9. kadencja, 27. posiedzenie, 2. dzień (17-03-2021)
15. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z przeniesieniem środków z otwartych funduszy emerytalnych na indywidualne konta emerytalne (druk nr 1005).
Poseł Paulina Hennig-Kloska:
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Panie i Panowie Posłowie! Przyjęliśmy, że system emerytalny, emerytury Polek i Polaków kolejnych pokoleń to temat tabu, ale nie uciekniemy od niego. Kolejnym pokoleniom jesteśmy też winni prawdę. Obecna sytuacja nie da się obronić, będzie stanowiła olbrzymie obciążenie dla budżetu państwa, zmusi młode pokolenia do ponoszenia coraz większych danin na utrzymanie emerytów, a co równie ważne i skandaliczne, skaże, zwłaszcza kobiety, na biedę.
Kilka prostych liczb. W 2050 r. na jednego pracującego przypadnie jeden emeryt. Już dziś jest ciężko, a na jednego emeryta pracują dwie osoby. Dlaczego sytuacja kobiet jest szczególnie trudna? Dziś mężczyzna idący na emeryturę przeżywa średnio 14 lat, kobieta w tej samej sytuacji, pracując krócej - 24 lata. Dopłaty do rent i emerytur sięgają już dzisiaj 100 mld zł rocznie, wystarczy policzyć w tych wszystkich różnych miejscach w budżecie i poza budżetem. Minimalna emerytura - 1250 zł. To emerytura, której już dziś nie otrzymuje 300 tys. osób, i ta liczba Polaków nieodbierających minimalnej emerytury systematycznie rośnie. Kto jest tego winny? Również wszyscy politycy, którzy wmawiają obywatelom, że nie trzeba pracować, bo jakoś to będzie.
Ten problem będzie narastał, obciąży nas na wszystkich poziomach: fiskalnym, rozwojowym i etycznym, panie ministrze. Likwidacja OFE ten problem tak naprawdę pogłębi. Ona sprawi, że problem w systemie się jeszcze bardziej pogłębi, a emerytury części obywateli będą jeszcze niższe.
Jaki wybór pozostawiacie obywatelom? Mogą zabrać swoje oszczędności emerytalne do niby-IKE - bo do IKE temu bardzo daleko - i spieniężyć je, przechodząc na emeryturę, ale w zamian muszą dziś oddać rządowi haracz w wysokości 15%. Wiele było o tym mowy. To danina zupełnie bezpodstawnie zabierana na starcie, a nie na końcu, przy wypłaceniu pieniędzy, kiedy faktycznie wejdą one do dochodu obywateli. Te jednorazowo wypłacone pieniądze oczywiście pomniejszą przyszłą emeryturę obywatela, który zdecyduje się zabrać pieniądze do IKE. A więc problem niskich emerytur tych osób, które zabiorą pieniądze do IKE, się po prostu pogłębia.
Jaką inną ewentualność zostawiacie obywatelom? Mogą zostawić te pieniądze w ZUS i stracić prawo do dziedziczenia tego majątku. Wtedy będą oczywiście otrzymywać środki zwaloryzowane przez ZUS zgodnie z obowiązującymi zasadami. Ale nie mam pewności, czy któregoś dnia któryś polityk nie przyjdzie i nie powie: Halo, teraz zabieramy te pieniądze i dajemy obywatelską emeryturę. I znów ci obywatele, którzy podejmą dzisiaj taką decyzję, zostaną nabici w butelkę, bo ktoś powie: Te pieniądze zabieramy i dzielimy po równo - mimo że są zapisane gdzieś na indywidualnych kontach emerytalnych. Dlaczego? Nikt już nie ma pewności i nie ma zaufania do polityków, jeśli chodzi o to, co zrobią z naszymi oszczędnościami emerytalnymi (Oklaski), bo nie potraficie ponad politycznymi podziałami, odpowiedzialnie przeprowadzić debaty i podjąć decyzji w tej sprawie.
Co zyskuje państwo? Oczywiście poza daniną 15%, którą bezpośrednio chcecie spieniężyć i wrzucić do budżetu państwa, pozostawiając w rękach obywateli akcje i obligacje, czyli te bardziej agresywnie zainwestowane pieniądze. W niektórych przypadkach pewnie zyskujecie przejęcie pakietów większościowych, czyli nacjonalizację firm, które dzisiaj w swoich portfelach mają OFE. To też niezwykle niebezpieczny proceder, bo to, w jaki sposób zarządzacie spółkami Skarbu Państwa, mamy okazję dzisiaj obserwować, choćby na przykładzie Orlenu.
Dla nas takie podejście do systemu emerytalnego i problemu (Dzwonek) emerytur kolejnych pokoleń Polek i Polaków jest nie do przyjęcia, w związku z czym w imieniu koła Polska 2050 składam wniosek o odrzucenie tej ustawy w pierwszym czytaniu. Dziękuję.
Przebieg posiedzenia