9. kadencja, 27. posiedzenie, 1. dzień (16-03-2021)

3. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji do Spraw Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy - Prawo energetyczne oraz niektórych innych ustaw (druki nr 808 i 865).

Poseł Joanna Mucha:

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam przyjemność przedstawić opinię koła Polska 2050 dotyczącą projektu ustawy - Prawo energetyczne, druki nr 808 i nr 865.

    Proszę państwa, oczywiście będziemy popierać tę ustawę, bo ona wprowadza regulacje, które są potrzebne i które są wymagane prawem Unii Europejskiej. Co prawda, jest to wdrożone trochę za późno, ale lepiej późno niż wcale. Projekt dostosowuje polskie regulacje do wymogów prawa unijnego. Wiele zmian ma na celu wzmocnienie pozycji konsumenta, co oczywiście popieramy. Uważam, że jest to bardzo słuszne.

    Projekt zakłada wdrożenie systemu inteligentnego opomiarowania i uszczegóławia drogę dojścia do zainstalowania inteligentnych liczników u co najmniej 80% konsumentów do 31 grudnia 2028 r. Wreszcie będziemy mogli rozliczać się za energię według rzeczywistego zużycia, a nie jak dotychczas - według prognoz. Inteligentne opomiarowanie to także w przyszłości doskonałe narzędzie do zarządzania energią, niezwykle istotne w trakcie transformacji energetycznej. I tutaj chciałam zwrócić się z apelem do moich przedmówców właśnie o to, żeby być może zaczerpnąć trochę wiedzy od tych, którzy ją mają, bo o to chodzi z inteligentnymi licznikami, żeby można było za jakiś czas po prostu zarządzać zużyciem energii.

    Projekt zwiększa ochronę konsumenta. Stworzony zostanie centralny system informacji rynku energii, który da narzędzie informacyjne konsumentom i teoretycznie usprawni zmianę dostawcy prądu czy gazu. Nie ma natomiast mowy o uwalnianiu kontroli cen. Rząd wprowadza wszystkie zmiany ułatwiające funkcjonowanie konsumentów na rynku. Rynku, którego nie ma, de facto.

    Wprowadzone zmiany mogłyby rzeczywiście mieć wpływ na dostęp społeczeństwa do lepszych usług i energii po niższych cenach, natomiast po wdrożeniu projektu pozostaje nam pewnego rodzaju wydmuszka, gdzie po wejściu do sklepu okazuje się, że na półkach jest pusto, a produkt jest tylko jeden, i w dodatku drogi. I to jeszcze nie koniec tej dziwnej sytuacji, bo za chwilę będziemy dyskutować o zniesieniu obliga giełdowego w handlu energią, czyli będzie jeszcze mniej przejrzyście i jeszcze drożej.

    Oprócz zmian teoretycznie pomagających konsumentom jest kilka ważnych punktów, które warto podnieść. W zakresie nowych regulacji dotyczących magazynowania jest w tym projekcie sporo dobrego. Dobrze, że w końcu sprawa magazynów energii zostaje uregulowana. Ta technologia będzie niedługo kluczowa w domykaniu systemu energetycznego opartego na odnawialnych źródłach energii.

    Niestety projekt w tym zakresie wychodzi z komisji pogorszony, bo zmieniona została definicja instalacji hybrydowej i podniesiono z 3504 do 5256 MWh/MW/rok minimalny łączny stopień wykorzystania mocy zainstalowanej elektrycznej. Oznacza to po prostu, że projekt w obecnej formie wycina z rynku cały segment małych instalacji, również prosumenckich. Instalacje hybrydowe mają być duże i drogie - tak uważa rząd. Niestety w tej formie nie będą mogły spełniać dobrze swojej funkcji, czyli stabilizować systemu po akceptowalnych cenach. Większy magazyn to po prostu wyższy koszt inwestycyjny. Warto wrócić do oryginalnej definicji z druku nr 808.

    Warto też zwrócić uwagę, że mimo że projekt ma na celu dostosowanie do prawa unijnego, nowela nie zawiera zasad budowy punktów ładowania pojazdów elektrycznych. Dyrektywa o jednolitym rynku energii jasno precyzuje, kto może, a kto nie może być właścicielem takich punktów. Nie mogą to być spółki dystrybucyjne, natomiast w tej chwili to właśnie spółki dystrybucyjne są zobowiązane ustawowo do budowy punktów ładowania.

    Nie będziemy w stanie przyspieszyć elektryfikacji transportu, jeśli odpowiednio nie uregulujemy podstawy, jaką jest właśnie infrastruktura do ładowania. W promowaniu elektromoblilności warto zacząć od ewidentnych podstaw, zamiast wyliczać, ile milionów polskich elektrycznych samochodów będzie jeździć po polskich drogach.

    Tak jak powiedziałam, oczywiście będziemy popierać ten projekt, mając świadomość tych dwóch ewidentnych mankamentów, czyli, po pierwsze, złej definicji dotyczącej magazynów energii, po drugie, kwestii związanych z budową punktów ładowania pojazdów elektrycznych. Dziękuję bardzo.


Przebieg posiedzenia