9. kadencja, 27. posiedzenie, 2. dzień (17-03-2021)
14. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego oraz o Deweloperskim Funduszu Gwarancyjnym (druk nr 985).
Poseł Krzysztof Bosak:
Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Zacznę od ogólnych problemów, jakie są z polskim rynkiem mieszkaniowym. Bynajmniej nie jest nim, jak mogłoby z tej debaty wynikać, masowe upadanie deweloperów czy podane w uzasadnieniu upadanie banków. Główne problemy to skomplikowane prawo budowlane, brak prawidłowego strategicznego planowania urbanistycznego, wysokie podatki i rosnące ceny pracy, niewydolne sądownictwo gospodarcze. Każdy, kto chce prowadzić działalność w sektorze budowniczym, styka się z tym, że tak naprawdę w kosztach inwestycji musi antycypować ewentualne spory, ponieważ realne terminy polegające na tym, że można się wiele lat sądzić, nie zapewniają żadnej stabilności obrotu gospodarczego. (Oklaski) To są więc nakładane koszty dodatkowe i przez ostatnie 5 lat rządów Prawa i Sprawiedliwości, jeżeli chodzi o niewydolne sądownictwo gospodarcze, oddziałujące na wysokość kosztów w branży budowlanej, nic się nie zmieniło - o ile terminy nawet się nie wydłużyły.
Natomiast jeżeli chodzi o tę konkretną ustawę - podziękowania dla pana prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów za wysiłek włożony w zabezpieczenie klientów, którzy korzystają właśnie z umów z deweloperami. Chciałbym zwrócić uwagę i podpowiedzieć również UOKiK-owi, że cały szereg problemów, które mają klienci deweloperów, następuje już po oddaniu mieszkań. To są spory, które następują już po oddaniu, gdzie w drodze użytkowania wychodzą różne wady ukryte, których w samej procedurze odbioru nie da się wychwycić. Wówczas klienci są zostawieni sami sobie, mogą iść do sądów, sądzić się z deweloperami, co trwa latami, i tak naprawdę niezwykle trudno jest wówczas wygrać i to udowodnić. To są przeciekające dachy, nieszczelności, różne wady ukryte, jeżeli chodzi o instalacje czy o wykonawstwo. Być może tworzony właśnie fundusz mógłby odpowiadać na ten problem.
Jeżeli chodzi o wysokość składki, to dobrze, że te limity pierwotne, o których mówiono, do 5%, nie zostały wpisane do ustawy, bo byłyby kosmicznie wysokie. Mamy dwie stawki w ustawie: 0,2% i 2%. Jeśli chodzi o tę wynoszącą 0,2%, to powiedzmy, że można jeszcze przyjmować, że nie wpłynie ona na cenę mieszkań, natomiast składka na poziomie 2% z pewnością wpłynie na ceny mieszkań, nie oszukujmy się.
Rozumiem, że to jest składka maksymalna i ministerstwo będzie mogło ustanowić składkę na niższym poziomie. Natomiast to, co mnie niepokoi, to art. 48 pkt 4, który zakłada, że składka nie podlega zwrotowi. Jeżeli ta składka ma iść na konkretny cel i od deweloperów zostanie zebrane więcej pieniędzy, niż potrzeba konkretnie na pokrycie kosztów upadłości, to dlaczego to, co zostanie zebrane w kwocie większej, niż potrzeba, nie będzie po prostu zwrócone? To byłoby logiczne uzupełnienie tego rozwiązania ustawowego, żeby to, co zostanie zebrane, a nie pójdzie na pokrycie kosztów upadłości, zwracać. W innym wypadku... Zauważył jeden z moich przedmówców, że w ustawie jest bardzo niewiele regulacji co do tego, jak te pieniądze z funduszu mają być wydatkowane. Cieszę się, że zostało przynajmniej wskazane, kto ma ten fundusz obsługiwać, czyli Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Rozumiem, że zaplecze administracyjne BFG będzie to obsługiwać i nie będzie trzeba stworzyć nowego zespołu urzędników do wydatkowania tych funduszy. Natomiast obawiam się, i myślę, że wielu ludzi się obawia, że jeżeli ta składka nie podlega zwrotowi, zostanie zebrane 100 lub więcej milionów rocznie, to po prostu ci, którzy mają możliwość to wydawać, zaczną wymyślać, na co to wydać, i będą w tym zakresie kreatywni, jak to zwykle urzędnicy. Tak że bardzo bym apelował o rozważenie możliwości po prostu zwracania nadpłaconej składki. Wówczas też nerwowość po stronie inwestorów, deweloperów byłaby mniejsza.
Pojawiają się nowe obciążenia dla deweloperów. Rozumiem, że w interesie klientów jest to, żeby to kontrolować. Natomiast obawiam się, czy nie okaże się tak, że łatwiej będzie sprostać temu deweloperom dużym. A powinno być w naszym interesie społecznym to, żeby rynek był otwarty, żeby jak najwięcej małych inwestorów na rynku deweloperskim również mogło realizować inwestycje. Ten trend do takiego korporacyjnego regulowania każdej branży prowadzi do tego, że dużym łatwiej jest tym regulacjom sprostać. Umacnianie pozycji banków też mnie nie zaskakuje, bo mamy premiera z sektora bankowości, więc to jest naturalne, że w każdej ustawie gdzieś ta pozycja banków się poprawia kroczek po kroczku. Natomiast wolałbym, żeby właśnie myśleć o drobnych polskich inwestorach.
Ostatnia rzecz, która budzi moje wątpliwości, to szacowana przez UOKiK czy przez rząd skala upadłości. Rzeczywiście branża zwraca uwagę, że tych upadłości było bardzo niewiele. Rozumiem, że UOKiK przewiduje, że tych upadłości może być kilka rocznie. Nie uda się przewidzieć tego, jaka rzeczywiście będzie skala upadłości, bo wiemy, że branża jest uwarunkowana koniunkturą gospodarczą. (Dzwonek) Natomiast ten mechanizm zwracania nadpłaconej składki być może pozwoliłby po prostu uspokoić te wszystkie obawy. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia