozostały mi jeszcze 2 minuty, więc powiem o tej cyfryzacji i komunikacji elektronicznej. Konfederacja do wyborów parlamentarnych w 2019 r. szła z programem informatyzacji sądów. Uważaliśmy, że nie rewolucja kadrowa, ale poprawienie jakości zarządzania, w tym właśnie elektroniczna komunikacja ze stronami, są środkiem do tego, żeby przyspieszyć postępowania sądowe. A więc teoretycznie powinniśmy się cieszyć, bo państwo realizują nasz program, ale się nie cieszymy. Teraz tłumaczę dlaczego. Ponieważ państwo wdrażają to w takim pośpiechu i w tak niskiej jakości, że to się skończy katastrofą, to się skończy paraliżem, to się skończy błędami, to się skończy skargami, być może kasacjami. Zwraca na to uwagę korporacja adwokacka, która być może w swojej opinii przesadza w niektórych kwestiach, ale nie jest jedyną korporacją, która krytycznie podeszła do tego, co państwo zaproponowali. Również Polska Izba Rzeczników Patentowych zwraca uwagę na problemy z tymi elektronicznymi doręczeniami. Pozwolę sobie te uwagi powtórzyć.
Po pierwsze, termin doręczenia elektronicznego. Nie może być tak, że następny dzień jest uznawany za termin doręczenia. Państwo nie zdecydowali się skorzystać z dotychczasowego dorobku polskiej administracji w zakresie obiegu cyfrowego pism, z tych wszystkich urzędowych potwierdzeń odbioru itd. Idą państwo totalnie na skróty. Miał być zbudowany specjalny system. Chcecie się komunikować ze stroną e-mailami, ale nie powinno być tak, że następny dzień jest uznawany za termin doręczenia. Nie może być tak, że będą uciekać terminy i państwo nie weźmiecie pod uwagę tego, że może być awaria komputera, awaria serwera, awaria łącza internetowego, atak hakerski, że poczta wpadnie do spamu albo po prostu ktoś będzie miał zwykły urlop. To są przepisy dyskryminacyjne wobec adwokatów prowadzących indywidualną praktykę, którzy nie mają dużych sieciowych kancelarii z trzyzmianowym personelem jak międzynarodowe firmy. (Dzwonek) Dziękuję bardzo.
Przebieg posiedzenia