9. kadencja, 27. posiedzenie, 1. dzień (16-03-2021)
Oświadczenia.
Poseł Paulina Matysiak:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Projekt zakazu adopcji dla osób, które pozostają w związkach jednopłciowych, jest kolejnym atakiem na społeczność LGBT, który przypuszcza środowisko Solidarnej Polski będącej częścią rządzącego obozu Zjednoczonej Prawicy.
Z prawnego punktu widzenia to oczywisty bubel, bo przecież już teraz jest niemożliwa adopcja dzieci przez osoby pozostające w związku jednopłciowym, także dlatego, że w Polsce nie dopuszcza się możliwości uznania małżeństwa takich par, a adoptować wspólnie mogą wyłącznie małżonkowie. Zjednoczonej Prawicy nie chodzi jednak o efekt prawny, lecz o zbicie kapitału politycznego na konflikcie z Unią Europejską, która reaguje na pogłębiające się dyskryminowanie i prześladowania osób LGBT w Polsce.
Już samo uprawianie polityki na opresji wobec grupy ludzi jest wystarczająco podłe, ale ciągnie za sobą jeszcze poważniejsze i głębsze skutki. Przede wszystkim sama propozycja takiej ustawy jest kolejnym etapem prześladowania, jakiego doświadczają osoby LGBT w naszym kraju. Politycy prawicy nie kryją się, że jest to cios wymierzony w konkretną grupę osób, i to cios prewencyjny, zakazujący dodatkowo czegoś, co nawet teraz nie jest prawnie dopuszczalne. Nie można takiego ruchu odebrać inaczej niż jako przejście do przemocy słownej i przemocy fizycznej, którą od lat prawicowe środowiska stosują wobec osób LGBT, do nowej formy przemocy instytucjonalnej. Ważne, żebyśmy dostrzegli także to, że przemoc, która znajduje swoje miejsce w instytucjach prawnych, przestaje być nieprawidłowością, a staje się metodą. Przestaje być wyjątkiem, a staje się regułą, która zachowuje swoją aktualność bez względu na to przez kogo i przeciwko komu jest kierowana. Zgoda na usankcjonowanie prawne przemocy sprawia, że staje się ona sposobem regulacji życia społecznego, a skoro można przemocą wyznaczać prawa osobom LGBT, to można i innym grupom osób. Można więc przemocą wyznaczać podrzędne miejsce w społeczeństwie kobietom, imigrantom, osobom o innych niż pożądane przez władze poglądach politycznych, osobom o innym wyznaniu lub osobom nieidentyfikującym się z żadnym wyznaniem, osobom o innym pochodzeniu etnicznym. Przemoc raz wpuszczona do porządku prawnego jest gotowym ostrzem, które w każdej chwili można skierować wobec osób z tych czy innych niepożądanych przyczyn. Przemoc, która zakorzeni się w systemie prawnym, to także fundament i motor dla jeszcze większej erupcji przemocy słownej i fizycznej. Nienawiść zapisana językiem ustawy odbije się echem na polskich ulicach, odciśnie się krzywdą, bólem i nierzadko krwią, czego przykłady w naszym życiu społecznym już widzimy. (Dzwonek) Musimy takim zakusom postawić się jasno, wyraźnie już teraz, kiedy stawiają kolejne kroki na drodze podłości, przemocy i autorytaryzmu, zanim wejdą w nasze życie na tyle głęboko, że trudniej będzie się ich stamtąd pozbyć. Musimy stawić opór ludziom, którzy chcą naruszyć nasze progi i decydować, kogo możemy kochać, z kim możemy żyć i kogo nazywać rodziną. Dzisiaj nie ma różnicy, czy jesteśmy osobami LGBT, ich sojuszniczkami, czy też jesteśmy wobec nich obojętni, bo musimy stanąć przeciwko przemocy i autorytaryzmowi, który zagraża naszej wolności i rodzinie.
To politycy prawicy stanowią dziś największe zagrożenie dla rodziny, wciągając ją do swoich politycznych gierek. To politycy prawicy najbardziej szkodzą dziś dzieciom i rodzicom, obracając w palcach ich dobro i wydając je w zamian za swoje polityczne korzyści. To politykom prawicy, ich nienawiści i niezaspokojonej rządzy musimy dzisiaj postawić tamę. Wzywam więc dzisiaj wszystkich ludzi, którym leży na sercu dobro polskiej rodziny i polskiego społeczeństwa, żeby nie bagatelizować zagrożenia płynącego z rządowych pomysłów, tylko już dziś odrzucić je tak stanowczo i jednomyślnie, jak to tylko możliwe, aby pokazać, że w naszym kraju nie ma przestrzeni dla akceptacji przemocy, nienawiści i dyskryminacji jako narzędzia prawnego. Ani dziś, ani jutro, ani nigdy. Nigdy więcej. (Oklaski)
(Poseł Janusz Korwin-Mikke: Nie mogę zawrzeć ślubu z wielorybem.)
Przebieg posiedzenia