9. kadencja, 27. posiedzenie, 1. dzień (16-03-2021)
9. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Zdrowia o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (druki nr 1004 i 1011).
Poseł Paulina Hennig-Kloska:
Pani Marszałek! Pana ministra brak. Panie i Panowie Posłowie! Ustawa rozszerzająca przedstawicieli poszczególnych grup zawodowych jako uprawnionych do badań i kwalifikowania pacjentów czy też obywateli w zasadzie do szczepień jest w dzisiejszych warunkach, w których funkcjonuje służba zdrowia, wyczekiwana i potrzebna. Nie rozumiem tak naprawdę, dlaczego dopiero dziś na ten temat rozmawiamy w Sejmie, dlaczego nad tą ustawą nie procedowaliśmy w październiku albo listopadzie, kiedy tak naprawdę rząd powinien szykować się do organizacji akcji szczepień, bo tak naprawdę już wtedy było wiadomo, że przy wzrastającej liczbie szczepień, przy trzeciej fali pandemii będzie brakowało rąk do pracy w większości obszarów medycznych i trzeba te kwalifikacje rozszerzać. Ale oczywiście potrzebujemy też zmiany w wielu miejscach organizacji szczepień. O tym mówiliśmy bardzo często na ostatnich posiedzeniach komisji zdrowia.
Nie rozumiem - i to było poruszane - dlaczego szczepimy... Nie chciałabym oczywiście jeszcze nawarstwiać w społeczeństwie różnych nieporozumień i konfliktów, ale dlaczego szczepimy wykładowców uczelni wyższych, którzy według informacji ministra zdrowia mają zdalnie pracować do września, a nie szczepimy np. personelu pozapedagogicznego w szkołach podstawowych, do których dzieci dzisiaj chodzą - ludzi, którzy uczestniczą w procesie żywienia dzieci bądź też utrzymania placówki w czystości i mogą roznosić wirusa. To są podstawowe niuanse, które powodują, że dzisiaj niekoniecznie szczepimy tych - zresztą to samo dotyczy grupy seniorzy versus służby - których powinniśmy, a szczepimy tych, których nagle rząd wytypuje do szczepień.
Ale jeszcze większy problem to ten, który mamy na horyzoncie, czyli protest rezydentów, który może nam lada chwila wybuchnąć w związku z zawieszeniem możliwości zdawania państwowego egzaminu specjalistycznego. Szkoda, że dzisiaj nie ma pana ministra, będzie prawdopodobnie pan premier. Ja osobiście chciałabym usłyszeć, co zadecydowało o takiej decyzji pana ministra, bo biorąc pod uwagę, że mówimy o osobach zaszczepionych, i biorąc pod uwagę, że np. w styczniu zorganizowano w Krakowie egzamin stacjonarny na aplikację sędziowską, ta decyzja wydaje się kompletnie niezasadna i kompletnie nieprzemyślana. Jeżeli doprowadzi faktycznie do tego, że część lekarzy może odejść od łóżek, to tym bardziej nie możemy sobie na to pozwolić.
Mówimy, przypomnę, o doświadczonych lekarzach, często po 5, 6 latach pracy przy łóżku z pacjentami; mówimy o lekarzach, którzy poświęcili ostatnie miesiące na naukę i przygotowanie do egzaminu kosztem pracy zawodowej i życia rodzinnego; mówimy o tym, że część z nich może po prostu niepotrzebnie przedłużać okres nauki, być w zawieszeniu i nie mieć możliwości powrotu czy też kontynuacji pracy, bo w wielu przypadkach ich dalsze zatrudnienie jest uzależniane od uzyskania tytułu specjalisty.
To pokazuje kolejny obszar, w którym pan minister podejmuje jakąś chaotyczną, chyba nieprzemyślaną decyzję, która może rodzić daleko idące konsekwencje, a o tym, że brak rąk do pracy jest dzisiaj podstawowym problemem w organizacji walki z epidemią na pierwszym czy drugim froncie, ale także w organizacji planowanych zabiegów i ostrych dyżurów w szpitalach, to już chyba nikogo nie trzeba przekonywać. Zresztą ta ustawa, nad którą procedujemy, jest również najlepszym przykładem na to, jak bardzo brakuje nam dzisiaj rąk do pracy w białej służbie zdrowia.
My tę ustawę oczywiście poprzemy. Tak jak powiedziałam, ona powinna być przeprocedowana w tej Izbie pewnie w październiku, listopadzie, a nie dopiero dziś. Dziękuję bardzo.
Przebieg posiedzenia