9. kadencja, 27. posiedzenie, 1. dzień (16-03-2021)

11. punkt porządku dziennego:

Informacja Prezesa Rady Ministrów na temat obecnej sytuacji w służbie zdrowia oraz możliwości udzielania zaplanowanych wcześniej świadczeń zdrowotnych.

Poseł Paulina Hennig-Kloska:

    Panie Marszałku! Panie Premierze! Panie Ministrze! Szanowni Państwo! Ubolewam nad tym, że nie ma dzisiaj z nami premiera Morawieckiego. Jak rozumiem, pan premier właśnie wychodzi z pandemii, parafrazując, lekko poobijany, ale zwycięski. Na polu walki zostawił zaledwie 70 tys. ofiar. To liczba nadmiarowych zgonów zarejestrowanych w Polsce tylko w zeszłym roku.

    Co zrobiliście źle? Po pierwsze, kazaliście lekarzom rezydentom wyjechać z kraju. Po drugie, nakłady na służbę zdrowia są dalekie od 7% PKB, bo każdego roku wolicie wydawać miliardy złotych np. na telewizje, która opowiada bzdury o waszych kolejnych zwycięstwach nad pandemią.

    Dokładnie 5 miesięcy temu po raz pierwszy wstrzymał pan, panie ministrze, planowane zabiegi diagnostyczne i operacyjne. Mieliście 5 miesięcy, by nauczyć się na własnych błędach i dowiedziećsię, co trzeba zrobić inaczej. Mieliście 5 miesięcy, żeby uruchomić szpitale tymczasowe. Mieliście czas, żeby przeszkolić personel i naprawdę dobrze przygotować się na trzecią falę pandemii. Tymczasem dopiero gdy na oddziałach intensywnej terapii zaczęło robić się ciasno, izby lekarskie uruchomiły szkolenia i to szkolenia on-line. Ręka w górę, szanowni państwo, kto z państwa chciałby być podłączany do respiratora przez osobę, która uczyła się jego obsługi on-line? Chętnych nie widzę. Chyba nic w tym dziwnego.

    (Poseł Barbara Bartuś: A kto chciałby w ogóle być podłączany do respiratora, pani poseł?)

    Odpowiedź na pytanie, dlaczego rekomendujecie wstrzymanie zabiegów planowanych, jest w pewnym sensie dość prosta. Przez ostatnie 5 miesięcy nie zrobiliście nic, żeby przeszkolić i przygotować personel medyczny na trzecią falę pandemii. Co można było zrobić? Można było szkolić pielęgniarki, a nawet studentów ostatnich lat medycyny do pracy w warunkach COVID-owych lub pracy na oddziałach intensywnej terapii. Nie o to chodzi, by każdy z nich potrafił podłączyć respirator, ale o to, by potrafili ustawić jego parametry według zaleceń anestezjologa. Dzięki temu specjalista anestezjolog byłby nieco odciążony, a w efekcie mógłby pomóc większej liczbie pacjentów. Proste, prawda? Podobnie pielęgniarki anestezjologiczne. Gdyby pielęgnacyjną część ich obowiązków przejęli chociażby studenci ostatnich lat medycyny, fachową opieką można by objąć większą liczbę pacjentów. Tyle, że wy nie chcieliście po prostu tego zrobić. Macie więc dzisiaj szpitale tymczasowe, ale nie macie ludzi, którzy mogliby w nich pracować. Panie ministrze, to nie brak łóżek, to nie brak respiratorów jest dzisiaj największym problemem. Pan dobrze wie, że chodzi o brak rąk do pracy.

    To, w jak patologiczny sposób funkcjonują dzisiaj szpitale sieciowe, obserwuję choćby w swoim regionie. Jak szpitale sieciowe mają prowadzić planowane zabiegi, skoro dalej są na pierwszej linii frontu w walce z COVID-em? W województwie wielkopolskim, w Słupcy czy w Środzie Wielkopolskiej jedyne szpitale w powiecie przekształciliście w szpitale COVID-owe. Tam już nikt nie ma szans na realizację planowanych zabiegów czy operacji. W szpitalu w Gnieźnie chirurdzy pracują jako specjaliści od chorób zakaźnych. Dobrze wiecie, że tam nie ma dodatkowych rąk do pracy, a pacjenci czekają na zaplanowane operacje i zabiegi.

    W waszej miękkiej rekomendacji dotyczącej wstrzymania zabiegów planowanych jest coś moralnie odpychającego. Całą odpowiedzialność chcecie zrzucić na lekarzy i dyrektorów szpitali. To pozbawia ich komfortu pracy. Teraz jeszcze grozi nam kolejny protest lekarzy rezydentów, którym minister zdrowia planuje zawiesić możliwość zdawania państwowego egzaminu specjalistycznego. Panie ministrze, tysiące pacjentów czeka na leczenie. Nie wolno panu lekką ręką pozbawić ich fachowej pomocy. Ci lekarze, którzy dzisiaj nie mogą podejść do egzaminu państwowego, mają 5-6 lat doświadczenia w pracy przy łóżkach. Są gotowi do podjęcia pracy, (Dzwonek) a pan chce im lekką ręką wydłużyć proces nauczania. Są potrzebni dzisiaj do walki z pandemią.

    Co można zrobić teraz, gdy trzecia fala stała się już faktem? Po pierwsze, możecie wziąć w końcu odpowiedzialność za swoje decyzje. Lekarz, dyrektor szpitala musi mieć poczucie komfortu w swojej pracy, jeśli ma być skuteczny. Po drugie, rozważcie opcję, by wstrzymywanie zabiegów planowanych zależało od sytuacji w danym regionie albo powiecie. Wyraźne wytyczne pomogłyby zarówno lekarzom, jak i pacjentom. Trzeba też oczywiście przeszkolić dodatkowy personel, choćby techniczny. Po trzecie, uczcie się na błędach, które popełniacie. Już dziś musicie myśleć o tym, jak zrewidować politykę zdrowotną, jak zainwestować w rozwój lekarzy i z czego w końcu dołożyć do służby zdrowia. Tę trzecią falę pandemii przejdziemy zapewne tak, jak dwie pierwsze - w kompletnym chaosie. Gdy fala opadnie, trzeba naprawdę poważnie się zastanowić i wyciągnąć wnioski. To od was zależy, jak wysoka będzie kolejna. Dziękuję bardzo. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia